15.01.2021 | Czytano: 3267

PHL. Szlaban na „Pasach”

Potyczki Cracovii z „Szarotkami’ zawsze należały do zaciętych i gwarantowały emocje oraz dobry poziom. Zapowiadało się na zacięte derby, gdyż oba zespoły sąsiadują w tabeli.



 
Cracovia w ostatnich dniach  podpisała kontrakty z zawodnikami z ciekawą przeszłością, ale  przekonała się, że to nie od razu gwarantuje sukcesy. Tym bardziej, iż niektórzy zaangażowani gracze ostatni raz grali w marcu. „Pasy”, choćby z tego powodu, były faworytem tej konfrontacji. Od razu też przystąpiły do ataku.
 
Niemniej pierwsza tercja rozczarowała. Sporo chaotycznej gry i  klarownych sytuacji jak na lekarstwo. Inicjatywa należała do gospodarzy, którzy przez większa cześć odsłony przebywali w tercji przeciwnika. Kręcili kręciołki, ale nic z nich nie wynikało. Były momenty, że nawet gdy zespoły grały w kompletnych zestawieniach, to krakowianie zamykali górali w ich tercji.  Nie potrafili jednak udokumentować przewagi golami. Z kolei przyjezdni próbowali kontratakować. Najlepszą sytuację mieli w ostatnich sekundach tercji, kiedy to Szvec znalazł się oko w oko z golkiperem „Pasów”.  Dobitki próbował Bepierszcz, ale znowu góra był bramkarz.  
 
Przewaga krakowian  przyniosła efekty w drugich 20 minutach. W 24 minucie Brikun odbił krążek przed siebie, wyjechał z bramki, zderzył się z obrońcą i jednym z rywali, a  Widmar był szybszy od Bryniczki i posłał krążek do siatki.  Gol ten dodał skrzydeł gospodarzom, którzy za moment nie potrafili powstrzymać indywidualnej akcji prawym skrzydłem Nemca. Ten w sytuacji sam na sam strzałem z nadgarstki nie dał szans Brikunowi. Trener Andriej Gusow wziął czas, ale na niewiele się to zdało, bo krakowianie dostali wiatr w żagle. W 29 minucie D. Kapica był faulowany w sytuacji sam na sam przez Mrugałę i arbitrzy podyktowali karnego. Sam poszkodowany wykonywał karnego i zrobił to fenomenalnie. Położył na lodzie Brikuna i z ostrego kąta ulokował krążek w przeciwległym rogu pod poprzeczką. Miejscowi nadal przeważali, atakowali szukając szans na kolejne gole.  A gościom przypadła rola statystów.
 
Trzecia odsłona rozpoczęła się od szansy Neupauera, a chwilę później Bochnak trafił w… boczną siatkę.  Górale zdecydowanie lepiej się prezentowali niż w wcześniejszych 40 minutach, ale też pięć razy grali w liczebnej przewadze. Ostrzeliwali bramkę Petraszka. Pettersson  i Vachovec ostemplowali obramowanie bramki, a w 55 minucie Neupauer nie wykorzystał świetnego podania Hiltunena.  
 
Comarch Cracovia –Tauron Podhale Nowy Targ 3:0 (0:0, 3:0, 0:0)
1:0 Widmar – Drzewiecki – Csamango (23:31)
2:0 Niemec – D. Kapica  (26:15)
3:0 D. Kapica (28:49 karny)
Sędziowali: Michał Baca i Patryk Kasprzyk oraz Maciej Byczkowski i Grzegorz Cytawa.  
Cracovia: Petraszek; Szaur – Gula (2), Gutwald – Dudasz, Jeżek (2) – Doherty, Drzewiecki – Gosztyła; D. Kapica (2) – Nemec (4) – Brynkus, Nejezchleb – Welsh – Ferrara, Franek – Murphy – Goodwin, Widmar (2) – Csamango – Kamiński. Trener Rudolf Rohaczek.
Podhale: Brikun; Chaloupka (4)  – P. Wsół, Mrugała  – Gajor, Sulka –Jaśkiewicz, Kubat; Szvec – Vachovec – Bepierszcz (2), Pettersson – Neupauer – Hiltunen, Bochnak -  Słowakiewicz  – Worwa, Guzik – Bryniczka (2) – F. Kapica. Trener Andriej Gusow.
Kary: Podhale –  8 min., Cracovia   –  12 min.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama