03.12.2017 | Czytano: 2114

Falująca gra (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA (zdjęcia) Nowotarskie zespoły kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Zwycięsko z potyczek wyszli wicemistrzowie kraju i brązowi medaliści

Interesująco zapowiadały się derby Podhala. Wiatr, który potrafi zaleźć za skórę najlepszym, nie umie utrzymać koncentracji przez 60 minut i płaci za to wysoką cenę. Górale to zbyt doświadczona drużyna, by nie wykorzystała słabości rywala, tym bardziej, iż wicemistrzowie rozegrali najlepsze spotkania w tym sezonie. Z kolei Szarotka przywozi komplet punktów z Tychów, mimo iż pojechała do miasta piwnego mocno osłabiona.

Wiatr Ludźmierz – Górale Nowy Targ 2:7 (1:1, 0:3, 1:2) i 6:9 (1:2, 4:2, 1:5)
Bramki: Karol Pelczarski, Olchawski – Stypuła 3, Subik 2, Korczak Kostela (I mecz); Słowakiewicz 2, Jachimczyk, Jachymiak, Karol Pelczarski, Szal – Kostela 2, Leja 2, Korczak, Pazdro, Ciapała, Turwoń, Tomalak. (II mecz).
Wiatr: Komperda (Udziela, Janusz) – Jachimczyk, Panek, Hamrol, Szal, Karol Pelczarski, Konrad Pelczarski, Słowakiewicz, Zacher, Jachymiak, Lasyk, Niziołek, Widurski, K. Jaskierski, Luberda, Olchawski. Trener Rafał Pelczarski.
Górale: Pawlik – Gotkiewicz, Kostela, Barszczewski, Fryźlewicz, Tomalak, Subik, Pazdro, Ciapała, Leja, Turwoń, Stypula, A. Tylka, Korczak, M. Tylka, Smarduch. Trenerzy: Bartosz Gotkiewicz i Piotr Kostela.

Jakub Pawlik i Konrad Stypuła – to bohaterowie sobotniego spotkania. Pierwszy zaczarował bramkę. Gospodarze nawet w najbardziej dogodnej sytuacji nie potrafili go pokonać. Kilka jego interwencji było wysokiej klasy. Co z tego, że ludźmierzanie nacierali, oddali blisko 40 strzałów, a ten tylko dwa razy został zmuszony do wyjęcia piłeczki z siatki. Młody zespół z Ludźmierza od początku sezonu ma problemy ze skutecznością.

- Skuteczność to nasza bolączka. Ze statystyk wynika, że mieliśmy więcej sytuacji i powinno być 10:7 na naszą korzyść. Pawlik wyczyniał cuda w bramce i to jemu powinni podziękować Górale, że odnieśli zwycięstwo. On nas po prostu zatrzymał – mówił z przekonaniem Rafał Pelczarski.

Do tego doszły w sobotę błędy w obronie. Gospodarze zbyt głęboko cofali się podczas natarć rywala. Niemal chcieli wejść do bramki strzeżonej przez Komperdę, klękali przed nim, a tymczasem rywal miał zbyt dużo swobody zarówno do oddania strzału jak i rozegrania piłeczki z partnerem. Nawet grając w przewadze Ludźmierzanie stracili bramkę, bo przy Kosteli nikogo nie było. Za daleko stali od rywala, w przeciwieństwie do nowotarżan, którzy dzięki temu blokowali strzały i wyprowadzali błyskawiczne kontrataki.

- Rzeczywiście gubimy się w głębokiej defensywie – przyznał szkoleniowiec Wiatru.

Drugim bohaterem meczu był Konrad Stypuła. Zdobył trzy gole, ale ten drugi był ze znakiem najwyższej jakości. Trafił w piłeczkę z powietrza. Festiwal strzelecki rozpoczął i zakończył Subik.

- Pawlik bardzo dobrze bronił, a my dobrze graliśmy. Rozegraliśmy najlepszy mecz w sezonie. Cieszymy się, bo forma idzie w górę, a przed nami rewanż z Wiatrem i derby z Szarotką. Zagraliśmy niemal w pełnym zestawieniu, jedynie bez Bisagi – powiedział Bartosz Gotkiewicz.

Niestety na żenującym poziomie było sędziowanie. Toruńscy arbitrzy mylili się w obie strony, denerwowali zawodników i trenerów. W pewnym momencie ktoś krzyknął: „ dodać mu dioptrii, bo to są jaja co wyprawia” ( to do sędziego w okularach). Szczytem nieporozumienia była sytuacja, gdy jednej z nich odgwizdał karę i nie potrafił podać ani zawodnikowi, ani do protokołu, za co odsyła go na ławkę kar. Dopiero, po blisko minucie, z pomocą przyszedł mu kolega i ustali przewinienie. Po jego ogłoszeniu wielu parsknęło śmiechem.

Zdecydowanie bardziej wyrównane spotkanie obserwowali widzowie w niedzielę. Oba zespoły przeszły ogromną metamorfozę. Po pierwszej tercji nic nie zwiastowało, że wicemistrzowie Polski będą mieli kłopoty. Prowadzili, ale druga część meczu, sprawiła, iż to gospodarze na drugą przerwę schodzili z jednobramkową przewagą. Wreszcie zagrali skutecznie. Przeciwnik jednak nie dawał za wygraną i zaraz na początku trzeciej tercji doprowadził do wyrównania i w krótkim odstępie czasowym wyszedł na prowadzenie. Ludźmierzanie zaczęli powielać błędy w defensywie z poprzedniego spotkania i emocje dobiegły końca. Górale nie byli pobłażliwi dla popełniających błędy młodych ludźmierzan.

- Drugą tercję zagraliśmy tak, jak dawno nie zagraliśmy – twierdzi Rafał Pelczarski. – Nie chodzi o skuteczność, ale przede wszystkim do dyscyplinę taktyczną. Niestety w pozostałych tercjach Górale zdobywali gole po naszych asystach. Gra nasza faluje. Nie potrafimy grać równo przez 60 minut. To efekt młodości. Umiejętności są, ale głowa jeszcze nie pracuje jak powinna. Trzeba jednak zauważyć, że mamy w grupie wielokrotnym mistrzów kraju, Górali i Szarotkę. Już w ubiegłym roku niektórzy widzieli nas faworyta do medali, ale potrzeba czasu, by zespół zaczął funkcjonować na seniorskim poziomie.

- Typowa wymiana ciosów. Przełamaliśmy przeciwnika w trzeciej tercji. Kolejny niezły mecz w naszym wykonaniu. Forma idzie w górę i już z niecierpliwością oczekujemy na derbowe spotkania z Szarotką o pierwsze miejsce w grupie – powiedział Bartosz Gotkiewicz.

Jadberg Pionier Tychy – Gorący Potok Szarotka Nowy Targ 9:11 (2:2, 4:5, 3:4) i 6:10 (2:1, 1:5, 3:4)
Bramki dla Szarotki: Chlebda 4, Ślusarek 3, Augustyn 2, Lech, Ligas (I mecz); Ligas 3, Ossowski 2, Augustyn 2, Ślusarek, Chlebda, Ryś (II mecz).
Szarotka: M. Fryźlewicz (P. Fryźlewicz) - Lech, Ossowski, Ligas, Augustyn, Budzoń, Książkiewicz, Ryś, Ślusarek, Chlebda, Widurski. Trener Łukasz Chlebda.

- Cieszymy się, bo odnieśliśmy zwycięstwo na trudnym terenie – mówi Lesław Ossowski. - Tyszanie są waleczną drużyną na własnym boisku. Tutaj stracili punkty Górale. W dodatku z różnych przyczyn wystąpiliśmy bez ośmiu podstawowych graczy. Sala, na której graliśmy, nie sprzyja grze, którą preferujemy. Mecz przypominał wymianę ciosów. Niestety zbył łatwo traciliśmy bramki.
Rewanżowe spotkanie rozpoczęło się dość sensacyjnie, bo gospodarze prowadzili po 20 minutach. Szarotka wyrównała na początku drugiej części gry z rzutu karnego (Ligas). Potem swoją „cegiełkę” dołożył Ślusarek oraz Chlebda i brązowi medaliści w 27 minucie odskoczyli na dwa trafienia. Niespełna 7 minut przed końcem nowotarżanie prowadzili 10:3, ale w końcówce zdecydowanie rozluźnili szyki i pozwolili tyszanom na zmniejszenie rozmiarów porażki.

Stefan Leśniowski

Zdjęcia Szymon Pyzowski

 

Komentarze







reklama