08.04.2018 | Czytano: 1624

Witali się z gąską

Do 56 minuty wszystko układało się po myśli nowotarżan. Prowadzili 6:3 i wydawało się, że mistrz wypadnie za burtę. Tymczasem…

Nowotarskie drużyny z Zielonką nie potrafią grać do końca. W przeciwieństwie do ich rywala. Zawsze prowadzą, a w ostatnich minutach dają się dobić. Tak było w finale mistrzostw Polski, tak było w przypadku Szarotki wczoraj i dzisiaj. Wydaje się, że słabe końcówki to efekt utraty sił. No bo jak można wytłumaczyć, że w 4 minuty stracili wszystko co sobie wypracowali. Stracili tak dużą przewagę i zagrają tylko o brąz.

- Trudno coś na gorąco powiedzieć, co nie zagrało w końcówce. Nie potrafię tego powiedzieć. Wszystko za świeże. Graliśmy bardzo dobry mecz do 56 minuty. Pogubiliśmy się w końcówce. Zepchnęli nas do obrony. Zaczęli grać crossy, strzelali łatwe bramki. Tak to jest, straci się jedną, drugą bramkę i wkrada się nerwowość. Posypaliśmy się. Grają bardzo dobrze końcówki. Są cierpliwi, wychodzą mocną piątką, wszyscy potrafią strzelić. Zmuszają do błędów. Mieliśmy wszystko, żeby ten mecz wygrać. Nie udało się i czujemy wielki zawód – zakończył Lesław Ossowski.

MUKS Zielonka – Gorący Potok Szarotka Nowy Targ 7:6 (2:3, 1:1, 4:2)
Bramki dla Szarotki: Ligas 3, Chlebda, Spyra, Frysztak.
Stan rywalizacji do dwóch wygranych 2:1.
Szarotka: Jastrzębski – Ossowski, Augustyn, Lech, Ligas, Budzoń, Chlebda, Ryś, Spyra, Frysztak, Widurski, Ślusarek, Kozubal.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama