01.11.2009 | Czytano: 1542

Nie ma mocnych

AKTUALIZACJA: Na nowotarżanina Tadeusza Błażusiaka nie ma mocnych. Po sukcesach w Erzbergu, mistrzostwie Ameryki Północnej wrócił do Europy, by wygrać pierwszą rundę FIM Indoor Enduro World Championship. Po raz pierwszy w historii zawodów ( od 2000 roku) trafiły do Wielkiej Brytanii.

Na ten czas do Sheffield Arena zwieziono tony piasku, ziemi, kamieni, opon i drzew, by zamienić ją w tor do wyścigów enduromotocrossowych. Przygotowywali go najlepsi specjaliści od supermoto z Kanady.

– Nie był to zbyt trudny tor. Szeroki, a więc było sporo miejsca do ścigania się, do wyprzedzania. Nic więc dziwnego, że mnóstwo ciekawych rzeczy się na nim działo. Kibice na stojąco oglądali rywalizację jeźdźców, która momentami rozgrzewała ich do białości, bo sporo było przetasowań na trasie. Mało tego, były wywrotki, a nieraz i śmieszne sceny. Na torze był „basen”, mnóstwo ostrych i wielkich kamieni, drewniane pnie i bale, potężne opony z buldożerów. Zawody rozpoczynały się na zewnątrz hali. Tor był szybki, a więc był handicapem dla rywali Tadzia, szczególnie Mike Browna, który wyszedł z supercrossu – opowiada brat Tadzia, Wojciech Błażusiak.

Polak wyszedł z trialu, a więc dyscypliny bardziej technicznej niż szybkościowej. Pobyt w Kalifornii, gdzie wykonał ogrom pracy, zaowocował. Tadziu nie tylko technicznie, ale również szybkościowo przerasta konkurencję. A rywali miał nie byle jakich. Mika Ahola - tegoroczny mistrz świata w klasie E1, Ivan Cervantes – mistrz świata w klasie E3, Christophe Nambotin – były mistrz Francji, David Knight – były mistrz świata i Wielkiej Brytanii w enduro, który, gdy pojawił się w tym „cyrku” Tadeusz Błażusiak, jakoś zgasnął. W ślady „Taddy”ego” idą jego byli rywale z tras trialowych. Na starcie stanął Graham Jarvis – pięciokrotny mistrz Wielkiej Brytanii w trialu i 12-krotny mistrz świata w tej dyscyplinie, żywa legenda - Dougie Lampkin. Wszyscy musieli jednak oglądać plecy Błażusiaka. Wygrał zawody w imponującym stylu. Miał najlepszą czasówkę - 1.06,961, wyprzedzając Davida Knighta – 1.10.034 i Mike Browna – 1.10.397. Lampkin miał dopiero ósmy rezultat - 1.15,265.

Czasówka podzieliła zawodników na trzy grupy kwalifikacyjne. Każda liczyła po 12 jeźdźców, z których czterej najlepsi znaleźli się w rozgrywce finałowej. W pierwszej grupie prym wiódł nasz reprezentant, w drugiej Christophe Nambotin, a trzeciej – David Knight.

Finałowa rozgrywka różni się od tej, która jest za Oceanem. Tam rozgrywany jest tylko jeden finałowy wyścig, w Pucharze Świata – trzy. Kto uzbiera w nich najwięcej punktów zostaje zwycięzcą.

To co zrobił w finałach „Taddy” można śmiało nazwać podręcznikową jazdą. Rywale nie potrafili mu ani przez moment zagrozić. Wygrał wszystkie trzy wyścigi. W pierwszym za nim do mety dotarł Antoine Moe na Husqvarnie i Brown, w drugim Jarvis i ponownie Brown, a w trzecim pokonał Browna i aktualnego mistrza świata Ivana Cervantesa.

„Polak mimo młodego wieku zachowuje się na torze jak stary wyga. Nie szarżuje, wie kiedy zaryzykować, kiedy manetkę gazu podkręcić na maksa. Jeździ bardzo wyrachowanie. Co chce to wydobędzie z motocykla” – piszą o jego starcie angielskie portale.

- Zadowolony jestem ze startu. Nie tylko dlatego, że wygrałem, ale również dlatego, że przejechałem zawody bez pomyłek. To oznaka, że jestem dobrze przygotowany technicznie i fizycznie do tak ciężkich prób – mówi Tadeusz Błażusiak. - Czułem się bardzo pewnie, zeszłotygodniowa wygrana w mistrzostwach USA dała mi luz psychiczny. Tor był bardzo szybki, dość łatwy, o motocrossowej konfiguracji. Takie obiekty nie były dotychczas moją domeną. Przez ostatnie pół roku trenowałem jednak w Kalifornii, która jest mekką amerykańskich motocrossowców. Dzięki temu zyskałem pewność i szybkość potrzebną do wygrywania w takich zawodach. Te umiejętności wykorzystałem w czasie GP Wielkiej Brytanii. Za tydzień czeka mnie jeszcze jeden prestiżowy start - ostatnia runda mistrzostw USA w Las Vegas. Jeśli ją wygram, zdobędę dodatkowe trofeum, nazwane potrójną koroną. Mam więc o co walczyć.

Wyniki: 1. Tadeusz Błażusiak – 45 pkt., 2. Mike Brown – 32, 3. Graham Jarvis – 25, 4. Ivan Cervantes – 22, 5. Antoine Moe – 20, 6. Joahim Ljuuggren – 18.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama