11.10.2020 | Czytano: 5281

PHL: Piorunujący cios

Dla kibica „Szarotek” derby od pewnego czasu są tylko jedne, przeciwko Cracovii. To jedne z najbardziej intensywnych i przepełnionych historyczną animozją spotkań.

 
 
Sportowa rywalizacja tych zespołów trwa już od ponad 60 lat tylko w wydaniu ligowym. Różne były losy tych konfrontacji. Cracovia po wojnie dostawała ogromne bęcki od górali. 16:1 to najwyższa wygrana nowotarżan, a w dodatku pod Wawelem. Sporo było wyników dwucyfrowych na korzyść „Szarotek”. Niemiłosiernie tłukły hokeistów z grodu Kraka.  Gdy zespól wziął pod finansowe  panowanie profesor Janusz Filipiak, a szkoleniowy ster przejął Rudolf Rohaczek, to „Pasy” zaczęły nawiązywać do sukcesów z lat przedwojennych. Oczywiście odbywa się to kosztem innych zespołów, w tym Podhala. Wychowankowie nowotarskiego hokeja byli i są podbierani przez krakowski zespół. Trudno się dziwić, że nowotarski fan nie cierpi tego zespołu. W 2010 roku mieli ogromną satysfakcję, kiedy „Pasy” w finale play off przegrały 0:4 w meczach.   Na inaugurację tegorocznego  sezonu nowotarżanie byli lepsi w karnych.  Dzisiaj „Pasy” się zrewanżowały, tyle, że zgarnęły komplet punktów.  W boksie „Szarotek” zabrakło Andrieja Gusowa, zespołem dyrygował Jarosław Różański.
 
Cracovia po wysokiej porażce z Katowicami przystąpiła do meczu mocno zmotywowana i już w 31 sekundzie otwarła wynik spotkania. Gol dość zaskakujący, bo wydawało się, że akcja jest już zlikwidowana, a tymczasem… Krążek  znalazł lukę między parkanami Bizuba i majestatycznie wtoczył się do bramki.  Gol ten jednak nie zdeprymował młodego golkipera Tauron Podhale. W kolejnych minutach był najbardziej zapracowanym człowiekiem na tafli. Gospodarze ciągle byli w natarciu i dochodzili do czystych pozycji strzeleckich. Bizub zwijał się jak w ukropie, by likwidować groźne sytuacje rywala. Raz w sukurs przyszła mu poprzeczka po uderzeniu Brynkusa. Podhale próbowało grać z kontry, ale szybko były rozbijane. W 12 minucie, gdy górale grali w osłabieniu, Bepierszcz znalazł się oko  w oko z ostatnią instancją gospodarzy i…został sfaulowany przez Dudasza. Karnego nie wykorzystał Neupauer. 5 minut później  Łyszczarczyk w stylu lacrosse próbował umieścić krążek w bramce, ale sztuczka się nie powiodła. W ostatnich sekundach tercji świetną okazję zmarnował Szvec. Nie trafił do bramki z najbliższej odległości.   
 
W drugich 20 minutach nie oglądaliśmy goli. Goście rozpoczęli odsłonę od gry w przewadze, ale  wymieniali w zamku tysiące podań, a strzału nie oddali  ani jednego. Zdecydowanie lepsza była w ich wykonaniu druga przewaga. Wtedy bliscy wyrównania byli: Łyszczarczyk i Bepierszcz. Końcówka tercji była najciekawsza, była zmienność akcji i sytuacje bramkowe z obu stron, ale golkiperzy byli czujni. D. Kapica ostemplował poprzeczkę, a Kamiński słupek.  
 
Przyjezdni w trzeciej tercji starali się odwrócić losy spotkania, ale nie mieli zbyt dużo okazji, by pokonać Petraszka. Największe zagrożenie  było ze strony Łyszczarczyka. Zaś  najlepszą okazję mieli Szvec i Neupauer, ale i tym razem nie potrafili umieścić krążka w bramce. W ostatnich minutach „Szarotki” przycisnęły rywala, ale bez powadzenia.   Nie udało się wcześniej  niż na sekundę przed końcem ściągnąć bramkarza, bo Vachovec dwukrotnie w końcówce osłabił zespół, udając się na ławkę kar.   No cóż, gol z 31 sekundy rozstrzygnął losy potyczki. Był to piorunujący cios.
 
Comarch Cracovia - Tauron Podhale Nowy Targ 1:0  (1:0, 0:0, 0:0)
1:0 Tiala – D. Kapica – Nemec (0:31)
Cracovia: Petraszek; Saur – Gula, Szurowski – Dudasz, Gutwald – Musioł; Brynkus – Nemec – Tiala, Franek – Jeżek – Drzewiecki, D. Kapica – Widmar – Csamango, Gosztyła -  Jastrabow -  Dziurdzia,  Bezwiński – Augustyniak - Kamiński. Trener Rudolf Rohaczek.
Podhale: Bizub; Kamieniecki – Chalupka, Gajor – Mrugała, Sulka  – P. Wsół; Szvec – Vachovec – Bepierszcz, Pettersson – Neupauer – Łyszczarczyk, Guzik – F. Kapica – Ankudinow, Bochnak - Słowakiewicz – Worwa oraz B. Wsół. Trener Jarosław Różański.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama