Biało –czerwone już w pierwszej tercji ustawiły rywalki przy linach – używając terminologii bokserskiej - i rozpoczęły zadawanie ciosów. W pierwszych 20 minutach trzy potężne ciosy powaliły przeciwniczki, którym nawet przerwa nie wystarczyła, by odzyskać równowagę fizyczną i psychiczną. W boksie obowiązuje zasada, że nie bije się leżącego, lecz na unihokejowym boisku ten kanon nie obowiązuje. Wykorzystały to nasze panie, które nie zważając na to, że rywal leży na deskach, zadawały kolejne mocne ciosy. Punktowały je niemiłosiernie. Spasowały przy stanie 7:0. Wtedy opuściły gardę i Skandynawki wyprowadziły dwa ciosy, które doszły do celu.
W trzeciej tercji biało –czerwone kontynuowały punktowanie rywalek. Zadawały różnorakie ciosy, po nieszablonowych akcjach, a robiły to z wprawą rutyniarek. Przy okazji jak ognia unikały niepotrzebnego zwarcia, kłując za to swoimi żądłami. Najbardziej bezlitosna w tej niszczycielskiej robocie była Arendarczyk, zadała Norweżkom cztery ciosy.
Polska – Norwegia 12:3 (3:0, 5:2, 4:1)
Bramki dla Polski: Arendarczyk 4, J. Krzywak 2, Piotrowska, Szelzchen, Plechan, Pazdro, Marek, samobójcza.
Polska: Szarmach (Bernacka) – Samson, Pazio, Fuła, Rogala, Raczkowska – Noga, Szelzchen, Z. Krzywak, Plechan, J. Krzywak – Pazdro, Kozanecka, Arendarczyk, Piotrowska, Marek – Pabis, Dzrymała, Chudyszewicz.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie iff flickr










