Gdy wczasowicze korzystali w uroków gór, odpoczywali lesie czy nad rzeką, hokeiści wylewali hektolitry potu. Mieli cały dzień wypełniony ćwiczeniami, zajęciami, które nie miały nic wspólnego z…wypoczynkiem. Pokonywali kilometry na rowerze lub nogach, po płaskim terenie i pod górkę, w skwarze, nieraz w deszczu. Podrzucili tony żelastwa w siłowni, wykonywali ćwiczenia w sali gimnastycznej o charakterze zwinnościowym, gibkościom z ćwiczeniami akrobatycznymi. Były ćwiczenia wytrzymałościowe i szybkościowe, interwałowe zajęcia biegowe… I tak dwa razy dziennie. Pozornie wszystko wyglądało łatwo, ale w rzeczywistości wymagało wielkiego wysiłku. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale w siłowni każdy zawodnik na jednym treningu podrzucał ponad 33 tony żelastwa! To są wyliczenia trenera personalnego Kombinatu Treningu, Sebastiana Mrugały. A wszystko po to, by zimą być w najwyższej dyspozycji, by być szybkim, sprawnym, wytrzymałym. Ale kiedyś ta dobrowolna harówka musiała dobiec końca. Od czwartku zawodnicy udają się na urlopy, będą odpoczywali, ale- jak podkreśla trener – aktywnie.

- To będą tzw. czynne urlopy – tłumaczy Marek Ziętara. – Trzy razy w tygodniu zawodnik jest zobowiązany do indywidualnych ćwiczeń – biegu lub jeździe na rowerze i wykonuje ćwiczenia z własnym ciężarem ciała. To wszystko w ramach podtrzymania pracy jaką wykonali w okresie przygotowawczym. To był bardzo intensywnie przepracowany okres. Chłopcy wykonali kawał dobrej roboty. Tylko pracą i jeszcze raz pracą można zbliżyć się do najlepszych. Jest to jedyna droga do podnoszenia poziomu. Wszyscy zawodnicy podjęli wyzwanie i bardzo solidnie przepracowali ten okres. Nikt się nie oszczędzał, nikogo nie trzeba było zachęcać do treningu, wszyscy zdają sobie sprawę, że przyszłość naszego zespołu zależy przede wszystkim od ich samych. To napawa optymizmem. Trening był urozmaicony, żeby wychwycić wszystkie cechy motoryczne niezbędne w tym okresie. Oprócz jazdy na rowerze, biegach, pracy w siłowni, dużo czasu poświęcaliśmy koordynacji, zwinności, gibkości. Był tor przeszkód, obwody stacjonarne oraz gry zespołowe takie jak piłka nożna, ręczna, koszykówka czy siatkówka. Cieszy mnie, że obyło się bez kontuzji, co oznacza, że praca była dobrze przemyślana i wykonana. Obciążenia były większe w porównaniu do poprzednich lat.

Po urlopach 1 sierpnia drużyna ma wyjść na lód i rozpocząć pierwsze przygotowania specjalistyczne. Nie wiadomo jeszcze kiedy ruszy sezon, ile drużyn liczyć będzie ekstraklasa. Ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. W innych krajach byłoby to nienormalne, u nas jest… normalnością.
- Nie ma sygnału, by coś się zmieniło w kwestii rozpoczęcia zajęć na lodzie – mówi Marek Ziętara. – Cykl sparingów rozpoczynamy 9 sierpnia w Oświęcimiu. W harmonogramie spotkań kontrolnych doszło do jednej zmiany. Spotkanie z Unią przewidziane na 12 sierpnia zostanie rozegrane 10 września, z uwagi na udział Unii w turnieju na Czechach. Na to miejsce szukamy sparingpartnera. Kiedy ruszy liga? Bóg raczy wiedzieć. Liczę, że gdzieś w połowie września. Na początku września reprezentacja wystąpi w Mińsku w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich, po nim zapewne będzie Superpuchar.

Jego zespół w porównaniu z zeszłym sezonem znacznie się zmienił. Ubyło mu aż pięciu napastników. Patryk Wronka po udanych mistrzostwach świata otrzymał ofertę z czeskiego klubu występującego w EBEL. Filip Wielkiewicz przyłapany został na dopingu. Tapio i McGregor nie znaleźli uznania w oczach szkoleniowca, a Zarotyński wybrał inny sposób na życie. Dodajmy do tego, że klub opuścił też czeski obrońca Kania. W tym przypadku lukę wypełni Kamil Kapica. Przez pewien okres czasu była nadzieja, że „szarotki” pozyskają dwóch reprezentacyjnych napastników – Grzegorza Pasiuta i Kacpra Guzika. Rozmowy z zarządem spółki nie przyniosły jednak pozytywnego rozstrzygnięcia.
- Szkoda – krzywi się Marek Ziętara. – Chętnie widziałbym ich w zespole. To klasowi zawodnicy. Ale niewiele ode mnie zależało. Nie udało im się dojść do porozumienia z zarządem spółki. Nie odkryję Ameryki jeśli powiem straciłem pięciu podstawowych graczy. Z każdej piątki. To spory ubytek i ta dziura trudna będzie do wypełnienia. Nasi wychowankowie grający obecnie w innych klubach i polscy zawodnicy, którzy zgłaszają akces gry w naszych barwach, mają zbyt duże wymagania finansowe, są drożsi niż Finowie. Taka wytworzyła się sytuacja na rynku. Dzisiaj dwa kluby dyktują warunki, pozostałe prosperują na innym poziomie finansowania. W tych trudnych czasach największą wartością są wychowankowie, a uzupełnieniem obcokrajowcy. Nie ukrywam, że chciałbym pozyskać dwóch napastników z Finlandii. Jestem w kontakcie z panią prezes w tej sprawie. Wszystko jednak zależy od budżetu. Każdy chciałby mieć mocną drużynę, ale nie każdego na taką stać. Nie sztuka zakontraktować zawodników, a potem wygrzebywać się z finansowego dołka. Jaki dostanę materiał, z takim będę pracował. Myślę jednak, że jednego napastnika uda nam się załatwić. Co się tyczy drugiego, to trwają rozmowy. Trzeba jednak zrozumieć sytuację finansową klubu. Zarząd stara się jak może, by dopiąć budżet.
Szkoleniowcy Podhala – Marek Ziętara i Marek Rączka – podczas przygotowań mieli do dyspozycji 21 zawodników. Byli to: bramkarz - Błażej Kapica; obrońcy - Damian Tomasik, Sebastian Łabuz, Patryk Wsół, Mateusz Wojdyła, Kamil Kapica, Maciej Sulka, Robert Mrugała, Oskar Jaśkiewicz; napastnicy – Dariusz gruszka, Bartłomiej Neupauer, Przemysław Michalski, Alex Svitac, Krzysztof Zapała, Daniel Kapica, Łukasz Siuty, Konrad Stypuła, Mateusz Michalski, Dawid Olchawski, Jarosław Różański, Kasper Bryniczka. Do nich w sierpniu dołączy trójka zakontraktowanych już obcokrajowców - napastnicy Jarmo Jokila, obrońca Jonii Haverinen i łotewski bramkarz Maris Jucers.
Plan sparingów:
9 sierpnia i 10 września: Unia Oświęcim (wyjazd; dom)
16 i 19 sierpnia: MHK 32 Liptowski Mikulasz ( wyjazd; dom)
23 i 26 sierpnia: MSHK Żylina (wyjazd; dom)
30 sierpnia i 2 września: HK Spisska Nova Ves (wyjazd; dom)
9 września: PPWSZ Podhale Nowy Targ.
Stefan Leśniowski










