19.06.2017 | Czytano: 1027

Bez sukcesów w Pradze

Po ogromnym sukcesie jaki odnieśli nasi kajakarze przed dwoma tygodniami w mistrzostwach Europy, liczono na ich dobry występ w pierwszej edycji Pucharu Świata w Pradze. Jak zwykle, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tymczasem biało –czerwoni zaliczyli falstart.

Dwa tygodnie temu w słoweńskim Tacenie Polaczyk zdobył złoty, a Popiela - srebrny medal mistrzostw Europy w tej olimpijskiej konkurencji i były to pierwsze medale Polaków w K-1 w historii ME. W Pradze Mateusz Polaczyk, Maciej Okręglak i Dariusz Popiela nie awansowali do finału K-1.

- Cała trójka przebrnęła przez kwalifikacje, ale do półfinału wszedł tylko świeżo upieczony mistrz Europy, Mateusz Polaczyk – informuje nasz ekspert kajakarstwa slalomowego, Józef Dyda. – Niestety do finału się nie zakwalifikował. W tej królewskiej konkurencji obsada była znakomita, wszyscy najlepsi na świecie stawili się w Pradze. Mateuszowi zabrakło dwóch punktów, które złapał bodajże na trzeciej bramce od końca. Zajął dwunaste miejsce i z jego wypowiedzi wynika, że jest zadowolony ze startu. W szpicy było bardzo ciasno, niewielkie różnice. Fantastycznie popłynęli Czesi. Zajęli dwa pierwsze miejsca, a finale mieli jeszcze jednego przedstawiciela. Niewiele zabrakło, by również czarty był w finale. W dziesiątce oprócz Europejczyków znalazł się Michał Smoleń, syn Rafała byłego zawodnika z Nowego Sącza, który aktualnie reprezentuje Stany Zjednoczone oraz Australijczyk. Triumfował przed własną publicznością Vit Prindis, a drugi był jego rodak Jiri Prskavec. Nie wszedł do finału Darek Popiela, który złapał 50 punktów karnych na jednych z pierwszych bramek podjazdowych. Kontrowersyjna decyzja sędziny, która najpierw pokazała zero punktów, a po chwili zmieniła decyzję. Przepis mówi, że cała głowa i część łódki powinna znaleźć się w bramce. Moim zdaniem sędzinia nie miała racji. Niemniej Darek jest w gazie. Słabo wypadły nasze panie w K-1. Co prawda dwie dziewczyny przebrnęły przez eliminacje, nie udało się tylko Joannie Mędoń. Na 18 miejscu sklasyfikowana została Natalia Pacierpnik, ale widać, że po słabym początku sezonu rozkręca się z każdym startem. Niespodzianka in minus, kolejna po mistrzostwach Europy, to postawa kanadyjkarzy. Żaden nie przebrnął przez eliminacje. Natomiast na start dziewcząt w C-1 patrzę pod kątem przyszłości. Aleksandra Stach i Oliwia Jeleńska to jeszcze juniorki. Były w Pradze osady C-2, ale nielicznie obsadzone. Szkoda, że powolutku upada ta konkurencja. Naszych zabrakło, bo PZKaj nie sponsoruje już tych łodzi. Kluby też nie zdecydowały się wysłać zawodników. Rozmawiałem z Filipem Brzezińskim, który ma nadzieję, że wystartuje z bratem w mistrzostwach świata. Takie obietnice płyną ze związku po ich sukcesie w czempionacie Starego Kontynentu.

Za tydzień kolejne zawody Pucharu Świata w Augsburgu. Polscy slalomiści z Pragi udali się na miejsce kolejnego startu.

Stefan Leśniowski
 

Reklama

Komentarze





reklama