Tajlandia debiutuje w światowym czempionacie. Powinna więc być łatwym kąskiem dla biało –czerwonych zaprawionych w bojach na tej imprezuje. Okazuje się, że to nie są „kelnerzy” i postawili się słabo w tym turnieju grającym Polakom.
Ci od początku przejęli inicjatywę, ale Tajlandczycy, szybko i dużo biegający, niezwykle zwinni, dzielnie odpierali nasze ataki i jak tylko nadarzyła się okazja, to próbowali kłuć kontrami. Naszym reprezentantom w pierwszej tercji tylko dwa razy udało się rozmontować defensywę rywala. Wtedy, gdy grali w przewadze (Antoniak, najlepszy strzelec drużyny, tradycyjnie ze swojej „klepki” na boisku pokonał bramkarza) i 36 sekund przed zakończeniem odsłony, gdy Malajka pokonał bramkarza strzałem z pierwszego spod bandy (trafił backhandem piłeczkę zagrywaną przez Antoniaka z przeciwległej strony).
Na początku drugiej części meczu Tajlandczycy zdobyli kontaktowego gola po błędzie naszego bramkarza. Szybko odpowiedział Pelczarski z dystansu ( bramkarz był zasłonięty), a potem kontry naszego rywala były znacznie groźniejsze niż nasz atak pozycyjny. Tajlandczycy byli za szybcy dla naszych defensorów i często dochodzili do dobrych sytuacji. Nieraz za szybcy i nie potrafili dokładnie rozegrać ostatniego podania. W sytuacji sam na sam szybkość Tajlandczyka była tak duża, że staranował naszego golkipera. Jednak ich starania zakończyły się drugą bramką i wygraną odsłoną.
Jak zwinni są Tajlandczycy i sprytni pod bramką przeciwnika mogli się przekonać nasi obrońcy, którzy dwukrotnie nie upilnowali ich na początku trzeciej części gry. W odstępie 21 sekund nasi rywale wyszli na prowadzenie. Tak ich to rozochociło, że chcieli pójść za ciosem, zapominając o zabezpieczeniu własnej bramki. Nadziali się na dwie kontry (sam na sam), które nie zostały przez nas wykorzystane. Już wydawało się, że nawet tak egzotyczny rywal jest dla nas za mocny i trzeba będzie przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Tymczasem w samej końcówce nasi się przebudzili. W 56 min. Malajka doprowadził do wyrównania, a chwilę później Ligas zdobył zwycięskiego gola. Tym samym Polacy ukończyli czempionat na 13 miejscu.
Tajlandia – Polska 4:5 (0:2, 2:1, 2:2)
0:1 Antoniak – Michał Sieńko (3:47 w przewadze)
0:2 Malajka – Antoniak (19:24)
1:2 Thaidt - Ratanaprathum (22:04)
1:3 Pelczarski – Chlebda (23:54)
2:3 Rinefalk – Holmstrom (38:19)
3:3 Sukkasen – Phoosinoi (41:53)
4:3 Rinefalk – Rhaidt (42:14)
4:4 Malajka – Michał Sieńko (55:48)
4:5 Ligas – Malajka (56:44)
Polska: Bogdański (Jastrzębski) – Michał Sieńko, Turwoń, Malajka, Maciej Sieńko, Antoniak – Pelczarski, Łukaszewski, Łyskawa, Dahlstroem, Chlebda – Malasiewicz, Ligas, Hamrol, Kostela, Kozubal – Leja, Korpan, Heyne. Trener Jan Holovka.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie flickr.com










