18.11.2018 | Czytano: 3594

PHL: Wykonali zalecenia trenera (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA (zdjęcia) - Zagraliśmy mało wyraziście, ale trudno gra się z drużyną, która się bronili. Trener po każdej tercji był zadowolony, bo wykonywaliśmy jego zalecenia. Może nie podobał się kibicom, ale niebawem również oni będą zadowoleni – podsumował nowy kapitan „Szarotek”, Rafał Dutka.

Pierwsza tercja chaotyczna, z mnóstwem niecelnych podań, rwanych akcji i błędów w obronie. Hokeiści mieli problemy ze zmuszeniem krążka do posłuszeństwa. Do tego grano mało agresywnie. „Szarotki” przeważały, ale nic z tej przewagi nie wynikało. Sytuacji klarownych jak na lekarstwo. Mógł się podobać jak zawsze waleczny Dziubiński i to on miał, po indywidualnej akcji, pierwszą dogodną sytuację do otwarcia wyniku. Potem jeszcze strzał Neupauera złapał niczym muchę do raka „Radzik”. Goście jeśli już stwarzali sobie okazje, to po niefrasobliwych zagranicach gospodarzy, którzy w swojej tercji gubili „gumę”. Najlepszą okazję zmarnował Sikora. Dopiero w ostatnich sekundach tercji prostopadłe z własnej strefy obronnej otwarło Luce drogę do bramki. Miał autostradę, ale musiał jeszcze pokonać Odrobnego. „Wiedźmin” przy takich okazjach nie pęka i zatrzymał rywala. Wcześniej, w 19 min., górale otwarli wynik spotkania po sprytnym zagraniu Neupauera zza bramki do nadjeżdżającego Guzika. Ten z bliska nie dał szans golkiperowi Sosnowca.

W drugiej tercji „Szarotki” podkręciły tempo akcji, grały szybko, lecz nadal niedokładnie. Obudzili się sosnowiczanie, którzy już w pierwszych minutach mieli dwie wyśmienite sytuacje – Bucenko i Kaluża. Po drugiej stronie „Radzik” musiał częściej interweniować, ale skapitulował dopiero po dość szczęśliwej akcji Podhala. Strzelał spod niebieskiej linii Moksunen, krążek po rykoszetem, a stojący przy słupku Koski ulokował go w siatce. Jeszcze raz mógł się wpisać na listę strzelców, lecz mając przed sobą pustą bramkę trafił w słupek. Sytuacje golową miał Wsół, który wreszcie dostał szansę; rozgrywał drugie spotkanie w tym sezonie w barwach „Szarotek”. Z drugiej strony Kana przegrał pojedynek jeden na jeden z Odrobnym.

W trzeciej tercji lepiej prezentowali się sosnowiczanie. Zagrali bardziej agresywnie czym zaskoczyli miejscowych. Kilka razy mieli okazję, by zdobyć bramkę. Nie uczynili tego i – jak to w hokeju – niewykorzystane okazje się zemściły. Podhale skarciło ich dwoma kolejnymi trafieniami.

- Może zagraliśmy mało wyraziście, ale trudno gra się z drużyną, która się bronili. Zmieniliśmy koncepcję gry, porozmawialiśmy po ostatnich meczach, wiemy co mamy robić i trener po każdej tercji był zadowolony, bo wykonywaliśmy jego zalecenia. Może nie podbiał się kibicom, ale niebawem również oni będą zadowoleni. Na razie ważne, że gromadzimy punkty. Teraz czeka nas trylogia z Toruniem. Dwa mecze musimy wygrać – skomentował Rafał Dutka.

- Byliśmy równorzędnym rywalem. Zespół walczył, nie tak jak z Cracovią, ale bez gola nie da się wygrać. Stwarzaliśmy sytuacje, ale nie potrafiliśmy wykorzystywać nawet setek. Chciałbym zawsze widzieć tak waleczną drużynę - powiedział Marcin Kozłowski.
- Zagraliśmy stabilnie – twierdzi Tomek Valtonen. - Wynik dobry, ale za dużo sytuacji konfliktowych. Powinniśmy bardziej odpowiedzialnie grać mając krążek. To nie jest hokej, który dawałby wygraną codziennie. Niemniej był to najlepszy nasz mecz po przerwie reprezentacyjnej.

TatrySki Podhale Nowy Targ – Zagłębie Sosnowiec 4:0 (1:0, 1:0, 2:0)
1:0 Guzik – Neupauer - Moksunen (18:04)
2:0 Koski – Moksunen – Sammalmaa (30:25)
3:0 Neupauer – Sammalamaa - Koski (54:01)
4:0 Guzik (56:42)
Podhale: Odrobny; Jaśkiewicz (2) – Tolvanen, Wojda – Moksunen, Dutka (2) – Mrugała, Wsół; Koski – Zapała - Sammalmaa, Michalski – Dziubiński - Kolusz, Guzik – Neupauer – Wielkiewicz, Worwa – D. Kapica – Siuty. Trener Tomek VALTONEN.
Zagłębie: Radziszewski; Charousek – Działo (2), Martinka – Kaluża, Horzelski - Podsiadło, Domogała – Gniewek; T. Kozowski – Słaboń – Znosko, Kana (2) – Bucenko - Luka, Jaskólski – Rutkowski – Bernacki, Jarosz – Stojek – Sikora (2). Trener Marcin KOZŁOWSKI.

Stefan Leśniowski; zdjęcia Michał Adamowski

 

Komentarze







reklama