Minęły czasy kiedy liczenie kalorii i sprawdzanie cholesterolu, przejmowanie się dietą i ważenie nie było w modzie. Wtedy nie było zwyczaju zabierania własnych kucharzy, własnej wody mineralnej czy ulubionych win – jak to dziś bywa. Jeszcze nie tak dawno podstawowym daniem sportowca był schabowy z kapustą. Dzisiaj ta popularna potrawa poszła do lamusa. Zmienił się świat i sposób w jaki jadamy. Dieta stała się integralną częścią przygotowań sportowców. Menu opracowywane jest teraz naukowo. Profesjonalni sportowcy wiedzą, że jedzenie to ich paliwo, które ma szczególne znaczenie w osiąganiu wyników. Dietetycy sprawiają, że organizm sportowca wchodzi na pełne obroty.
Dziesięć żelaznych zasad
- Schabowy to przeszłość nawet na poziomie trzecioligowym – przekonuje trener NKP Podhale, Grzegorz Hajnos. - U nas w szatni wisi dziesięć żelaznych zasad żywienia. To co piłkarz powinien jeść przed treningiem i meczem, a także po ich zakończeniu. Ważne jest nie tylko co się je, ale także w jakim czasie i jakiej ilości przed i po wysiłku. Musi nastąpić okres superkompensacji. Zawodnik musi wiedzieć co ma szybko zjeść w tzw. oknie metabolicznym, do 30 minut po treningu, bo wtedy organizm przyswaja 200% tego, co przyswoiłby po tym czasie. Zawodnik bezpośrednio po treningu musi uzupełnić węglowodany, najlepiej w formie normalnych składników – owoców czy w różnej postaci makaronów i ryżu. Organizm dostaje wtedy podwójny zastrzyk substratu energetycznego do kolejnego wysiłku. Ma dwa razy więcej energii, żeby podjąć kolejny trening. U nas w drużynie każdy zawodnik musi mieć samokontrolę, by stosować się do dziesięciu zasad. Jego dyspozycja zależy od tego jak stosuje się do tych zasad, a od tego zależy czy znajdzie się w podstawowym składzie. Na wyższym poziomie, w zespołach markowych, każdy zawodnik ma wyliczone kalorie co do grama produktu jaki ma spożyć. To jest coś normalnego. Każdy ma indywidualnie rozpisany jadłospis, w zależności od grupy krwi, masy ciała, wielkości obciążenia treningowego. Kłania się fizjologia i monitorowanie procesu treningowego. Nasi reprezentacji na Euro mieli monitorowany każdy krok i była wiedza o każdej spalonej kalorii. Kucharz nie po to z nimi pojechał, by smacznie gotować piłkarzom, ale co do grama obliczał dawkę żywieniową, by zawodnik był w optymalnej formie. Tak jest w okresie startowym, bo w okresie luźniejszym nie jest to tak restrykcyjne. Czasem piłkarze zjedzą pizzę, by czuli się jak ludzie, a nie roboty.
Po paskudach siła w…gaciach
- Co ty jesz!? Chcesz zostać profesjonalistą? – tymi pytaniami zwrócił się Andrzej Słowakiewicz do jednego z hokeistów ekstraklasowego Podhala, który siedział przed potężnym talerzem z frytkami i keczupem. - To nie ma żadnych wartości energetycznych – tłumaczył. – U nas pokutują przyzwyczajenia. Schabowy z kapustą i frytkami, albo jedzenie w amerykańskim ambasadorze McDonald’s. To jest najgorsze co może być. To są tzw. paskudy żywieniowe. Po tym siła jest, ale ... w gaciach.
Andrzej Słowakiewicz ( olimpijczyk, były hokeista Podhala, trener) na wyżywienie sportowca zwraca szczególną uwagę. Pamiętam jak po powrocie z Niemiec zawodnikom rozdawał kartki z jadłospisem. Gdy jeszcze opowiedział im jak w szatni drużyny niemieckiej, po każdym treningu i meczu, znajduje się wielka micha z makaronem i sosem pomidorowym, to znacząco pukali się po głowie.
- Minęło kilka lat od tego zdarzenia i dzisiaj każdy profesjonalista wie, że dieta jest drugim po treningu najważniejszym warunkiem osiągania sukcesów. Chociaż w naszej dyscyplinie opory są jeszcze ogromne – przyznaje. – W sporcie szybkość jest równie ważna jak wytrzymałość, siła czy koordynacja ruchowa. Mamy ciągłą zmianę intensywności wysiłku. Dlatego odpowiednie odżywianie jest jednym z najważniejszych czynników dla osiągnięcia maksymalnej wytrzymałości fizycznej. Dyspozycja zawodnika zależy w równej mierze od przygotowania fizycznego, specjalistycznego treningu i diety.
Praca w siłowni czy na boisku może być zniweczona nieprawidłowym odżywianiem – przestrzegają naukowcy, dodając, iż stosowanie właściwej diety jest niezwykle ważne w procesie treningowym. Każdy organizm aby żyć, rozwijać się i pracować potrzebuje pożywienia. Odżywianie jest bardzo ważne, ponieważ otrzymujemy substancje potrzebne dla budowy komórek i gromadzenia energii, którą wykorzystujemy zarówno przy wysiłku fizycznym jak i umysłowym.
- Ważne jest nie tylko to co jest na talerzu czy w szklance, ale także ile razy spożywa się posiłek w ciągu dnia – wyjaśnia Andrzej Słowakiewicz. – Dieta sportowca powinna być dostosowana do płci, wieku, rodzaju dyscypliny. Zaleca się spożywanie 5 posiłków dziennie. Grając Interligę, w drodze do Słowenii i na Węgry, stawaliśmy co 4 godziny, by się pożywić, by zawodnicy się „nie wyjałowili”. Ze Stanisławem Małeckim przygotowaliśmy specjalny plan żywieniowy, by zabezpieczyć mięśnie. Posiłek najlepiej spożywać 4 - 5 godzin przed meczem, niemniej 90 minut przed pierwszym gwizdkiem powinno uzupełnić się organizm w płynny w postaci owoców, zjeść banana. Woda w procesie treningowym powinna być mądrze podawana. Nie można szybko pić, bo zapowietrzy się żołądek. Pije się małymi łyczkami. Jeśli zawodnik ma pragnienie, to jest za późno sięgać po napój, bo to oznacza, że pociągnął wodę z mięśnia, osłabiając go. Czasem warto się wesprzeć aminokwasami. Przy ciężkim treningu trzeba sięgnąć po odżywki, dozwolone wspomaganie.
Odżywka nie powinna być głównym posiłkiem
Co to znaczy dobrze zestawiona porcja na talerzu? – Sportowiec, aby być w formie musi zastosować optymalne proporcje białka, węglowodanów i tłuszczu – tłumaczy „Mąka”. - Te proporcje dodadzą mu siły i podczas wysiłku fizycznego będzie wytrzymalszy i mocniejszy. W okresie przygotowawczym dieta jest białkowa do odbudowy masy mięśniowej, a w okresie startowanym - węglowodanowa. Co jemy? Potrawy nie mogą być smażone, najlepiej gotowane na parze. Zalecane są produkty mleczne, warzywa i owoce, drób i chude mięso oraz ryże, makarony, kasze i ryby. Serce, system nerwowy i mięśnie podczas ruchu wykorzystują węglowodany jako źródło energii. Tłuszcze zaś są rezerwowym źródłem energii. Witaminy to substancje regulujące metabolizm. Dieta sportowca powinna zawierać sód, potas, magnez, fosfor i żelazo, elementy, które uczestniczą w przemianie materii i które występują w różnych produktach spożywczych. Niedobór soli mineralnych prowadzi do zakłóceń w funkcjonowaniu organizmu. Młodzież została otumaniona i myśli, że odżywka wzięta przed rannym treningiem jest dobrym rozwiązaniem. Ona powinna być uzupełnieniem całodobowej diety. Nie może być głównym posiłkiem. Na to zwracano uwagę podczas czerwcowego sympozjum IIHF w Bratysławie.
Czy w zespole Marka Ziętara dieta jest stosowana? - Oczywiście – twierdzi szkoleniowiec. – Od dawna ją stosujemy, ale w tym roku zrobiliśmy krok do przodu. Jest bardziej profesjonalnie. To wynik współpracy z Kombinatem Treningu, z fizjologiem, dietetykiem. Wykonaliśmy badania wydolnościowe, wyznaczyliśmy progi tlenowe w poszczególnych zakresach intensywności u każdego zawodnika. Wykonaliśmy próby siły maksymalnej poszczególnych partii mięśni i badania tkanki tłuszczowej. Na podstawie badań dobraliśmy i rozpisaliśmy dietę żywieniową dla każdego zawodnika przed i po treningu. Zostały też indywidulanie dobrane odżywki w czasie pracy na siłowni.
Stefan Leśniowski










