W sobotę nim przyjezdne zorientowały się co jest grane, przegrywały po 20 minutach 7:0. A mogło być jeszcze wyżej. Znakomicie usposobione nowotarżanki, przede wszystkim szybsze od rywalek, z łatwością wypracowywały sobie kolejne sytuacje podbramkowe. Junior przebudził się w drugiej tercji, ale to również zasługa gospodyń, które zostały uśpione wysokim prowadzeniem. Uznały, że jest po meczu i wykorzystał to przeciwnik, który postawił się. W ostatniej części gry wszystko wróciło do normy i góralki już niepodzielnie panowały na boisku.

W rewanżu nie było litości. Po 40 minutach na tablicy świetlnej był wynik 16:3, a więc niemal taki jakim w sobotę zakończył się mecz. W ostatniej tercji, mające gołębie serca góralki, nie chciały dobijać Juniora. Oszczędziły go, ale i tak w jego sieci znalazło się 20 piłeczek.
- Cóż powiedzieć o takich meczach. Zagraliśmy poprawnie w ataku i skutecznie w obronie – powiedział trener MMKS, Arkadiusz Pysz.
MMKS Podhale Nowy Targ – Junior Kębłowo 16:4 (7:0, 4:3, 5:1) i 20:4 (6:2, 10:1, 4:1)
Bramki dla Podhala: Osmala 7, Ulman 3, Buczek 2, Jachymiak, Panek, Krzystyniak, Pysz. (I mecz); Osmala 5, Buczek 4, Pysz 4, Krzystyniak 3, Gajewska 3, Jachymiak (II mecz)
MMKS Podhale: Niemiec (Hobot) – Jachymiak, Panek, Ulman, Jałoszyńska, Krzystyniak, Pysz, Mamak, Gajewska, Buczek, Pudzisz, Osmala, Maciaś, Maciaszek. Trener Arkadiusz Pysz.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Szymon Pyzowski










