04.12.2018 | Czytano: 4358

PHL: Hokej i MMA (+zdjęcia)

- Wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz. Po trzech porażkach potrzebowaliśmy punktów – mówi kapitan „Szarotek”, Jarosław Różański.

To była ważna konfrontacja dla obu ekip, bo dzieliła ich różnica jednego punktu. Wygrana pozwoliła góralom odskoczyć od „Pasów” na odległość czterech „oczek”. Nowotarżanie po raz trzeci w tym sezonie okazali się lepsi od hokeistów spod Wawelu.

Spotkanie zaczęło się od walki w stylu MMA Csamango i Wielkiewicz już w 53 sekundzie. Szybko sędzia zakończył ich udział w meczu, odesłał ich pod prysznic. Za moment dwóch krakowian zwijało się pod bandą, a na ławkę akr powędrował Guzik. Za chwilę Koski musiał odsiedzieć 4 minuty. Tercja brzydka, z rwanymi akcjami, z mnóstwem kar. Sędzia nałożył na obie ekipy 68 minut! Ze sportowych akcentów należy wymienić dwie okazje Cracovii, które miał Dziurdzia i Damian Kapica. Podhale walczyło, ale sytuacji klarownej sobie nie wypracowało.

W drugiej tercji hokeiści bardziej koncentrowali się na grze niż na ostrej grze. Nie przekraczali przepisów. Nadal jednak gra była daleka od tego do jakiej w ostatnich latach przyzwyczaiły na teamy. W tej części gospodarze posiadali inicjatywę. Dwie wyśmienite okazje miał Kolusz, lecz w obu przypadkach krążek przeskoczył mu przez łopatkę kija. Szansę zmarnował Tolvanen i Dziubiński. Krakowianie ograniczyli się do kontruderzeń i były one bardzo groźne. Świetne okazje zmarnowali – Vachovec i Bepierszcz. Sporo zamieszania robił Damian Kapica.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatnich 20 minutach. Ostatnią odsłonę świetnie rozpoczęli gospodarze, którzy grali w przewadze. W 41 sekundzie Tolvanen uderzył spod niebieskiej linii i otworzył wynik spotkania. Radość górali z prowadzenia nie trwała długo. Cracovia szybko wyrównała, po goli z „zakrystii”. Kruczek czarował, czarował zza bramką Odrobnego i zaczarował jego i kolegów z defensywy. Nowotarżanie nie załamali się utratą gola i z determinacją dążyli do zmiany rezultatu. Dokonali tego w 51 min. Najpierw było ogromne zamieszanie pod bramką Łuby, krążek fruwał od słupka do słupka, zatańczył w polu bramkowym, ale nie przekroczył linii bramkowej. Koski miał pustą bramkę i z metra do niej nie trafił. „Szarotki” nie pozwoliły jednak „gumie” opuścić strefy rywala. Na niebieskiej przechwycił ją Tolvanen, zagrał do Koskiego, a ten uszczęśliwił nowotarskich fanów. To jeszcze nie był koniec emocji. „Pasy” zaciekle atakowały. Pod bramką Odrobnego było gorąco. Podhale miało sporo szczęścia, bo krążek minimalnie minął pustą bramkę, a dobitka prześlizgnęła się po poprzeczce. 31 sekund przed syreną trener Cracovii zdecydował się wycofać golkipera. Krakowianie mieli wznowienie w tercji przeciwnika, wygrali go, ale krążek po strzale obrońcy trafił w nogi Podhalanina. Dziubiński pognał z nim na pustą bramkę i postawił kropkę nad „i”.

- Najważniejsze są trzy punkty. Wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz. Po trzech porażkach potrzebowaliśmy punktów. Cracovia przyjechała z jasnym celem - bronić się i kontratakować. Długo jej się udawało nas powstrzymywać. Na szczęście udało nam się ich przełamać – podsumował kapitan „Szarotek”, Jarosław Różański.

TatrySki Podhale Nowy Targ – Comarch Cracovia 3:1 (0:0, 0:0, 3:1)
1:0 Tolvanen – Sammalmaa – Kolusz (40:41 w przewadze)
1:1 Kruszek – Damian Kapica – Domogała (42:34)
2:1 Koski – Tolvanen (50:45)
3:1 Dziubiński (59:50 do pustej)
Podhale: Odrobny; Jaśkiewicz – Kolusz, Moksunen – Różański, Mrugała –Dutka, Wsół – Tolvanen; Siuty– Dziubiński - Koski (4), Sammalmaa – Neupeuer (2) – Guzik (2), Wielkiewicz (27) – Zapała – Michalski, Liikanen. Trener Tomek VALTONEN.
Cracovia: Łuba; Sordon – Kruczek (4), Musioł – Szurowski, Kamieniew; Damian Kapica - Domogała – Svec, Csamango (27) – Vachovec (2) – Bepierszcz, Dziurdzia– Sztwiertnia – Kisielewski, Krztoń. Trener Rudolf ROHACZEK.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama