Jego podopieczni z Janowa wracają bogatsi tylko o jeden punkt. Oba spotkania przegrali, przy czym to drugie po dogrywce. Decydującego gola straci 22 sekundy przed końcową syreną.
-Janowianie wystawili graczy ogranych w pierwszej drużynie, grających już pewnym systemem - mówi szkoleniowiec młodych „szarotek”. – Chłopcy przed tygodniem łatwo ograli torunian i byli przekonani, że ligę mają już u swoich stóp. Przeliczyli się, janowianie prezentowali znacznie wyższy poziom. Mieliśmy w pierwszym meczu swoje sytuacje, szczególnie do 14 minuty. Zawodziła skuteczność. Nie dasz, dostaniesz – ta prawda sprawdziła się co do joty. Zagotowały się głowy, zaczęliśmy popełniać błędy i łapać kary. To była woda na młyn naszych rywali. W bramce po raz pierwszy wystąpił Kanadyjczyk i przekonał się, że polska liga rządzi się innymi prawami. Znacznie lepiej zagraliśmy w drugim meczu. Prowadziliśmy 2:0, ale znowu zaczęliśmy łapać kary. Niemniej, gdyby wszystkie były takie mecze, to chłopcy szliby w górę. W sumie jestem zadowolony z zaangażowania chłopaków. Wiemy też nad czym musimy pracować.
Naprzód Janów – MMKS Podhale Nowy Targ 7:3 (2:0, 2:1, 3:2) i 5:4 D (0:2, 2:0, 2:2, 1:0)
Bramki dla Podhala: Faltyn, Świadek, Brynkus (I mecz); Huzior, Świadek, Olchawski (II mecz).
MMKS Podhale: Hrycaj – Huzior, Zamarlik, Wolski, Szuba, Brynkus – Habura, Trzebunia, Świadek, Olchawski, Chowaniec – Truty, Faltyn, Kieta, Krauzowicz. W drugim meczu bronił Wojciechowski, wystąpił też Kamiński. Trener Andrzej Słowakiewicz.
Stefan Leśniowski










