Mecze o wszystko rządzą się jednak swoimi prawami. Najpierw trzeba przejść półfinał, a ta sztuka nie udała się nowotarżankom. Zjadła je trema, bo widywano je w lepszej dyspozycji. Mecz zacięty, z pierwiastkiem dramaturgii, ale ze sporą ilością błędów w obu stron.
Wydawało się, że ciśnienie spadnie z gospodyń, gdy objęły prowadzenie ( ładne zagranie Buczek zza bramki do Osmali). Nic z tego. Gdańszczanki, które zarówno w ataku jak i obronie prezentowały się znacznie lepiej, szybko doprowadziły do wyrównania grając w przewadze. Bramka ta uspokoiła je, w przeciwieństwo do góralek. Te popełniały mnóstwo błędów w obronie, a szczególnie przy wyprowadzaniu piłeczki z własnej strefy. Podania były niecelne i za każdym razem „śmierdziało” pod bramką K. Jachymiak. Na szczęście była w dobrej dyspozycji i naprawiała błędy koleżanek. Obroniła również rzut karny.

Gospodynie miały też mocno rozregulowane celowniki. Nie potrafiły trafić nawet do pustej bramki. To się zemściło i kolejny kiks w defensywie, sprawił, iż przybyszki znad morza (34 min.) objęły prowadzenie. To jeszcze bardziej zestresowało miejscowe, które dążyły do zmiany rezultatu, ale w akcjach ofensywnych brakowało cierpliwości i wypieszczenia piłeczki. Wszystko było na hura. Do tego przeciwniczki bardzo mądrze blokowały strzały, a każdy przechwyt piłeczki wykorzystywały na wyprowadzenie groźnego kontrataku. Większość akcji kończyły strzałami, a dochodziły do nich zbyt łatwo. Góralki im w tym nie przeszkadzały.

W 46 min., w przewadze, udało się miejscowym doprowadzić do wyrównania, ale szybko je straciły. Dopiero w 57 min. Buczek sprawiła, że odżyły nadzieje kibiców. Mimo dwóch wyśmienitych okazji w końcówce, trzeba było grać dogrywkę. W niej lepiej prezentowały się przyjezdne. Grały spokojniej, rozważniej. W 8 minucie doliczonego czasu gry nowotarżanki rozpoczynały akcję z krzyża pod bramką rywalek i … zagrały piłeczkę do przeciwnika. Poszła kontra i Polańska zdobyła złotą bramkę.

- Nie tak miało być – przyznaje trener Arkadiusz Pysz. – Przeciwnik z zimną krwią wykorzystał nasze błędy. Wszystkie bramki zdobył po naszych szkolnych błędach. Mieliśmy swoje okazje, ale nie potrafiliśmy je wykorzystać. Kto strzela ten wygrywa. Trzeba się pozbierać i powalczyć o jak najlepszy wynik.
Pozostała góralkom walka o brązowy medal z Trzebinią, która w drugim półfinale została pokonana przez Jedynkę Trzebiatów 4:5. W finale spotkały się dwa zespoły z północy, a w małym finale z południa. Północ rządzi!
Nowotarżanki rozpoczęły podobnie jak dzień wcześniej od prowadzenia po akcji duetu Buczek – Osmala. Również ta ostania wpisała się na listę strzelczyń. W 18 min. straciły prowadzenie za sprawą Turek, ale po 76 sekundach odzyskały. Kontrę strzałem pod poprzeczkę sfinalizowała M. Ulman.

W końcówce drugiej tercji znowu je straciły. Błędy nie wybaczają. Trzebinianki wykonywały wolnego, piłeczka się odbiła i Masztaler z dobitki znalazła sposób na nowotarską bramkarkę. Tak to jest, gdy nie wykorzystuje się swoich szans, a gospodynie miały ich w multum. Z bramkarki robiły bohaterkę. Zdecydowanie mniej sytuacji miały rywalki, ale nie okazje się liczą, ale to co znajdzie się w sieci.

Trzebinianki zostały „złamane” dopiero po 50 minucie meczu. W odstępie 55 sekund podopieczne Arkadiusza Pysza zdobyły dwie bramki. Najpierw po strzale z połowy boiska wybiegająca Panek pokonała bramkarkę, a chwilę później Buczek z kontrataku trafiła w przeciwległy róg bramki. 37 sekund przed końcem spotkania Pysz, po kontrataku, ustaliła wynik spotkania.

Półfinał
MMKS Podhale Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 3:4 D (1:1, 0:1, 2:1; 0:1)
Bramki dla Podhala: Osmala, Gajewska, Buczek.
MMKS Podhale: K. Jachymiak (Hobot) – Fryźlewicz, J. Ulman, Panek, M. Ulman, Jałoszyńska, Krzystyniak, Pysz, Mamak, Gajewska, Buczek, Pudzisz, Osmala, Cyrwus. Trener Arkadiusz Pysz.
O III miejsce
MMKS Podhale Nowy Targ – PUKS Trzebinia 5:2 (2:1, 0:1, 3:0)
Bramki dla Podhala: Osmala, M. Ulman, Panek, Buczek, Pysz.
MMKS Podhale: j/w plus Klimowska i Behounek.
Finał: Energa Olimpia Osowa Gdańsk - Jedynka Trzebiatów 5:2
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Szymon Pyzowski










