19.10.2018 | Czytano: 3858

PHL: Czy zwycięzców się sądzi?

Mówi się, że zwycięzców się nie sądzi – przepraszam, a jeśli się sądzi? Wiem, że o stylu nikt nie będzie pamiętał jeśli spojrzy w tabelę i w niej punktów będzie tyle, że kibic będzie usatysfakcjonowany. Ale…

Czy wygrany mecz może usprawiedliwiać bezradność pod bramką przeciwnika. Grę, ot taką sobie? Tym bardziej, że to nie pierwszy mecz „Szarotek”, który nie może zadowolić koneserów hokeja. W końcu gra się dla kibica, a on chciałby ogladać ładne akcje, szybkie i składne.  Dopiero w ostatnich trzech minutach, gdy bytomianie już spasowali, górale „ozdobili” wynik.

Umiejętności techniczne były po stronie Podhala. Było widać jak poruszają się po lodzie, jak potrafią uwolnić się od przeciwnika i to powinno wystarczyć na łatwe wypunktowanie zespołu, który w tabeli plasuje się na przedostatniej pozycji. Ale walory artystyczne w tej dyscyplinie nie są punktowane. W hokeju liczą się bramki, a z ich zdobywaniem górale mieli problemy, chociaż z łatwością zdobywali w pierwszej tercji. Gdy prowadzili 3:0 wydawało się, że zwycięstwo osiągną na luzie, że w kolejnych minutach dorzucą kolejne gole, odbierając ochotę gospodarzom do gry. Tak się nie stało, ale po kolei…

Podhale objęło prowadzenie podczas gry w przewadze. Dziubiński dograł do Zapały, który wypalił z nadgarstka. Jego uderzenie odbiło się od zawodników przed bramką Studzińskiego, a Neupauer, stojący na wprost bramki, wpakował „gumę” pod poprzeczkę pustej bramki. Neupeuer również przy drugim golu miał swój udział. Wygrał wznowie w tercji przeciwnika, a Guzik natychmiast uderzył z „wąsów”. Na 3:0 podwyższył Wielkiewicz, który dobił krążek do pustej bramki, po zamieszaniu jakie się wytworzyło po uderzeniu Tolvanena spod niebieskiej linii. Mieli chwilę radości również miejscowi. Dość niespodziewanie w niegroźnej sytuacji Cunik uderzył spod brandy przy niebieskiej linii, lot krążka zmienił Dybaś, co zaskoczyło Odrobnego.

Jeśli ktoś myślał, że górale w drugiej odsłonie dobiją gospodarzy – to poczuł się zawiedzony. Podhale wyraźnie przewyższało umiejętnościami technicznymi bytomian, ale co z tego. Gospodarze walczyli z większą determinacją, a to wystarczało na przyjezdnych, którzy szarpali się w bezproduktywnej grze. Nie potrafili wykorzystać liczebnych gier w przewadze, w dodatku sami zbyt często odwiedzali ławkę kar. Miejscowi wygrali odsłonę. Kontaktowego gola zdobyli po uderzeniu Krzemienia z bulika. Ponadto Odrobny dwukrotnie wygrał pojedynek jeden na jeden z Samusenko, a Kukuszkin nie potrafił skierować krążka do pustej bramki.

W trzeciej tercji były momenty, że bytomianie groźnie atakowali i Odrobny miał pełne ręce roboty. W jednej z akcji uratował go Mrugała, który wybił krążek niemal z linii bramkowej. Dopiero indywidualna akcja Zapały (57 min.), wyłożenie krążka Michalskiemu, który w sytuacji sam na sam zwiódł bramkarza i posłał „gumę” do bramki, podłamał gospodarzy, którzy dali sobie wbić jeszcze jeden krążek do bramki, gdy grali w osłabieniu.

Węglokoks Kraj Polonia Bytom - TatrySki Podhale Nowy Targ 2:5 (1:3, 1:0, 0:2)
0:1 Neupauer – Zapała – Różański (5:36 w przewadze)
0:2 Guzik – Neupeuer (10:59)
0:3 Wielkiewicz – Siuty – Tolvanen (12:18)
1:3 Dybaś – Cunik – Samusenko (16:44)
2:3 Krzemień – Salamon (32:08 w przewadze)
2:4 Michałski – Worwa – Zapała (56:37)
2:5 Zapała – Dziubiński – Neupauer (58:06 w przewadze)
Polonia: Studziński; Cunik – Bodora, Turon – Gajdzik, Stępień – Kamieniecki; Salamon – Krzemień – Wąsiński, Stoklasa – Frączek – Jaworski, Samusenko – Kukuszkin – Dybaś oraz Abklewicz, Mularczyk, Filip, Sroka. Trener Sebastian OWCZAREK.
Podhale: Odrobny; Wajda – Tolvanen, Różański – Moksunen, Dutka –Jaśkiewicz, Mrugała; Guzik – Neupeuer - Wielkiewicz, Dziubiński – Koski- Sammalmaa, Michalski – Zapała –Worwa, Słowakiewicz – Siuty - Liikanen. Trener Tomek VALTONEN.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama