- O wyborze miejsca zdecydował sentyment – mówi Jarosław Byrski. – Podhale było ulubioną moją drużyną, z której wywodziło się najwięcej reprezentantów kraju. Ojciec przywoził mi Sportowca i Przegląd Sportowy i wycinałem artykuły o Podhalu, wklejałem je w segregator. Ulubionym moim kolorem jest niebiesko – żółty. Nowy Targ to kolebka polskiego hokeja.

- Cieszymy się z docenienia naszego miasta – powiedział Grzegorz Watycha, burmistrz, który zapowiedział, iż uczyniono pierwszy krok, by powstała nowa hala lodowa. – Radni pytali: Komu budować? Bez młodych hokeistów i lokomotywy jaka jest pierwsza drużyna nie byłoby sensu. Budowa ma służyć przyszłym reprezentantom kraju, którzy wyklują się dzięki takim obozom.
Byrski jest jednym z najlepszych trenerów specjalizujących się w indywidualnym szkoleniu techniki hokejowej oraz w prowadzeniu obozów rozwojowych dla ekip z NHL. Na co dzień szkoli dzieci i młodzież, pomaga też przy treningach juniorów, pracuje także z gwiazdami NHL czy AHL. Oprócz tego przygotowuje obozy rozwojowe klubów NHL Ottawa Senators (od dziesięciu lat) i Tampa Bay Lightning (od trzech lat).
Trzy miesiące trwały negocjacje, by on ze swoimi trenerami przyjechali do stolicy Podhala. Z Byrskim przyjechali trenerzy- Greg Irleand, Jeremy Chitiz i Voctor Polovy. Greg to jeden z najlepszych trenerów, z wielkim doświadczeniem, który prowadził zespoły w ECHL, OHL i AHL, a także w Szwajcarii (HC Lugano) i Adler Mannheim w DEL, z którym zdobył Puchar Spenglera.
O to, by obóz odbył się w stolicy Podhala walczył Andrzej Słowakiewicz. Olimpijczyk, świetny hokeista, który jako trener zawsze miał ciekawe pomysły. Jednego nie można mu odmówić, dla swojej ukochanej dyscypliny zrobiłby wszystko, by świeciła pełnym blaskiem. Serce go boli, gdy polska młodzież nie może się przebić do elity.
- Nie jesteśmy sklejeni z innej gliny, a jednak nie potrafimy być na tyle zdeterminowani, by rozwijać się jak rówieśnicy z innych krajów. Trzeba chcieć i ciężko pracować. Oczywiście szczęście jest potrzebne, ale trzeba mu pomóc – wielokrotnie powtarzał.
Na początku lat 90-tych z prowadzoną grupą Podhala zamarzył wyjechać na Pee-Wee Hockey Tournament do Quebecu, na największy na świecie turniej hokejowy dla młodzieży. Często nazywany małymi mistrzostwami świata dla zawodników w wieku 12 lat i młodszych. Dopiął swego. Był pierwszym, który z drużyną z naszego kraju wziął udział w tej imprezie. W 2011 roku podjął próbę ściągnięcia, mający polskie korzenie, Steve Dubinsky, który w NHL rozegrał 375 spotkań, reprezentując barwy Chicago Blackhawks, Calgary Flames, Neshville Predators i St. Louis Blues.

- Musimy otworzyć się na „dobry” świat hokeja – przekonywał Andrzej Słowakiewicz, ale wtedy nie znalazł sprzymierzeńców. Bez wsparcia miasta i klubu nie był w stanie doprowadzić do przyjazdu Dubinsky’ego. Widziałem, jak był wtedy załamany. – Jeszcze będziemy tego żałowali – mówił. I miał rację.
Teraz podjął kolejną próbę ratowania tego co jeszcze zostało. Dzisiaj może powiedzieć, że pukanie do drzwi gabinetów i wydeptane ścieżki do prominentów powiodły się. Popularny „Mąka” za punkt honoru wziął sobie, by zorganizować w Nowym Targu obóz szkoleniowy dla młodzieży i trenerów z Jaro Bryskim.
– Sami sobie nie poradzimy, by pchnąć dyscyplinę do przodu. Akcja ratunkowa musi się rozpocząć od najmłodszych lat i będzie to proces długofalowy. Trzeba go rozpocząć jak najszybciej, gdy jest jeszcze zainteresowanie hokejem. Najmłodsze roczniki są przyszłością naszego hokeja i trzeba im stworzyć warunki, by otrzymały należyte wykształcenie. Do tego potrzebni są wybitni nauczyciele. Trzeba skończyć z prowizorką, dobrze zainwestować, by zbierać plony. To ogromne przedsięwzięci, z którym sam bym sobie nie poradził – twierdzi Andrzej Słowakiewicz. – Znalazłem wsparcie w Magistracie, w osobie burmistrza, który poparł mój projekt . Trzy miesiące trwały negocjacje. Nie były łatwe. Miałem obawy znając Nowy Targ. Bo co się zaplanuje, to niekoniecznie może się zrealizować. O czym przekonałem się niejednokrotnie. Udało się przekonać tych co trzeba, że Nowy Targ zasłużył swoją pracą na taką szasnę.
- Nowy Targ zawsze był na naszym horyzoncie. To będzie największy camp jaki organizowaliśmy w Polsce – twierdzi Piotr Krysiak. - Dotychczas udział brali w większości trenerzy, teraz największą grupę stanowić będą młodzi hokeiści w przedziale wiekowym 13- 16 lat. Zjedzie ich do Nowego Targu ok. 120. Będą też trenerzy ok. 50, w tym dziesięciu z Nowego Targu. M. in. w szkoleniu udział weźmie Jarek Różański. W akcję włączył się Andrzej Słowakiewicz, gdyby było więcej trenerów zaangażowanych jak on, z takim podejściem, to polski hokej byłby na wyższym poziomie. Gratuluję też burmistrzowie męskiej decyzji dotyczącej budowy nowej hali lodowej. Ile ludzi i pokoleń było w tym mieście zaangażowanych w budowę hokeja. Ile było wyrzeczeń.
- To niesamowita gradka, bo nie każdego stać na 12 tysięcy, by wyjechał do Kanady i wziąć udział w zajęciach szkoły Byrskiego. Skorzysta na tym nasza nowotarska młodzież. Zobaczy jak należy podejść do hokeja. Od razu Krakowa nie zbudowano, dlatego spółka, MMKS powinno usiać do stołu i opracować wspólny trzyletni plan działania, by nowotarski hokej odzyskał dawny blask. Przecież pamiętamy lata, kiedy reprezentacja była tworzona w większości z graczy Podhala i grała wtedy na poziomie grupy A – namawiał Andrzej Słowakiewicz.
Zajęcia będą trwały prawie cały dzień, z krótkimi przerwami. Rozpoczynać się będą o 7.30 i trwać będą do 20 z przerwą od 9 do 12.
- Podczas poprzednich obozów zauważyłem, iż zawodnicy są dobrze przygotowani motorycznie. Dlatego wprowadzimy nowe ćwiczenia. Będą sesje strzeleckie, praca z kijem i krążkiem, a także szkolenia taktyczne na lodzie i poza nim – informuje Jaro Byrski.
- Moim całym życiem był hokej - przyznał Gabriel Samolej (3-krtony olimpijczyk), szef Komisji Sportu przy Radzie Miasta, który wspierał Andrzeja Słowakiewicza w staraniach o zorganizowanie w campu w stolicy Podhala. – Turniej w Mińsku uświadomił nam gdzie jesteśmy, a przecież nasi rywale nie byli z najwyższej półki. Musimy uczyć się nowoczesnego hokeja od najlepszych. Odbudowa nie będzie trwała rok, to muszą być zajęcia cykliczne. Hokej uciekł nam i młodzi zawodnicy od naszych gości dostaną cenne wskazówki. Brakuje mi jednak zajęć z bramkarzami.
- Już teraz mieliśmy taki zamiar, ale nie udało się go zrealizować z powodów logistycznych – wyjaśnił Jaro Byrski, który pytany był o ocenę Patryka Wronki, który latem był u niego na obozie. – Polubili go wszyscy. Docenili go zawodowcy za charakter, skromność, serce i pasję. Brał udział w zajęciach z małą i dużą grupką hokeistów. Nie było widać wielkiej różnicy w wykonywaniu ćwiczeń. Jak będzie okazja, to w przyszłym roku również nas odwiedzi.
- Byrski w lecie prowadził zajęcia przygotowawcze z graczami NHL. Z pomocy jego ekipy skorzystali m.in. Jason Spezza, Alex Pietrangelo, Steven Stamkos, Michael Del Zotto, Rich Nash czy Wojciech Wolski. Może wreszcie wrócą czasy, kiedy stolica Podhala była z powagą traktowana przez władze hokejowe. Drzewiej w każdym klubie byli wychowankowie nowotarskiego hokeja. Teraz tej ilości nie ma, ale od nas wywodzi się najwięcej rodzynków, wystarczy tylko wspomnieć Alena Łyszczarczyka czy Patryka Wronkę oraz spojrzeć na składy ligowych zespołów. Trzeba coś z naszą młodzieżą zrobić, by za kilka lat w nowej hali nie latały gołębie. Moim marzeniem jest, żeby Podhale we wszystkich kategoriach wiekowych, jak dawniej, biło się o mistrzostwo kraju - rozmarzył się Andrzej Słowakiewicz.
Stefan Leśniowski










