Podhale „próbowało” grać, ale brakowało w akcjach ofensywnych przyspieszenia. Za dużo było jednostajnego rytmu i przeciwnik nie miał problemów z rozbijaniem ataków. Brakowało też w wykonaniu gospodarzy agresywnej gry. To był taki damski hokej. Jak kryniczanin dorwał „gumę”, to jechał z nią jak między slalomowymi tyczkami. Nikt mu nie przeszkadzał, nikt nawet nie próbował zbodiczkować, czy w inny sposób odebrać mu najważniejszy przedmiot na tafli.

W przerwie bardzo nerwowo przechadzał się po korytarzu drugi trener Wojasa, Marek Ziętara. Za moment poprosił do siebie wszystkich swoich graczy i…zrobił „pranie mózgów”. Nie pozostawił na młodzieńcach suchej nitki. – Pierwsza drużyna jest dla was nagrodą, że w pierwszej lidze dobrze się zaprezentowaliście. Musicie o tym pamiętać, bo to nakłada na was znacznie większe obowiązki. Tymczasem przeszliście obok gry. Wymagam od was pełnego zaangażowania – to tylko niektóre uwagi, które przez ściany przeciekły na zewnątrz.
Po wyjściu zawodników, zajrzałem do szatni, by sprawdzić, czy przypadkiem tynk z ścian się nie posypał. Coś, niecoś było ukruszone, ale przekonano mnie, że to stare uszkodzenie.
- O końcowym rezultacie zaważyła pierwsza tercja – twierdzi trener MMKS, Jacek Szopiński. - Niektórzy gracze Wojasa zagrali chyba za karę i urządzili sobie ślizgawkę. Zaprezentowali hokej bez walki. Oni powinni pamiętać, iż z tej drużyny wyszli i jeśli chcą być dobrymi zawodnikami, to muszą grać na sto procent.
Już w 28 sekundzie drugiej tercji farfocel wpadł do nowotarskiej bramki. – To chyba koniec marzeń o korzystnym rezultacie. Po tym ciosie się już nie pozbierają – wyrokował stojący obok mnie kibic. Tymczasem, w tej części gry tylko raz kryniczanie cieszyli się z bramkowej zdobyczy. ”Szarotki” stworzyły sobie kilka znakomitych sytuacji, głównie po indywidualnych akcjach.
- W drugiej i trzeciej tercji zaangażowanie u nich było większe, ale nadal ich postawa na lodzie pozostawiała sporo do życzenia. Brakowało wykończenia akcji – wyjawia Jacek Szopiński.
- Było znacznie lepiej – mówił w drugiej przerwie Marek Ziętara. – Widać, że są wygonieni, ale… Może dopingu kibiców im brakuje? Za dużo też grają indywidualnie – dorzucał Aleksander Bukański, wiceprezes SSA Wojas Podhale.

Z tymi indywidualnymi popisami miał rację. Każdy chciał z krążkiem przejechać całe lodowisko i ulokować go w krynickiej bramce. Wiele też razy aż prosiło się zgrać do kolegi. Poddanie szło tylko wtedy, gdy posiadacz krążka nie miał co z nim zrobić.
Z optymizmem więc oczekiwano ostatnich 20 minut. Niestety miejscowi mieli potworne luki w defensywie, które z zimną krwią wykorzystał rywal. Trzy razy zmusił Rajskiego do wyjęcia krążka z bramki. Wszystkie gole były po błędach we własnej tercji, po złym rozegraniu krążka.
Mimo wysokiego zwycięstwa trener „katehetów”, Adam Kilar nadal był bardzo kurtuazyjny. – Mimo wysokiego zwycięstwa nie było łatwo – powiedział. – Wszystko nam powchodziło. Wydaje mi się, że gospodarze słabo skoncentrowani przystąpili do meczu. Potem nowotarska młodzież stawiła nam dość spory opór, chociaż za dużo krążkiem grała, mało strzelała. W doskonalej dyspozycji był nasz golkiper. Niezły, szybki mecz, u nas w drugiej tercji wkradła się nonszalancja i zabrakło skuteczności.
- Z przebiegu meczu wynik jest za wysoki. Niemniej zagraliśmy poniżej naszych możliwości. Nie wszyscy zostawili serce na lodzie. Szkoda, że do meczu nie mogliśmy przygotowywać się normalnym cyklem – mówi trener MMKS. Jacek Szopiński. – W czasie, gdy kolejka juniorów młodszych jest rozgrywana, PZHL powołał kadrę, na którą musieli pojechać moi zawodnicy. Dlatego zagraliśmy tylko w 12-osobowym składzie, bo zmuszonym byłem oddać graczy juniorom młodszym, którzy także dzisiaj rozgrywają ważny mecz o pierwsze miejsce z Warszawą. Do tego przerwę w zajęciach mają zawodnicy trenujący z Wojasem i ich gracze zaliczyli z nami tylko dwa treningi.

MMKS Podhale Nowy Targ – KTH Krynica 0:7 (0:3, 0:1, 0:3)
0:1 – Brocławik – Asmalowski (2:00 w przewadze),
0:2 - Brocławik – Asmalowski (5:55),
0:3 – Chabior (18:17 w osłabieniu),
0:4 – Matwiejew – Chabior (20:28),
0:5 – Zabawa – D. Bulanda – Błażowski (46:14),
0:6 – Rząca – Domek – Gurgul ( 48:30),
0:7 – D. Bulanda – Zabawa – Błażowski (58:15).
Sędziowali; Kryś (Katowice) – Matlakiewicz (Bytom), Wieruszewski (Sosnowiec).
Kary: 6 – 12 min.
MMKS Podhale: Rajski; Kret – Gaj, Marek (2) – Cecuła; Kmiecik – K. Bryniczka – Ziętara (2), Iskrzycki – Leśniowski – Hajnos, Zwinczak, Szumal. Trener Jacek Szopiński.
KTH: Kachniarz; Matwiejew (2) – Pach (2), D. Kruczek – Myjak (4), Kivinen – Piksa, Tyczyński – Rząca; M. Kruczek – Chabior – Żołnierczyk, D. Bulanda – Błażowski – Zabawa, Horowski – Asmalowski – Brocławik, Domek – Gurgul (2) – Papież (2). Trener Adam Kilar.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Patryk Karecki










