18.12.2016 | Czytano: 2521

W derbach zabrakło ikry (+zdjęcia)

Derby zawsze dostarczały widzom mnóstwo emocji, a hala pękała w szwach. Ale nie tym razem…

Widzowie nie dopisali, ale ostatnio i poziom derbów nie jest taki jak dawniej. Ot, taki sobie, żeby nie napisać nijaki. Sporo chaosu, chociaż było kilka pozytywnych momentów. Niestety zbyt mało, by mogły porwać widza. Jedynie emocjonujące końcówki, chociaż początkowo nawet na nie się nie zapowiadało.

Szarotka w sobotę pierwsza straciła gola po błędzie Kwaka, ale potem zdominowała rywala. Nie pamiętam kiedy ostatnio mistrzowie Polski zostali zdominowani przez lokalnego rywala. Wicemistrzowie kraju grali po profesorsku, ich akcje były składne, szybkie i przynosiły wymierne efekty w postaci goli. Po 40 minutach Szarotka prowadziła 5:2, bo przeciwnik nie radził sobie w ataku. Podania nie dochodziły do adresata, piłeczka skakała na kiju.

Ktoś kto jednak skazywał mistrza na pożarcie, musiał się srodze zawieść. Oba zespoły w trzeciej tercji przeszły ogromną metamorfozę. Szarotka zaczęła bronić wyniku i o mały włos a skończyłoby się to tragicznie. Pozwoliła sobie narzucić styl rywala, który zdobył trzecią, a potem czwartą bramkę i nakręcił się. Szarotka próbowała wyprowadzać kontrataki, ale tylko w jednym przypadku znalazła się w doskonałej sytuacji. Pozostałe kontry kończyły się niecelnym podaniem lub strzały były blokowane, albo fruwały wysoko nad bramką Pawlika. Tymczasem mistrz nacierał, a miał ułatwione zadanie, bo defensorzy Szarotki prześcigali się w niedokładnych zagraniach, w kiksach. Na szczęście ratował ich Jastrzębski.

- Przez dwie tercje przeciwnik nas zdominował. Prowadził wysoko, ale potrafiliśmy się podnieść i powalczyć. Dosyć szybko strzelona bramka na 5:3 ułatwiła nam zadanie. W trzeciej tercji przejęliśmy inicjatywę. Jutro będziemy walczyć, by wyszarpać chociaż jeden punkt – podsumował Bartosz Gotkiewicz.

- Przez dwie tercji byliśmy lepsi, wszystko nam wychodziło – mówi Lesław Ossowski. – Graliśmy dobrze piłeczką i świetnie broniliśmy nasza taktyka przez 40 minut zdawała egzamin, potem się pogubiliśmy. Za łatwo prowadziliśmy 5:1 i stanęliśmy. Górale zdobyli łatwe bramki i wszystkie w ten sam sposób, po crossowym zagraniu i strzałach do pustej bramki. Momentami w tej tercji poszliśmy za wysoko. To był bezsensowny pressing, obrona też nie była taka jaką sobie zakładaliśmy. Musimy przez 60 minut konsekwentnie trzymać się taktyki. Ważne, że wygraliśmy, bo walczymy o pierwsze miejsce w grupie, choć wcale nie musi to oznaczać łatwiejszej ścieżki w kolejnych fazach mistrzostw.

Rewanż zaczął się podobnie jak dzień wcześniej od dominacji Szarotki, ale w drugiej tercji więcej szczęścia było przy Góralach, którzy z rezultatu 3:1 wyciągnęli na 3:3.

W trzeciej tercji mistrzowie rozsądniej grali, ale długo nie mogli przebić obrony rywala. Świetnie dysponowany był Jastrzębski i tylko dzięki niemu Szarotka do końca była w grze. Szarotka grała chaotycznie, to nie był zespół, który tak świetnie prezentował się wczoraj w dwóch pierwszych tercjach i dzisiaj w pierwszej.

- Dostosowaliśmy się do wolnego tempa rywala. Nic nam nie chciało wejść – powiedział Lesław Ossowski.
- Nie ważne jak się wygrywa, ważne, e zaksięgowaliśmy ważne trzy punkty, które dały nam pierwsze miejsce w grupie. Szarotka grała dzisiaj tak, jak my wczoraj – podsumował Bartosz Gotkiewicz.

Dwa oblicza Wiatru

Beniaminek z Ludźmierza w sobotę nie miał litości dla przybyszów spod Wawelu. Rozstrzelał ich podręcznikowo, chociaż podręcznikowo w obronie ludźmierzanie grali konsekwentnie tylko przez dwie tercje. Potem poniosła ich ułańska fantazja.
- Przez dwie tercje zagraliśmy tak, by nie stracić gola. Udało się. Dobrze taktycznie rozegraliśmy te odsłony, zdyscyplinowanie. Niestety później, jak zwykle, każdy chciał wpisać się na listę strzelców, zapominając o dyscyplinie. Niemniej postęp jest, bo już tylko w jednej tercji poniosła nas ułańska fantazja. Powoli będziemy pracować, by dyscyplinę utrzymać przez 60 minut, a nie tylko przez 40 – powiedział Rafał Pelczarski, trener Wiatru.

Wysoka i pewna wygrana uśpiła czujność ludźmierzan w rewanżu. Krakowianie w mig to wyczuli i postawili się. Na początku trzeciej tercji prowadzili już 5:3. Pościg doprowadził do wyrównania 5:5, ale krakowianie szybko odpowiedzieli kolejnym golem i wynik do końca był sprawą otwartą. Niestety nie udało się góralom odrobić strat.

- Przegraliśmy  w głowach –twierdzi Rafał Pelczarski. – Za łatwo wczoraj poszło. W pierwszej tercji oddaliśmy tylko jeden strzał. Tak nawet w piłce nożnej nie ma. Oni karcili nas kontrami. Brak koncentracji, strzałów i chęć dogrywania do pustej bramki, to przyczyny naszej porażki.

Gorący Potok Szarotka Nowy Targ – Górale Nowy Targ 5:4 (2:1, 3:1, 0:2) i 3:4 (3:1, 0:2, 0;1)
Bramki: Chlebda, Ryś, Widurski, Ślusarek, Ligas – M. Tylka, Korczak, Krugiołka, Fryźlewicz (I mecz); Ślusarek, Widurski, Żuk – Kostela 2, Fryźlewicz, Leja (II mecz).
Szarotka: Jastrzębski – Garb, Ryś, Ossowski, Spyra, Ligas, Kwak, Augustyn, Żuk, Ślusarek, Chlebda, Widurski, Barszczewski, Brzana, Sikora.
Górale: Pawlik – Subik, Gotkiewicz, Leja, Krugiołka, Fryźlewicz, Wątorek, Kostela, A. Tylka, Smarduch, Turwoń, M. Tylka, Korczak, Bisaga.

Wiatr Ludźmierz – Multi Killers Kraków 12:2 (3:0, 4:0, 5:2) i 5:6 (1:1, 2:2, 2:3)
Bramki dla Wiatru: Zubek 3, Zacher 3, Hamrol 2, Jachymiak, Jachimczyk, Pelczarski, Słowakiewicz (I mecz); Słowakiewicz 2, Jachimczyk, Panek, Hamrol (II mecz).
Wiatr: Udziela (Komperda) – Jachimczyk, Panek, Hamrol, Knapik, Pelczarski, Słowakiewicz, Zacher, Jachymiak, Niziołek, Szal, Jaskierski, Zubek, Luberda, Jankowski. Trener Rafał Pelczarski.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Szymon Pyzowski
 

Komentarze







reklama