08.09.2020 | Czytano: 5042

PHL. Strzał w dziesiątkę

Rozpoczęcie sezonu hokejowego zbliża się wielkimi krokami. Już 11 września rozlegnie się pierwszy gwizdek.


 
Nasi eksperci – Jacek Kubowicz i Gabriel Samolej – reprezentanci kraju, wielokrotni mistrzowie Polski,   zastanawiają się jak będzie przebiegał sezon 2020/21. 
 
- Wróćmy do poprzedniego sezonu. „Liga robi się coraz mocniejsza poprzez napływ obcokrajowców”. Spotkaliście się z taką oceną?
 
Jacek Kubowicz. – Nie wiem czy była mocniejsza, czy były ciekawsze mecze. Spłaszczyła się czołówka. Polaków ubywa, a zagranicznych graczy przybywa. Nie jest to dobre, ale też mało jest  naszych zawodników. Mamy przykład z własnego podwórka. W tym sezonie będziemy mieli naszą drużynę zbudowaną z połowy Polaków, i z połowy stranieri. W stosunku do zeszłego sezonu, gdy było 18 obcokrajowców i  pięciu Polaków, z których trzech grało regularnie, to widać postęp. Dużo lepiej to wygląda niż w zeszłym sezonie. Nie jest to jednak  nasze marzenie. Chcielibyśmy, żeby było czterech obcokrajowców dobrych, żeby brali pieniądze za sześciu, ale było 15 nowotarżan. No cóż… Nie te czasy.  Wiemy jakie  jest obecnie  zaplecze.
Gabriel Samolej. – Opinie są wszelakie. Jedni twierdzą, że liga open stała się mocniejsza. Nie zgadzam się z taką opinią. Jest bardziej wyrównana w związku z zatrudnieniem ogromnej armii stranieri. Mecze były bardziej zacięte, ale na takiej polityce  cierpi reprezentacja. Mało jest polskich graczy. Nie jestem przeciwny obcokrajowcom. Powinni być, ale pięciu, no góra siedem osób, tylko reprezentujący taki poziom, by polscy zawodnicy mogli  z ich umiejętności skorzystać. Podejrzewam, że szefowie klubów będą działali na takich samych zasadach jak w zeszłym roku.
 
- Transfery godne uwagi zrobili…
 
Jacek Kubowicz. – Trudno powiedzieć, bo nie było zbyt dużo sparingów, by poznać nowe twarze. Dużo jest graczy, którzy już przewinęli się przez polskie tafle grając  w innych klubach. Czy będą w nich lepsi?  Dużo przyszło anonimowych. Obecnie zrobiła się moda na fińskich hokeistów. Tak jak była kiedyś moda na graczy zza południowej i wschodniej granicy, tak teraz rządzi  blok północny. O ich wartości przekonany się w trakcie rozgrywek. Pierwszą rundę w naszym przypadku trzeba będzie poświęcić na mecze sparingowe. Tych spotkań w wykonaniu „Szarotek”  było jak na lekarstwo.  Trudno było zaobserwować możliwości poszczególnych graczy. Dwie, trzy  drużyny zagrały 5- 7 sparingów, a więc tyle ile powinno się przed sezonem. Wiemy, że powodem jest koronawirus.
Gabriel Samolej. – Szczerze? Nie widzę nic fajnego. Duży ruch zrobił się wokół zawodnika z Izraela, ale zobaczymy czy tak samo będzie o nim głośno po występach w lidze. Do naszej ligi głównie przychodzą zawodnicy anonimowi, którzy w swoim CV mają wiele klubów. To tacy obieżyświaty. Potem wszystko wychodzi na lodzie i okazuje się, że nie są wielkimi grajkami.
 
- Czy wierzycie, że hokeiści ściśle przestrzegają reżimu sanitarnego ze względu na koronawirusa? Czy to jest możliwe?
 
Jacek Kubowicz. – Nie jest to możliwie, podobnie jak w innych sportach zespołowych w odróżnieniu od indywidualnych. W tych drugich startuje kilku zawodników i każdy może mieć np. oddzielną szatnię. W hokeju tak się nie da. W szatni musi być 25 zawodników plus trenerzy i obsługa. Ciężko będzie zachować odległościową dyscyplinę. Nie jest możliwe zapewnienie w naszych warunkach zespołowi szatni wielkości 100 metrów kwadratowych. Znamy realia klubów. Wiemy jakie mają zaplecza. Zawodnicy są jednak  profesjonalistami, zarabiają pieniądze z tego co robią, więc muszą przestrzegać reżimu w swoim interesie.  Czas jest trudny wszyscy i o tym wszyscy wiemy.
Gabriel Samolej. – Czy ktokolwiek przestrzega? Mogą się starać, ale nie ma możliwości by dokładnie przestrzegać. Zawodnicy będą się przemieszczać, będą spotkać się z różnymi osobami. Nie da się uniknąć kontaktu z drugą osobą. Jak coś się ma stać, to i tak się stanie.
 
- Mistrzem Polski są Tychy, a będą?
 
Jacek Kubowicz. – Na pewno są  faworytem do pierwszej trójki. Doszła zmiana szkoleniowca. Zespół poprowadzi polski trener.  Kluby idą w polską myśl szkoleniową, bo również w Katowicach, Sosnowcu, Sanoku, Gdańsku są polscy szkoleniowcy. Kiedyś narzekaliśmy, że nie mamy polskich trenerów.
Gabriel Samolej. – To się okaże.  To wszystko zależy od formy innych klubów. Na pewno są głównym faworytem. Mają stabilny skład, zabezpieczone środki finansowe. Cracovia,  której występy w sparingach  nie powalają, ale profesor Filipiak na decydującą fazę może zmienić 80% składu. Już nie raz pokazał, że jest to możliwe.  Trzeba też uważać na zespól z Katowic. Unia może dużo namieszać. Jest kilku kandydatów, ale play off zdecyduje, jeśli  dojdzie do niego.    Nie wiadomo, czy pandemia  nie pokrzyżuje planów.
 
- Podhale włączy się do walki o 20 tytuł?
 
Jacek Kubowicz. – O podium tak. Mamy wymagającego trenera. Z Andriejem Gusowem związane są duże nadzieje. Wszyscy twierdzą, że to ruska szkoła, twarda, ale to nie jest epoka 90-tych lat trenera Ewalda Grabowskiego.  Wszystko się zmienia. To młody szkoleniowiec, z inną już myślą szkoleniową. Nie może wdrażać tego co sam robił jako zawodnik. Powielać  metody  Grabowskiego i być mistrzem, bo to tak nie działa. Wszystko się zmienia, zawodnicy, trenerzy, całe życie. Konkurencja w drużynie się zmienia. Za Grabowskiego było 35 zawodników, a grało 20.  Teraz mamy 25 a gra 23, jak widać rywalizacja o miejsce w drużynie jest dużo mniejsza. Trener też musi zwrócić na to uwagę, ale znając jego podejście i profesjonalizm, to fajnie powinno wyglądać. Pierwsze mecze nie oceniajmy przez styl, bo też zespól nie miał możliwości sparingów.  Z kim należy wygrać,  to trzeba wygrać.  
Gabriel Samolej. – Nikt się nie wypowie przed pierwszym gwizdkiem, że nie będzie walczył o najwyższy cel. Podhale to marka, ale czy w tym roku będzie stać ją na mistrzostwo. Podhale może namieszać, ale… Może lepiej, że nie należy do faworytów. Mistrzostwo w składzie z  kilkoma  młodymi obiecującymi zawodnikami, co bardzo mnie cieszy, to może być trudne do osiągnięcia.  Szału nie ma odnośnie składu. Nie wiem jakie plany mają działacze. Czy Tauron będzie głównym sponsorem? A jeśli tak to będą pieniądze. Jeśli one będą, to stać będzie klub na zakup wartościowych graczy. Zobaczymy jak to się potoczy. Duże nadzieje związane są z trenerem Andriejem Gusowem. Grałem z nim, zdobyłem z nim tytuł mistrza Polski. Grałem też przeciw niemu. To był świetny gracz jak na tamte czasy. Na pewno robi nadzieję głównie dla młodszego pokolenia zawodników. Gusow słynie z twardej ręki, to jest szkoła wschodnia, czuje klimat nowotarski, bo tutaj grał, zna mentalność górali i środowisko. On się świątynie czuje w Nowym Targu, a  i ludzie go uwielbiają. Po tym co się w ostatnich latach działo w klubie, to zatrudnienie jego było strzałem  w dziesiątkę.
 
Zebrał Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama