09.10.2016 | Czytano: 2258

Urodzinowy prezent. Cztery gole Jokili(+zdjęcia)

AKTUALIZACJA (zdjęcia): Torunianie nie zawiesili wysoko poprzeczki Podhalu. Zaprezentowali poziom rekrucki, daleki od przyzwoitości dobrego szeregowca. Nawet chęć szczera (czytaj: nadludzka ofiarność) nie zrobiła z nich oficerów meczu.

W generalskie rozkazy rozdawał pierwszy atak Podhala. Jokila – zdobywca czterech goli i Zapała, który przy trzech asystował.

- Nie był to spacerek. Wynik wysoki, ale musieliśmy się trochę spocić – mówi Krzysztof Zapała. – Ważne, że „powchodziło”. Sporo było zamieszania, bo nowy trener wprowadził kilka nowości. Każdy szkoleniowiec ma swoją koncepcję, wizję drużyny. Po pierwszych treningach wnioskuję, że to będzie cos innego niż dotychczas.

Wynik i tak jest minimalną karą jaką ponieśli dość prymitywnie grający torunianie. W ich poczynaniach dużo szarpaniny i serdecznie mało - jak na 60 minut gry - akcji, które mogły porwać kibica. Gospodarze wyraźnie przewyższali gości w każdym elemencie hokejowego rzemiosła. Rzucała się w oczy ich dojrzałość, umiejętność uwalniania się spod opieki przeciwnika, indywidualna szybkość, zwrotność i dokładność podań.

Od pierwszego gwizdka sędziego rozpoczęła się nawałnica na bramkę torunian. W 186 sekundzie Jokila po raz pierwszy uradował publiczność. Grano głównie w strefie gości, ale górale mieli źle nastawione celowniki. Nawet do pustej bramki nie potrafił trafić Bryniczka. Tenże zawodnik chwilę później przegrał pojedynek sam na sam ze Studzińskim. Gospodarze mieli też problemy ze skierowaniem krążka do bramki, gdy przez 44 sekundy grali w podwójnej przewadze. Dopiero w 18 minucie, przy trzeciej przewadze, Jokila, po świetnym zagraniu Zapały, posłał „gumę” do siatki. Hokeiści z grodu Kopernika próbowali się odgryzać, ale tylko wtedy, gdy przeciwnik tracił krążek lub zagrał nonszalancko. Nie były to groźne akcje, nie mówiąc już o strzałach.

W drugiej tercji „szarotki” grały zrywami. Częściej niż w pierwszych 20 minutach pozawalały gościom na grę we własnej tercji i dbały, by B. Kapica nie zamarzł w bramce. Dwie jego interwencje wzbudziły aplauz na widowni. To były wszystkie aktywa w tej części przyjezdnych. Gospodarze zdobyli trzy gole, z czego dwie były po przepięknych akcjach. W 36 min. Haverninen jakby był na stoku narciarskim i urządził sobie slalom, a za tyczki zstępowali bezradni rywale. Minął ich i dograł „gumę” do „pustaka” Neupauerowi. Chwilę później byliśmy z kolei świadkami profesorskiego zagrania Zapały, po którym Iossafov trafił w okienko krótkiego rogu.

Trzecia tercja na dogranie. Podhale nie forsowało wysokiego tempa, a przyjezdni nie byli w stanie nic ciekawego zaoferować. Zdobyli honorowego gola, ale po prezencie górali. Ci z kolei mieli dobrze usposobionego strzelecko Jokilę, który jeszcze dwa razy zmusił Studzińskeigo do wyjęcia krążka z siatki.

- W krótkim czasie rozegraliśmy trzy trudne mecze z najsilniejszymi zespołami ligi. Widać było, że po ostatnim dobrym meczu z Tychami, brakowało nam sił. Źle taktycznie rozegraliśmy drugą tercję. Nie robię tragedii z przegranej. My mamy wygrywać z równymi sobie przeciwnikami – powiedział trener Nesty, Leszek Minge.

- Dzisiaj obeszło się bez horroru – śmieje się Marek Rączka (drugi trener Podhala), który dzisiaj obchodzi urodziny. Hokeiści w prezencie dali mu pewną wygraną. – Graliśmy tak jak nam przeciwnik pozwalał, a pozwalał na wiele. Kończyliśmy akcje strzałem, ćwiczyliśmy wariantu gry, które wymaga nowy trener. Bardzo dobre spotkanie rozegrał B. kapica. Na właściwe tory wraca Jokila, który miał słabszy okres.

W przyszłym tygodniu Podhala nie zobaczymy w Nowym Targu. Spotkanie z SMS Sosnowiec zostało przelozone, najprawdopodobniej rozegrane zostanie po przerwie przewidzina na reprezentację.

TatrySki Podhale Nowy Targ – Nesta Mires Toruń 7:1 (2:0, 3:0, 2:1)
1:0 Jokila – Różański (3:06)
2:0 Jokila – Zapała – Iossafov (17:18 w przewadze)
3:0 M. Michalski – Haverinen (24:31)
4:0 Neupeuer – Haverinen (35:45)
5:0 Iossafov – Zapała – Jaśkiewicz (36:10)
6:0 Jokila - Wojdyła (50:01)
7:0 Jokila – Zapała (52:04)
7:1 Trachonow – Lidtke (52:41)

Podhale: B. Kapica; Haverinen – Wojdyła, Syrei – Różański (2), Jaśkiewicz - Łabuz; Jokila – Zapała (2) – Iossafov, Hattunen (4) – Bryniczka – Gruszka, M. Michalski – Neupauer – Daniel Kapica, Svitac – Olchawski ( 2) – Siuty. Trener Witalij Semenczenko.
Nesta: Studziński; Jaworski – Żylinski (4), Trachanow (2) – Lidtke, Kourach (4) – Podsiadło (2); Kalinowski – Kukuszkin – D. Minge, Michajłau – Fraszko – Dołęga (2), Stasiewicz (2) – Ćwikła – Wiśniewski, Naparło – Winiarski – Alimow. Trener Leszek Minge.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski

Komentarze







reklama