Jego podopieczni w rozgrywkach juniorskich przegrali dwa spotkania, oba po dogrywce. W obu były momenty dekoncentracji i braku konsekwencji w obronie. Za to słono zapłacili.
Ludźmierzanie świetnie zaczęli sobotnia potyczkę. Z wielkim rozmachem i prowadzili 2:0, ale potem było pod górkę. O drugiej tercji chciałoby się jak najszybciej zapomnieć. Była tragiczna w wykonaniu górali. Co prawda 33 sekundy przed końcem meczu Jaskierski doprowadził do wyrównania, gdy jego zespół grał bez bramkarza, ale w dogrywce błąd w kryciu sprawił, iż dwa punkty pojechały do Babimostu.
- Brak determinacji zdecydował o naszej przegranej – twierdzi trener Rafał Pelczarski. – Co prawda nie wystąpiliśmy w optymalnym składzie, bo trapią nas kontuzje. Mogliśmy mecz przełożyć, bo mamy gracza w kadrze, ale nie zrobiłem tego. Niech młodzi grają i w grze zdobywają doświadczenie. Miałem jedną dobrą piątkę, ale z niezbyt dobrym podejściem. Z kolei młodzi nie wierzą w siebie. Przespaliśmy drugą tercję, pałętaliśmy się po boisku jak dzieci we mgle. Wiem co się stało, ale nie potrafiłem temu zaradzić. Udało nam się doprowadzić do dogrywki i wydawało się, że pójdziemy za ciosem. Niestety błąd w kryciu i przeciwnik zdobył zwycięskiego gola. Raz się wygrywa, raz przegrywa. Miałem sezon, że wszystko wygrywałem, a jeden mecz w finale przegrałem. Może lepiej teraz przegrać?
Rewanż można rzec – wypisz, wymaluj. Ludźmierzanie objęli prowadzenie 3:1 i znowu w ich grze nastąpił przestój. Bałagan wykorzystał przeciwnik, który objął prowadzenie 5:3. Znowu więc musieli górale gonić rywala. W 58 minucie udało się go dogonić. Najpierw kontaktowego gola w przewadze zdobył Zacher, a do wyrównania doprowadził Komperda, który wczoraj strzegł bramki, a dzisiaj wystąpił w polu. Jego miejsce między słupkami zajął Udziela. W dogrywce, goście grając w osłabieniu, zdobyli zwycięskiego gola.
- Graliśmy jak frajerzy – twierdzi Rafał Pelczarski. – Nie potrafimy wykorzystać stuprocentowych okazji. Albo strzelaliśmy po słupkach, ale trafialiśmy w poprzeczkę. Rywal miał z górki i wiatr w plecy. Co zainicjował kontrę to piłeczka wpadała nam do bramki. Bramkarz albo sam sobie wrzucił piłeczkę, ale źle ustawił się przy słupku. Obrońcy, którzy grają w ekstraklasie, w rozgrywkach juniorskich zachowują się jak młodzicy. Każdą akcję chcą zainicjować, prą do przodu zamiast skoncentrować się na swoje robocie. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Lepiej teraz przegrać niż w finale.
Wiatr Ludźmierz – Fenomen Babimost 6:7 D (3:1, 1:5, 2:0; 0:1) i 5:6 D (3:1, 0:0, 2:4; 0:1)
Bramki dla Wiatru: D. Widurski 2, Dominik, Zacher, samobójcza, Jaskierski (I mecz); Zacher 2, D. Widurski, Słowakiewicz, Komperda (II mecz).
Wiatr: Komperda (Udziela, Kołodziejczyk) – Słowakiewicz, Zacher, Niziołek, D. Widurski, Pelczarski, Jaskierski, Dominik, Nitka, Zborowski, Cyrwus. Trener Rafał Pelczarski.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski










