15.03.2019 | Czytano: 11333

PHL: 68 minut ogromnych emocji (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA ( nowe zdjęcia) - Emocji nie brakowało. To był drugi ciekawy mecz, który powinien zadowolić kibiców – powiedział trener GKS, Andriej Gusow.

Jego podopieczni 40 sekund przed końcem regulaminowych 60 minut doprowadzili do dogrywki. W niej bohaterem został Marcin Kolusz. Gracz, który w osłabieniach czy przewagach nie schodził z lodowiska. On też po indywidualnej akcji zdobył zwycięskiego gola. Ale po kolei…

Wszystko rozpoczęło się w iście NHL-owskiej atmosferze. Z pokazem laserów, płomieni i odegraniem hymnu. A potem był mecz z gatunku „trzeba wygrać” dla nowotarżan. Porażka stawiałby ich w trudnej sytuacji. Dla nich mus, tyszanie mogli. Stąd też na kijach tych pierwszych była większa nerwowość. „Szarotki” chciały szybko zdobyć gola, ale – jak mówi przysłowie – co nagle to po diable. Atakowały, ale w jednostajnym tempie, bez przyspieszenia, bez pierwiastka zaskoczenia i dlatego miały problemy z przedostaniem się do tercji rywala. Jeśli już im się to udało, to nie znalazły sposobu, by poważniej zagrozić bramce Murraya, bo krążek zbyt często przeskakiwał im łopatkę kija w najważniejszym momencie. Znakomicie zorganizowana defensywa tyszan potrafiła skutecznie powstrzymywać ataki Podhalan, a kontry Ślązaków nosiły w sobie zarodek bramki. To tyszanie mieli pierwsi dwie szanse na otwarcie wyniku (Kolarz i Pociecha). Z drugiej strony okazje zmarnował Wielkiewicz, mógł zaskoczyć Murraya soczysty strzał Jaśkiewicza. Tyszanie zbyt łatwo jednak dochodzili do pozycji strzeleckich. Odrobny nie dał się pokonać Michnonowi, Komorskiemu, Witeckiemu i Pociesze. Przy uderzeniu tego ostatniego popisał się kapitalną interwencją, łapiąc krążek do potężnej łapawicy. W 17 min. Dziubiński miał okazję, by uszczęśliwić nowotarskich fanów.

Na początku drugiej tercji górale przeżywali gorące chwile. Przez 98 sekund w trójkę odpierali ataki piątki rywali. Odrobny dwoił się i troił, ale nie dał się pokonać. Chwilę później bronili się przez 2 minuty w pojedynczym osłabieniu. Walka, niesamowita walka o każdy centymetr lodu – tak wyglądały kolejne minuty. Bandy i kości trzeszczały. Często dochodziło do przepychanek pod bramkami. Tyszanie lepiej prezentowali się w ofensywie, ale tak naprawdę z żadnej strony nie było stuprocentowych sytuacji.

- W podwójnej przewadze nie stworzyliśmy sobie sytuacji. Nie było zawodnika, który wziąłby ciężar oddania strzału na swoje barki. Moi zawodnicy poszukiwali ostatniego podania. Nie strzelasz, dostajesz – powiedział Andriej Gusow.

Na początku trzeciej tercji Guzik nie wykorzystał sytuacji sam na sam (przestrzelił). Nie mające nic do stracenia „Szarotki” z determinacją dążyły do zdobycia gola. Murray musiał się zwijać jak w ukropie. W 50 min. Michnow ostemplował poprzeczkę. W 55 min. wreszcie padła bramka. Jaśkiewicz pokonał Murraya, gdy na ławce kar przebywał Górny. 52 sekundy przed końcem tercji goście wycofali bramkarza i 12 sekund później Cichy doprowadził do wyrównania strzałem w krótki róg spod niebieskiej.

W dogrywce oba teamy miały swoje szanse, by rozstrzygnąć losy spotkania. W 68 min. uczynili to górale i hala oszalała z radości. Kolusz zainicjował całą akcję, wdarł się do tercji rywala i kiedy wydawało się, że z akcji nic nie wyszło, podążył na krążkiem i zdołał go z bliska wpakować do bramki.

- Nie czuję się bohaterem. Zespołowa i bardzo konsekwentna gra dała nam zwycięstwo. Włożyliśmy w spotkanie dużo sił i całe serce. Przełamaliśmy serię ligowych porażek z Tychami. Oby to był dobry prognostyk przed kolejnymi potyczkami – powiedział strzelec złotej bramki.

- Źli jesteśmy, bo przez większość meczu to do nas należała inicjatywa. Byliśmy nieskuteczni i to się obróciło przeciwko nam– skomentował kapitan Tychów, Michał Kotlorz.

- W dogrywce powinniśmy rozstrzygnąć mecz. Nie udało się. Spotkała nas za to kara. Trudno, przegraliśmy. Nikt nie mówił że będzie łatwo. Teraz szybka analiza i w poniedziałek kolejny mecz - podsumował trener GKS, Andriej Gusow.

- Jestem dumny z postawy każdego z moich zawodników. Graliśmy dobrze jako drużyna. Struktura naszej gry była bardzo dobra. Dziwię się, że w każdym meczu, mamy znacznie więcej kar od przeciwnika. Dobrze radziliśmy sobie w liczebnym osłabieniu – podsumował trener Podhala, Tomek Valtonen.

TatrySki Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 2:1 D (0:0, 0:0, 1:1; 1:0)
Stan rywalizacji (do czterech wygranych): 1:1
1:0 Jaśkiewicz – Zapała – Różański (54:04 w przewadze)
1:1 Cichy- Komorski (59:20)
2:1 Kolusz – Moisio (67:27)
Podhale: Odrobny; Jaśkiewicz – Kolusz, Tolvanen –Wajda, Moksunen – Suominen, Mrugała; Worwa – Koski – Różański, Sammalmaa (2) – Zapała (4) – Michalski (2), Wielkiewicz – Neupauer – Guzik, Moisio (2) - Dziubiński – Kapica. Trener Tomek Valtonen.
GKS: Murray; Kotlorz – Ciura, Górny (2) – Bryk, Jeronow (2) – Pociecha, Kolarz; Sykora – Komorski (2) – Michnow, Jafimienko – Rzeszutko – Gościński, Klimenko – Cichy – Szczechura, Jeziorski – Bagiński – Witecki. Trener Andriej Gusow.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama