07.05.2017 | Czytano: 3856

Deszcz wystraszył motocyklistów (+zdjęcia)

W Nowym Targu rozegrano pierwszą rundę mistrzostw Polski i Pucharu Polski w superenduro. Pogoda spłatała psikusa motocyklistom i druga rundę odwołano.

- Początek sobotnich zawodów przy dobrej pogodzie. Potem przyszła ulewa i tor zrobił się bardzo ciężki. Było ślisko, odnotowano dużo wywrotek, na szczęście nikt nie doznał kontuzji. Nazajutrz od rana lalo jak z cebra. Czekaliśmy na poprawę pogody, by w końcu ustalić, że zawody odwołujemy. Mieliśmy na względzie bezpieczeństwo zawodników. Szkoda, bo po południu wyjrzało słoneczko i można było się ścigać. Włożyliśmy dość dużo pracy w przygotowanie toru, w zorganizowanie imprezy, a tu natura spłatała nam psikusa. Niedziela to taki dzień, kiedy najwięcej kibiców gromadzi się wokół toru. Gdy zwijaliśmy majdan, kibice ciągle nadciągali i byli zawiedzeni – powiedział Rafał Luberda, prezes AMK Gorce Nowy Trag, organizator imprezy.

W Mistrzostwach Polski wystąpiło tylko 12 zawodników, pięciu w juniorach, siedmiu w open. W open bezkonkurencyjny okazał się Emil Juszczak z BKMF Flow, który wygrał wszystkie wyścigi i zgromadził 60 punktów. W juniorach również komplet punktów znalazło się na koncie nowotarżanina Oskara Kaczmarczyka. Nie miał konkurencji, wygrał wszystkie wyścigi w cuglach i nawet start z ostatniej pozycji w drugim wyścigu i trudne warunki nie przeszkodziły mu, by jako pierwszy przeciąć linię mety.

- Miałem konkurencję – śmieje się Oskar. – Łatwo nie było, bo pogoda spłatała nam figla. Trening, kwalifikacje i pierwszy finałowy wyścig odbyły się przy pięknej pogodzie. Fajnie się jechało. Wszyscy byli czyści. Dwa kolejne wyścigi odbywały się w deszczu i błocie. W drugim biegu jechałem z ostatniej pozycji i jedąc za plecami konkurentów dostawałem gruzami błota. Pół okrążenia zaliczyłem w goglach, potem musiałem je zrzucić, bo nic nie widziałem. Tragicznie się jechało, bo wszyscy rzucali błotem, padał deszcz i było potwornie ślisko na kamieniach i oponach. Najciężej było na odcinku z oponami, położonymi na płasko. Jak się na nie najeżdżało to motocykl skręcał i jechał bokiem.

Puchar Polski rozgrywany był w kategorii kobiet, młodzików, mastersów, zawodników z Licencjami B i C i amatorów. W tej ostatniej klasie wystartowało najwięcej jeźdźców. Trzy pierwsze miejsca przypadły zawodnikom z naszego regionu. Zwyciężył Mariusz Stefaniak przed Michałem Łomonosowem i Janem Pietrzakiem. W kategorii zawodników z licencją B triumfował Dariusz Sowiński (GKM Ochotnica), na szóstej sklasyfikowany został Łukasz Zborowski, pozycję niżej Paweł Domalik. W rywalizacji kobiet na drugim miejscu rywalizację ukończyła Urszula Wąchała (RMK Tylmanowa), a w młodzikach bezkonkurencyjny okazał Szymon Kus (AMK Gorce).

- To nasz nowy zawodnik z Wiśniowej. Zaczął treningi ze mną w ubiegłym roku i nie mógł toru przejechać, a teraz jest bezkonkurencyjny – mówi z dumą Rafał Luberda, który również nie pozostawił złudzeń, kto jest najlepszy w kategorii Masters. – Walczę ze sobą – śmieje się. – Nie liczyłem na pudło, bo nie miałem czasu trenować. Co prawda ostatnie dwa tygodnie spędziłem na torze, tyle, że… w pracy, przygotowując go, a nie trenując. Wyszło fajnie i to mnie cieszy. Chyba inni źle trenują.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Reklama

Komentarze





reklama