Polki bardzo stremowane przystąpiły do spotkania. Mimo to przez 9 minut dzielnie odpierały ataki rywalek i same próbowały się odgryzać. Katastrofa zaczęła się, gdy na ławkę kar powędrowałam J. Krzywak. Biało –czerwone straciły bramkę, a potem szybko kolejne dwie. 183 sekundy potrzebowały Czeszki, by objąć prowadzenie 3:0. Pierwszą tercję zakończyły jeszcze dwoma golami.
Polkom należą się barwa za drugą tercję. Nie tylko dlatego, że wygrały ją, ale także ich gra w defensywie i ofensywie znacznie lepiej wyglądała. Pierwszą bramkę zdobyły przy stanie 0:5. Piotrowska wyłuska piłeczkę w środkowej strefie, a Rogala wykorzystała sytuację sam na sam. Czeszki odpowiedziały golem, ale nasze reprezentantki nie były gorsze. Fuła backhandem nad leżącą bramkarką umieściła ażurowy przedmiot w bramce.
Świetnie rozpoczęły trzecią odsłonę. Wyprowadziły kontrę, po której Raczkowska zwodem położyła bramkarkę na boisku i padając wpakowała piłkę do siatki. Polki jednak nie uniknęły dwucyfrówki. Zbyt łatwo traciły bramki. Same zaś nie potrafiły wykorzystać dobrych okazji, jak choćby Fuła sytuacji oko w oko z bramkarką. Udało się to tylko J. Krzywak.
Czechy – Polska 10:4 (5:0, 1:2, 4:2)
Bramki dla Polski: Rogala, Fuła, Raczkowska, J. Krzywak.
Polska: Szarmach (Bernacka) – Noga, Szelzchen, J. Krzywak, Plechan, Z. Krzywak – Pazdro, Kozanecka, Pabis, Piotrowska, Marek – Samson, Pazio, Raczkowska, Rogala, Drzymała – Fuła, Arendarczyk, Chudyszewicz.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie iff flickr










