21.11.2020 | Czytano: 1251

Ekstraklasa mężczyzn. Emocje do ostatniej sekundy (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA ( dodano mecz Górali) W Zielonce gospodarze ograli Szarotkę 5:2 i nowotarżanie pałali żądzą. rewanżu.



 
Udał się rewanż, ale huśtawka nastrojów była ogromna. Jedni uciekali (Szarotka), drudzy zawzięcie gonili. Spotkanie niemal w każdym momencie rozgrzewało kibiców, bo w było w nim wszystko co musiałoby zadowolić kibica, gdyby mógł zjawić się na trybunach. Dużo strzałów, goli, interwencji bramkarzy, którzy zostali wybrani w swoich zespołach najlepszymi zawodnikami. No i nerwowa końcówka.
 
Gospodarze przystąpili do potyczki mocno skoncentrowani, z emanującą wolą zwycięstwa. No i zaczęli bardzo dobrze, bo w 7 minucie zadali pierwsze trafienie przyjezdnym. Przyjezdni jednak nigdy nie składają broni. Potrafią wykorzystać błąd rywala, a taki przydarzył się góralom. Skwapliwie z tego  skorzystali i posłali ażurową piłeczkę do bramki. 23 sekundy cieszyli się z prowadzenia. Ślusarek ich skarcił.


 
Z Zielonką nie  można grać w osłabieniu, bo w tym elemencie są bardzo, ale to bardzo niebezpieczni. A bracia Sieńkowie potrafią takie okazje zamienić na gole. 7 sekund przed końcem pierwszej połowy na ławkę kar powędrował Sujkowski i bracia Sieńkowie w 22 minucie doprowadzili do wyrównania. Tenże Sujkowski czuł chyba, że ciąży na nim odpowiedzialność za utratę gola i szybko się zrehabilitował, przywracając miejscowym prowadzenie. Szybko trafiła się okazja by powiększyć prowadzenie, bo Wytrykowski faulował i musiał za swoje zachowanie odpokutować odsyłką na ławkę kar. Szarotka tej okazji nie wykorzystała. Jednak gdy zespoły były już w komplecie Brzana sprawił, iż Wójcik musiał wyjmować piłeczkę z siatki. Moment nieuwago w szeregach gospodarzy i natychmiast goście zdobyli kontaktowego gola. Scenariusz gol za gol trwał nadal. Po golu gości przyszła kolej na trafienie gospodarzy i tak też się stało. Sujkowski po raz drugi  znalazł sposób na ostatnią instancję Zielonki.


 
Na początku trzeciej części górale  uciekli rywalowi na trzy trafienia. Rywal jednak nie składał broni i szybko odpowiedział trafieniem. Nic nie było rozstrzygnięte,  bo unihokej to bardzo szybka gra i w odstępie kilka sekund sytuacja mogła się zmienić. No i się sprawdziło. Zielonka złapała kontakt i mecz nabrał rumieńców. Wymiana ciosów (czytaj: goli) trwała do samego końca. A o tym jak szybki jest unihokej niech świadczy fakt, iż 3 sekundy dzieliły bramki na 8:6 i 8:7.
 
- Brak konsekwencji i koncentracji, zresztą nie pierwszy raz,  spowodował, że mecz wymknął się nam spod kontroli – twierdzi kapitan „Szarotki”, Lesław Ossowski. -  Dwie tercje z naszym wykonaniu mogły się podobać.  W ostatniej części meczu coś  niedobrego się z nami stało.  Dobrze, ze po naszej myśli zakończyło się spotkanie i zrewanżowaliśmy się Zielonce. Wygrać z tym zespołem nikomu się jeszcze mnie udało.
 
 
Gorący Potok Szarotka Nowy Targ – Bańkówka Zielonka 8:7 (2:1, 3:2, 3:4)
1:0 Lech – Chlebda (6:30)
1:1 Jan Rydzewski – Michał Sieńko (13:34)
2:1 Ślusarek – Chlebda (13:51)
2:2 Michał Sieńko – Maciej Sieńko (21:30 w przewadze)
3:2 Sujkowski – Ossowski (23:03)
4:2 Brzana – Ossowski (27:03)
4:3 Jan Rydzewski – Fliegner (32:01)
5:3 Sujkowski – Ossowski (36:18)
6:3 Chlebda – Ślusarek (42:34)
6:4 Matejek – Michał Sieńko (46:42)
6:5 Michał Sieńko – Kowalski (48:40)
7:5 Chlebda – Widurski (52:12)
7:6 Jan Rydzewski (58:10)
8:6 Żabówka – Chlebda (58:35)
8:7 Michał Sieńko (58:38)
Szarotka: Udziela (P. Fryźlewicz) - Ossowski, Lech, Ligas, Chlebda, Brzana, Ryś, Ślusarek, Hamrol, Leja, Żabówka, Sujkowski, Widurski. Trenerzy: Łukasz Chlebda, Piotr Ligas.
Bańkówka: Wójcik (Szczęsny) - Kowalski, Kaczanowski, Maciej Sieńko, Strzała, Michał Sieńko, Matejek, Jakub Rydzewski, Fliegner, Lubański, Wytrykowski, Jamski, Jan Rydzewski, Nieskórski, Szałański, Miętki, Surdyn. Trener Krzysztof Rybacki.

*
Po pierwszych 20 minutach zanosiło się na sensację. Mistrz Polski przegrywał z beniaminkiem!. W 8 minucie objął prowadzenie, ale potem stracił dwa gole, a tego drugiego do szatni, 19 sekund przed końcową syreną.  
 
W przerwie musiało dojść do ostrej wymiany zdań w szatni Górali. Drugą odsłonę rozpoczęli od ataków i szybko zdobyli trzy gole.  Trener łodzian szybko zareagował, wziął czas, uspokoił grę i od razu widać było tego efekty.  Gospodarze nie załamali się i odpowiedzieli dwoma golami.  
 
Mistrzowie odnieśli zwycięstwo, ale nie przyszło im łatwo. Dopiero w samej końcówce potrafili się oderwać od ambitnie walczących łodzian i udokumentować swoją wyższość.  
 
Akademia Unihokeja Politechnika Łódź – Górale Nowy Targ 6:8 (2:1, 2:3, 2:4)
0:1 Korczak – Leja (7:55)
1:1 Kuźnik – Studziński (13:37)
2:1 Wroński – Lichota (19:41)
2:2 Ciapała – Vogiel (23:35)
2:3 Vogiel – Korczak (24:09)
2:4 Korczak – Pazdro (26:13)
3:4 Kuźnik – Laskowski (28:33)
4:4 Wroński – Fijałkowski (32:04)
5:4 Vogel – Tomalak (39:53)
5:5 Kołodziejski – Lichota (47:48)
5:6 Tomalak – Smarduch (52:46)
5:7 Ciapała – Vogel (55:43)
5:8 Korczak – Ciapała (58:05)
6:8 Kołodziejski – Kowalczyk (59:59)
AUP: Wroński, Fijałkowski, Kołodziejski, Laskowski, Studziński, Tyczkowski, Ankutowicz, Ł. Kruk, G. Kruk,  Krawczyk, Michna, Kuźnik, Dyśko, Raczyński, Benkes, Lichota, Opas, Majewski, Kozłowski. Trenerzy: Rafał Fijałkowski i Robert Benkes.
Górale: M. Janusz (Sulka) - Kwak, Kostecki, Jasiewicz, Vogel, Tomalak, Pazdro, Ciapała, Leja, Szal, Korczak, Plewa, Smarduch, Ł. Janusz. Trener Bartosz Ciapała.

 
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian

Komentarze







reklama