30.01.2009 | Czytano: 2446

Rodzinne gambity

W rabczańskiej rodzinie Muchów dominują szachy. Grają wszyscy, ale tylko dwóch członków rodziny zawodowo. Największą gwiazdą w rodzinie jest Roman. By podnosić swoje umiejętności razem z siostrą Magdaleną wyemigrował do Płocka...

Druga siostra traktuje szachy zabawowo. – Tata ma drugą kategorie i to on zaszczepił we mnie szachowego bakcyla. Okręg podhalański nie wspierał nas, nie udzielał żadnej pomocy, więc przenieśliśmy się do Mazowieckiego Związku Szachowego – mówi Roman Mucha, największa gwiazda niedawnych mistrzostw powiatu nowotarskiego w Licealiadzie, w szachach. W cuglach wygrał te zawody, podobnie jak jego siostra Magdalena. Siostra Aleksandra był trzecia.

- Razem z Magdzią odnieśliśmy już kilka znaczących sukcesów, zarówno na krajowej jak i międzynarodowej arenie – chwali się Roman. – Siostra reprezentowała też Polskę na mistrzostwach świata we Francji do lat 10. Przeszła do kategorii wyższej, ale cały czas zalicza się do ścisłej czołówki krajowej. Ja uczestniczyłem mistrzostwach Starego Kontynentu. Mam w swoim dorobku tytuł mistrz Polski w grze błyskawicznej i brązowy medal w szybkiej grze B 30 oraz dziewiąte miejsce w Łebie. Obecnie gramy w Płocku i awansowaliśmy z zespołem juniorów do ekstraklasy.

Roman nie ukrywa, że jego największą pasją są szachy. – Przy planszy z 64 polami mogę siedzieć w nieskończoność, rozwikłując różnego rodzaju łamigłówki - przyznaje.

Jego trenerem jest arcymistrz Kamil Mitoń. – To jednocześnie mój idol - mówi nasz bohater. – To młody jeszcze zawodnik, ale już bardzo wiele potrafi. Uczy mnie różnych wariantów gry, kombinacji na szachowych polach. Mój trening właśnie składa się z rozwiązywania różnych kombinacji, analizowania partii wielkich mistrzów. Intensywnie ćwiczę trzy dni w tygodniu po około sześć godzin dziennie. Spędzając wiele godzin przy szachownicy trzeba mieć sporą kondycję. Dlatego sportem uzupełniającym jest tenis i piłka nożna.

Marzenia? – Chciałbym zostać mistrzem Polski w grze długiej i dostać się do reprezentacji kraju na mistrzostwa Starego Kontynentu. Z szachami wiążę swoje życie, chociaż po zdaniu matury, marzę o studiach ekonomicznych.

Stefan Leśniowski

Reklama

Komentarze





reklama