Znalazły się z ósemce najlepszych drużyn globu, a - jak zapowiadały przed turniejem – nie chcą, żeby to było ich ostatnie słowo. Chcą osiągnąć najlepszy rezultat w historii. Ściskamy za nie kciuki. W walce o półfinał czekają już Czeszki.
Rozpoczęło się wyśmienicie dla biało –czerwonych. W 3 minucie piłeczka po strzale Polki odbiła się od bandy i wyszła na drugi słupek, tam niefortunnie kij dołożyła jedna z Estonek i ażurowy przedmiot, ku jej rozpaczy, wylądował w bramce. Nasza radość z prowadzenie trwała zaledwie 36 sekund. Tak szybka strata bramki wprowadziła nerwowość w nasze szeregi. Co prawda biało –czerwone posiadały inicjatywę, ale piłeczka nie była im posłuszna. Często skakała na kijach i to w najważniejszym momencie, kiedy trzeba było wykonać decydujące podanie lub oddać strzał. Świetne okazje nie wykorzystały: J. Krzywk i Fuła. Jednak na przerwę schodziły nasze panie z jednobramkową przewagą. 44 sekund przed końcem odsłony Plechan otrzymała podanie J. Krzywak spod bandy na środek i mimo ostrego ataku obrończyni zdołała posłał piłeczkę do bramki.
Druga tercja zaczęła się wyśmienicie dla naszej drużyny narodowej. Piotrowska z pierwszego uderzyła spod bandy i piłeczka przy krótkim rogu wpadła do bramki. Chwile później Polki grały w osłabieniu i wyprowadziły zabójczą kontrę. J. Krzywak w sytuacji sam na sam rozłożyła bramkarkę na parkiecie i padając zdołała jeszcze zdobyć gola. Kolejne minuty to rozsądna gra Polek. Estonki próbowały coś zdziałać, ale nawet po błędach naszych reprezentantek nie potrafiły im zrobić krzywdę.
Cierpliwość, cierpliwość – tak można powiedzieć o postawie naszej drużyny w trzeciej tercji. Estonki musiały atakować i zaraz na początku miały wyśmienitą okazję, by zbliżyć się do polek. Grały w przewadze, ale wtedy ciężar gry na swoje barki wzięła J. Krzywak. Operowała piłeczką daleko od swojej bramki, a przeciwniczki nie były w stanie odebrać jej piłeczki. Chwile później Fuła, po dwójkowej kontrze, powinna wpisać się na listę strzelców, gdy tylko trafiła z najbliższej odległości do pustej bramki. W końcówce meczu kolejny raz J. Krzywak ( to jest jej turniej) zdobyła gola, gdy graliśmy w osłabieniu. Rywalki zagrały va banque, wycofały bramkarkę, a J. Krzywak to wykorzystała. Zakończyła strzelecki festiwal Piotrowska.
Polska – Estonia 6:1 (2:1, 2:0, 2:0)
Bramki dla Polski: J. Krzywak 2, Piotrowska 2, samobójcza, Plechan.
Polska: Szarmach – Noga, Szelzchen, J. Krzywak, Plechan, Z. Krzywak – Pazdro, Kozanecka, Pabis, Piotrowska, Marek – Samson, Pazio, Raczkowska, Rogala, Drzymała – Fuła, Arendarczyk, Chudyszewicz.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie iff flickr










