Górale przystąpili do sobotniej potyczki osłabieni, bez Korczaka, Lei i Kosteli. Wydawało się, że będą łatwym kąskiem dla wicemistrza kraju. Tymczasem…
- Najgorzej jak w głowę wbije się, że jest się faworytem, bo przeciwnik gra bez trzech czołowych zawodników. To brak szacunku, w końcu do urzędującego mistrza kraju. Dlatego zostaliśmy ukarani – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski.
- Byliśmy skazywani na totalną porażkę, a zdobyliśmy trzy punkty. Nasza defensywna taktyka, z jednym napastnikiem, zdała egzamin. Chcieliśmy na początku meczu szybko strzelić bramki i plan wypalił – przekonuje trener Górali, Piotr Kostela.
Górale zagrali pierwsza odsłonę po profesorsku. Nie dość, że przechytrzyli przeciwnika taktycznymi rozwiązaniami, to jeszcze okazali się od niego szybsi, zwinniejsi i bezwzględni pod bramką. Chociaż skuteczność nie była wzorowa. Mieli kilka jeszcze okazji, by już po pierwszych 20 minutach prowadzić znacznie wyżej.
- Przespaliśmy pierwszą tercję. Daliśmy się dwa razy skarcić. W drugiej tercji mieliśmy dużą przewagę, ale niewiele z niej wynikało – potwierdza Lesław Ossowski.

Niemniej trzecia tercja była emocjonująca i mogła odwrócić losy spotkania. Szarotka zdobyła kontaktowego gola. Gdy 7 minut przed końcem Ślusarek powędrował na ławkę kar i otrzymał 2 minuty i czerwoną kartkę ( w sumie Szarotka miała grać przez 7 minut w osłabieniu) Górale podali jej rękę. Sfaulowali, wyrównali stan liczebny na boisku i jeszcze sprokurowali karnego. Mogło być 2:2, gdyby Brzana wykorzystał karnego (wcześniej karnego zmarnował Turwoń). Do końca wicemistrzowie kraju atakowali zaciekle, mimo gry w osłabieniu. W ostatniej minucie wycofali bramkarza, ale ten manewr nie przyniósł im bramki.

- Prowadząc 2:0 broniliśmy się. Mieliśmy trudne momenty w drugiej tercji, ale przetrwaliśmy. W samej końcówce meczu wkradła się nonszalancja w nasze poczynania. Sporo głupoty było w naszej grze. Mając przewagę powinniśmy grać spokojnie, a tymczasem sporo nerwowości wkradło się do naszej gry. Chwała chłopakom, że zagrali zdyscyplinowanie taktycznie – podsumował Piotr Kostela.
- Końcówka zaskakująco dobra w naszym wykonaniu. Wydawało się, że po czerwonej kartce jest po meczu, a tu mieliśmy dogodne sytuacje i karnego. Słabo graliśmy w ataku, Górale dobrze bronili i kontrowali. Przykra porażka i nauczka, by z każdym przeciwnikiem być skoncentrowanym – powiedział Lesław Ossowski.
Rewanż wicemistrzowie kraju potraktowali już z należytą koncentracją. Wyszli mocno zmobilizowani i z emanującą wola zrewanżowania się za potknięcie wczorajsze potknięcie. I im się to udało. Kluczowym momentem dla losów spotkania była bramka zdobyta 3 sekundy przed końcem pierwszej odsłony. Bramka do szatni zawsze działa na strzelców mobilizująco, a na drużynę, która ją straci deprymująco. Do tego w świetnej formie był Jastrzębski, który przez dwie tercje był nie do pokonania przez Górali, którzy wyraźnie byli wolniejsi niż dzień wcześniej.

- Sporo sił włożyliśmy w sobotnie spotkanie i dzisiaj było to widać – twierdzi Piotr Kostela. – Z braku sił zawodziła precyzja, nie mieliśmy też tak wielu klarownych sytuacji co wczoraj. Ponadto w świetnej dyspozycji był bramkarz przeciwnika. Przy stanie 0:1 mieliśmy dwie sytuacje sam na sam i kapitalnie je wybronił. Szarotka nas punktowała. Cieszymy się z trzech punktów, bo zapewniły nam pierwsze miejsce po pierwszej rundzie. Z takim składem to spore osiągnięcie.
- Potwierdziło się, że w sporcie nie ma nic za darmo. Każdego rywala trzeba traktować poważnie. Dzisiaj już nie popełniliśmy błędu z poprzedniego spotkania i przystąpiliśmy do meczu mocno skoncentrowani. Dobrze zagraliśmy w obronie i przez dwie tercje przeciwnik miał znikomą liczbę golowych sytuacji. Gol do szatni był przełomowy. Niestety muszę też wrzucić kamyczek do własnego ogródka. Prowadząc 4:1 zamiast spokojnie kontrolować przebieg spotkania, to wdaliśmy się w wymianę ciosów. W trzeciej tercji zabrakło nam wyrachowania. Nad tym musimy popracować – podsumował Lesław Ossowski.
Beniaminek z Ludźmierza wybrał się go grodu Kraka. Z mistrzem i wicemistrzem w poprzednich kolejkach stoczył porywające pojedynki. Już te mecze pokazały, iż Wiatr może sporo namieszać w lidze. Potwierdziło się to pod Wawelem, gdzie podopieczni Rafała Pelczarskiego rozstrzelali krakowian. Jego juniorzy nie mieli litości dla seniorskiego zespołu.
- Wyniki sugerowałyby łatwe wygrane. Tymczasem przeciwnik zobaczył, iż ma się zmierzyć w młodymi chłopakami i chciał nas zdominować fizycznie. Podjęliśmy walkę, biliśmy się i w trzeciej tercji sobotniego spotkania rywal pękł. Byliśmy zespołem technicznie lepszym. Przeciwnik opadł z sił i wykazaliśmy swoją wyższość. Nie można jednak powiedzieć, że był to spacerek. Rywal ambitnie i ostro walczył – twierdzi trener Wiatru, Rafał Pelczarski. – Nazajutrz powtórzyła się sytuacja. Dopóki rywal miał siły, to walczył ambitnie, Dużo było bicia po kijach w jego wykonaniu. W trzeciej tercji, gdy opadł z sił, łatwiej dochodziliśmy do sytuacji i zamienialiśmy je na bramki.
Górale Nowy Targ – Gorący Potok Szarotka Nowy Targ 3:1 (2:0, 0:0, 1:1) i 2:6 (0:2, 0:1, 2:3)
Bramki: Fryźlewicz, Turwoń, Szewczyk – Ligas (I mecz); M. Tylka, Bisaga – Sikora 3, Ossowski, Spyra, Brzana (II mecz).
Górale: Pawlik – Wątorek, A. Tylka, Krugiołka, Turwoń, Fryźlewicz, Smarduch, Gotkiewicz, Subik, Szewczyk, M. Tylka, Bisaga. W drugim meczu nie zagrał Subik, grał Korczak. Trener Piotr Kostela.
Szarotka: Jastrzębski – Garb, Ryś, Ossowski, Spyra, Ligas, Augustyn, Żuk, Ślusarek, Widurski, Sikora, Frysztak, Brzana. W rewanżu nie grali: Ślusarek i Frysztak.
Multi Killers Kraków – Wiatr Ludźmierz 5:16 (1:3, 3:5, 1:8) i 4:12 (1:3, 2:2, 1:7)
Bramki dla Wiatru: Słowakiewicz 4, Pelczarski 3, Szal 2, Jachymiak 2, Jachimczyk 2, Panek, Zacher, Zubek (I mecz); Widurski 3, Słowakiewicz 2, Szal 2, Jachymiak 2, Panek, Pelczarski, Jachimczyk (II mecz).
Wiatr: Komperda – Zacher, Niziołek, Pelczarski, Widurski, Słowakiewicz – Panek, Dominik, Jachymiak, Hamrol, Szal – Zubek, Jachimczyk, Jaskierski. W rewanżu nie zagrał Zacher. Trener Rafał Pelczarski.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Szymon Pyzowski










