Do 48 minuty sobotniej potyczki nowotarżanki kontrolowały przebieg spotkania. Potem miały krótki zastój, który wykorzystały gospodynie doprowadzając do wyrównania (6:6). Wyrównującą bramkę zdobyły po samobójczym strzale. Na szczęście góralki szybko się przebudziły i zdołały wytargać zwycięstwo. Dzięki snajperskim umiejętnościom Kasi Fuły.
- Gospodynie to zespół waleczny, świetnie przygotowany fizycznie – przekonuje szkoleniowiec MMKS, Jacek Michalski. - Grał wysokim pressingiem i mieliśmy trudności z wyprowadzeniem piłeczki. Popełnialiśmy błędy, które z zimną krwią wykorzystywał przeciwnik. Kontrolowaliśmy mecz, ale w pewnym momencie dostaliśmy zadyszki i rywal nas doszedł. Szybko jednak zdołaliśmy wrócić na właściwe tory i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. To była prawdziwa bitwa, z dużą ilością fauli. Więcej było gry fizycznej niż finezyjnej.
Niedzielne spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla góralek. Być może wczesna pora sprawiła, iż jeszcze się nie obudziły. Po 20 minutach przegrywały 1:5, a na kolejną przerwę schodziły już z sześciobramkowym mankiem. Gra całkowicie im się nie kleiła. Do tego fatalne błędy w obronie umożliwiały rywalkom dochodzenie do czystych strzeleckich pozycji. Nowotarżanki przebudziły się w trzeciej tercji, odrobiły trzy bramki, ale na więcej zabrakło czasu, a i rywalki nie pozwoliły na więcej.
- Gospodynie to bardzo dobry zespół, waleczny, dobrze przygotowany fizycznie i taktycznie. Przez dwie tercje pokazał, że trzeba będzie się z nim liczyć. Sporo w lidze namiesza. Będzie czarnym koniem. Przebudziliśmy się w trzeciej tercji. Chciałbym, byśmy tak zawsze grali. Jeśli będziemy się prezentować tak jak w dwóch pierwszych odsłonach, to trudno nam będzie o kolejne wygrane. Na pewno stracimy miano faworyta. W tych pierwszych 40 minutach rywalki były od nas szybsze, zwinniejsze, dokładniejsze w rozegraniu piłeczki. We wszystkich elementach unihokejowej sztuki nas przewyższały. Dostaliśmy dobrą lekcję unihokeja – zakończył Jacek Michalski.
PUKS Trzebinia – MMKS Podhale Nowy Targ 6:8 (2:4, 1:1, 3:3) i 8:5 (5:1, 3:1, 0:3)
Bramki dla Podhala: Fula 4, Leśniak, Piekarczyk, Siuta, Timek (I mecz); Timek 2, Florczak, Siuta, Fuła (II mecz).
MMKS Podhale: K. Jachymiak – S. Lech, Piekarczyk, Siuta, Fuła, Krzystyniak, Chowaniec, Leśniak, Timek, Z. Lech, Florczak, Węgrzyn, Rokicka.
Stefan Leśniowski










