10.11.2020 | Czytano: 4490

PHL. Powrócisz tu…

„Gdy los cię rzuci w daleki świat…Zatęsknisz do rodzinnych stron i wrócisz, gdzie rodzinny dom… Powrócisz tu” – to słowa piosenki Ireny Santor.


 
Zaległa konfrontacja oznaczona była  powrotami. Na powrót  do Katowic, dość niespodziewanie,  zdecydował się kapitan Zagłębia, Dominik Nahunko. Z kolei  Oskar Jaśkiewicz powrócił z Grodna do Nowego Targu. „Jasiek” zbierał dobre recenzje, był jednym z liderów defensywy Niomana. Sprawy rodzinne zmusiły go do powrotu w rodzinne strony. Nie ukrywał, że miał też propozycję z obu GKS-ów. W poprzednim sezonie występował w Katowicach, podobnie jak Damian Tomasik. Powrót obrońcy na pewno ucieszył Andrieja Gusowa. Tym bardziej, iż jego zespół z Toruniem i Katowicami walczy o ostatnią premiowaną lokatę dającą udział w Pucharze Polski.  Trzy zespoły: GKS Tychy, Re-Plast Unia Oświęcim i JKH Jastrzębie wydają się raczej być pewne w nim gry. Po dzisiejszej potyczce bliżej sa katowiczanie.
 
Pierwsze 20 minut dla katowiczan. Od początku zdominowali gości i pod bramką Odrobnego dochodziło do gorących spięć. „Wiedźmin” trzymał wynik, wygrywając pojedynki sam na sam z Rothlą i Fraszką, broniąc kąśliwe uderzenia z bliska Pasiuta, Krężołka, Kruczka i Michalskiego. Przewagę gospodarze udokumentowali golem w przewadze. 8 sekund pozostawało Jaśkiewiczowi do opuszczenia ławki kar, gdy kapitalną akcją popisała się  trzecia formacja gospodarzy. Krążek jak po sznureczku wędrował od kija Krężołka zza bramki na obręb koła bulikowego do Pasiuta, a ten wyłożył  go idealnie  do niepilnowanego przy drugim słupki Fraszce.  
 
Gra góralom się nie kleiła, dużo było niedokładności, podania nie znajdowały adresatów. Uderzenia Jaśkiewicza i Gajora spod niebieskiej nie zrobiły większego wrażenia na golkiperze gospodarzy. Dużo szumu pod jego bramka było tylko wtedy, gdy na tafli pojawiała się czwarta formacja Tauron Podhale.  Kara dla Bepierszcza i kolejne oblężenie bramki Odrobnego. I znowu trzecia formacja wpisała się na listę strzelców, tyle tylko, że nowotarżan powrócił już na taflę.
 
Druga odsłona ciut lepsza w wykonaniu gości. Przynajmniej zatrudniali ostatnią instancję miejscowych.  Szanse mieli -  Vachovec i Guzik, najgroźniejszy strzał oddał jednak Ankudinow. Najlepszą zaś  sytuację zmarnował Łyszczarczyk. Szimboch zza bramki podał mu krążek  na łopatkę kija.  „Łyżka” miał pustą bramkę przed sobą, a jednak do niej nie trafił. Krążek poszybował nad poprzeczką. Gospodarze też nie zasypiali gruszek w popiele. Mieli swoje okazje na podwyższenie rezultatu, ale Odrobny był na posterunku. Tercja z duża ilością kar.
 
Czy Tauron Podhale odwrócili losy spotkania w trzeciej odsłonie? Takie pytanie zapewne zadawali sobie sympatycy tego klubu. No i zaraz na początku nadążyła się okazja, bo Łopuski powędrował na ławkę kar. Szansę na złapanie kontaktu miał Neupauer. Kolejna okazja na poprawienie rezultatu objawiła się góralom, gdy Kruczek faulował i odesłany został na 2 minuty kary. Guzik strzałem z  backhandu ostemplował słupek. Nowotarżanie próbowali, ale… skończyło się tylko na próbach. W międzyczasie Wajda trafił w słupek.
 
GKS Katowice - Tauron Podhale Nowy Targ 2:0  (2:0, 0:0, 0:0)
1:0 Fraszko – Pasiut – Krężołek (10:39 w przewadze)
2:0 Krężołek – Pasiut – Fraszko  (18:10)
Katowice: Szimboch; Kruczek – Wajda, Andersons – Zieliński, Franssila – Paszek, Schmidt – Mularczyk; Stoklasa – Rothla – Łopuski, Michalski – Starzyński – Wanat, Fraszko – Pasiut – Krężołek, Skrodziuk – Nahunko – Adamus. Trener Piotr Sarnik.  
Podhale: Odrobny; Birzins – Chalupka, Tomasik – Mrugała, Gajor -  Jaśkiewicz, Kamieniecki – P. Wsół; Bochnak  – Vachovec – Bepierszcz, Pettersson – Neupauer – Łyszczarczyk, Guzik – F. Kapica  – Ankudinow,  Worwa – Słowakiewicz – B. Wesół. Trener Andriej Gusow.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama