05.06.2016 | Czytano: 1491

Wygrał, choć ręce mu betonowało

Oskar Kaczmarczyk wygrał, a Jakub Łukaszczyk był czwarty w piątej rundzie mistrzostw Polski w superenduro, która rozegrana została w Obornikach.

W kategorii open bezkonkurencyjny był mistrz Europy Paweł Szymkowski (ŁKM Łódź). Co prawda pierwszy wyścig przegrał z Jakubem Kucharskim (HAWI Racing Team), ale kolejne dwa toczyły się już pod jego dyktando. Łukaszczyk w pierwszym starcie był trzeci. Na drugim i trzecim okrążeniu jechał na drugiej pozycji. W drugim starcie dojechał do mety na czwartej pozycji, podobnie w finałowym wyścigu. Dał się wyprzedzić nie tylko mistrzowi Europy i Kucharskiemu, ale także szybszy od niego był w drugim i trzecim biegu Adrian Andrzejak (Kamionka). W klasyfikacji generalnej Łukaszczyk utrzymał trzecią pozycję, zgromadził dotychczas 170 punktów. Szymkowski, który prowadzi, ma ich na koncie 297.

- Ciężko mi się jechało w piasku. To nie moja ulubiona nawierzchnia. Nie jestem przyzwyczajony do ścigania się w takim terenie. W dodatku temperatura dawała się we znaki – powiedział Jakub Łukaszczyk.

W juniorach wystartowało tylko trzech jeźdźców, ale to dlatego, że Magierowski w kwalifikacjach rozwalił się. Złamał kość strzałkową, skręcił kostkę i uszkodził woreczek stawowy. Oskar Kaczmarczyk po 2-miesiecznej przerwie w startach, z powodu kontuzji, spisał się rewelacyjnie. Jak na wicemistrza Polski przystało pokonał Grzegorza Kargula (CKM Cieszyn), który okazał się najszybszy w Nowym Targu. Cieszynian najszybciej pokonał pierwszy wyścig. Kaczmarczyk świetnie wyszedł ze startu, prowadził na pierwszym okrążeniu, a potem miał wywrotkę i spadł nawet na trzecią pozycję. Jechał na niej dwa kolejne okrążenia. Potem wyprzedził rywala i dojechał do mety na drugim miejscu. Drugi wyścig padł jego łupem, a drugi był Kargul. Nowotarżanin prowadził od startu do mety. Triumfatora piątej eliminacji poznaliśmy w trzecim biegu. Kargul po starcie był pierwszy, ale szybko został wyprzedzony przez Kaczmarczyka i między nimi trwała zacięta rywalizacja. Zakończyła się triumfem nowotarżanina. Dla Kaczmarczyka był to pierwszy start. Kontuzja uniemożliwiła mu rywalizację w pierwszych czterech rundach, dlatego w „generalce” plasuje się dopiero na siódmej pozycji ( 57 pkt.). Na prowadzeniu jest Kargul – 285 „oczek”.

- W tym sezonie jestem skreślony z walki o czołowe miejsca – mówi. - Wystartowałem fajnie. To był mój pierwszy start po kontuzji, tydzień temu ścigałem się na Erzbergu. Dochodzę do siebie. W poniedziałek mam wizytę u lekarze i zdecyduje kiedy będę miał drugą operację. Będą mi wyciągali jedną z dziewięciu śrub jakie mam w kostce. Tę najdłuższą. Wracając do startu, to teren nie był pod nas. My musimy mieć twardo, kamienie. Po takim podłożu jeździmy. Niemniej fajna impreza. Przeszkoda goniła przeszkodę i trzeba było się mocno napracować. Organizm się męczył. Ręce betonowało, ale nie ma się czemu dziwić, bo po dwumiesięcznej przerwie nie jestem w stu procentach gotowy. Przeszkody dały mi się we znaki.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze









reklama