Biało –czerwone zajęły drugie miejsce w grupie po sensacyjnej wygranej z gospodyniami czempionatu. Rozpoczęły zmagania od porażki z niebyle kim tylko z wicemistrzyniami globu Finkami 0:7 (0:0, 0:2, 0:5), ale po bardzo dobrym meczu. Można więc było być optymistami przed kolejnymi potyczkami naszych dziewcząt. I rzeczywiście. W kolejnym meczu pokonały Słowację 5:4 (2:0, 1:2, 2:2), po bramkach: Cirockiej, Osmali, Grodzkiej, Buczek i Pysz. To ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie się w światowej elicie. Tak wtedy myślano. Nasze południowe sąsiadki dzień wcześniej sprawiły niespodziankę remisując ze Szwajcarią 3:3. Nasze dziewczęta musiały to spotkanie wygrać. Gdy 3 minuty przed końcem potyczki objęły prowadzenie 5:2 nikt nie spodziewał się, że końcówka meczu będzie dramatyczna. A jednak! Chwile rozluźnienia i rywalki, w 59 minucie, w odstępie sześciu sekund zdobyły dwa gole. Na szczęście Polki nie pozwoliły już Słowaczkom na kolejne trafienia.
W kolejnym meczu biało –czerwone sprawiły ogromną niespodziankę, wyrzucając za burtę Szwajcarki. To był ogromny szok dla gospodyń czempionatu. Mało tego, Polski pokonały gospodynie w sposób przekonywujący 5:2 (2:1, 1:0, 2:1) i zakwalifikowały się do półfinału! Gole w tym meczu dla naszych barw zdobyły: Szelzchen 2, Osmala 2, Buczek. To ogromny, historyczny sukces młodych unihokeistek.
W półfinale trafiły na zespół utytułowy, wielokrotnie mistrzynie świata Szwedki. Tu nie było niespodzianki. Skandynawki pokonały Polki 10:2 (2:0, 6:1, 2:1), a dwa trafienia Szwedkom zadały: Zakojan i Krzystyniak. Kluczowa okazała się druga tercja, w której nasze juniorki pozwoliły rywalkom na zdobycie sześciu goli.
W meczu o brązowy medal Polski skrzyżowały kije z Czeszkami. Zacięte spotkanie, ale pod dyktando naszych południowych sąsiadek. One przeważały, stwarzały sobie dogodne sytuacje, ale miały rozregulowane celowniki. Inna rzecz, że świetnie broniła nasza bramkarka Bernacka. Gdyby nie ona, to… Mimo to Polki objęły prowadzenie po rozegraniu piłeczki z krzyża (Sumitowska). Potem nasze musiały się bronić. Wykorzystały to rywalki, które najpierw doprowadziły do wyrównania, a w samej końcówce drugiej odsłony wyszły na prowadzenie. Na początku trzeciej tercji Krzywak złapała 5- minutową karę i przyszło Polkom bronić się w czwórkę. Świetnie spisywała się w bramce Bernacka. Potem biało –czerwone nie wykorzystały liczebnej przewagi, a w samej końcówce Czeszki zdobyły trzeciego gola i brązowy medal.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie Flickr.com










