Po pierwsze zawodniczki nie opuszczałyby macierzystego klubu, jak choćby w przypadku grupy Mirka Ćwikla, która rozpadła się, a tylko trzy dziewczyny znalazły zatrudnienie w „wielkim” koszykarskim świecie. Jak choćby Ewa Nykaza i Dominika Modzyniewicz, które grają w Koronie. W tym meczu zdobyły odpowiednio 12 i 6 punktów. Po drugie, koszykówka w byłej stolicy polskiego hokeja jest coraz bardziej popularna. W sekcji naborowej ćwiczą 9, a nawet 8 - letnie dziewczęta.
Nowotarżanki pojechały pod Wawel osłabione. Zabrakło Żegleń, Kram i Wójcickiej, które wyjechały na ferie. Korona miała w swym składzie cztery wieże, zawodniczki powyżej 190 centymetrów wzrostu. Najwyższa mierzyła 197 cm. Jak z takimi walczyć? – zadawał sobie pytanie trener Wojciech Polak. „Fizyka” była zdecydowanie na korzyść rywalek.
- Rozpoczęliśmy spotkanie od krycia każdy swego i doznaliśmy sromotnej klęski – mówi trener Gorców, Wojciech Polak. - Od drugiej kwarty przeszliśmy na strefę i opłaciło się. Skutecznie odcinaliśmy wysokie od podań, lepsza była też skuteczność. Wygraliśmy czwartą ćwiartkę, bo wreszcie zeszła z nas trema i biliśmy się na tablicach. Dziewczęta nie gubiły się pod koszem. Dotychczas przeciwnik zbierał piłki z deski i wyprowadzał szybki atak. Udało nam się odciąć pierwsze podanie i ciężej się rywalkom grało. Cztery razy trafiliśmy do kosza za linii 625 centymetrów - Nykaza (dwa razy), Krzysztofiak i Lasak. Mieliśmy 31 strat oraz 13 przechwytów. Na desce zebraliśmy 21 piłek w obronie i pięć w ataku.
Korona Kraków – Gorce Steskal Nowy Targ 101:50 (35:4, 26:16, 24:7, 16:23)
Gorce Steskal: Czubernat, Krzysztofiak 5, Perhon 6, Słaby 6, Lasak 13, Nykaza 18, Leśnicka 2. Trener Wojciech Polak.
Stefan Leśniowski










