15.05.2016 | Czytano: 3864

Górale mistrzem Polski! (+zdjęcia)

„Górale - mistrz!, mistrz!” – niosło się po hali. Zawodnicy i sympatycy drużyny w ten sposób okazywali radość z obronienia mistrzowskiej korony. W finale sezonu pokonali lokalnego rywala, Szarotkę. Ta przegrała walkę o złoto na własne życzenie.

Pierwsze minuty badawcze z obu stron. Gdy Szarotka objęła prowadzenie, po strzale z dystansu Żuka, zrobił się mecz co się zowie. Odpowiedź Górali była jednak błyskawiczna i w podobnym stylu. Zasłoniętego Jastrzębskiego niemal z połowy boiska zaskoczył Korczak. Potem akcje zmieniały się jak w kalejdoskopie, po których ręce same składały się do oklasków. Górale zaskoczyli ustawieniem przeciwnika. Ten spodziewał się, że Wronka będzie grał w pierwszej formacji, a tymczasem wyszedł na plac gry w trzeciej piątce. Obrońcy tytułu odgrażali się, że mają opracowane zabójcze zagrania w przewadze. Szybko się o tym przekonaliśmy. Nie rzucali słów na wiatr. Gdy na ławkę kar powędrował Ślusarek, rozegrali kapitalnie przewagę. Zagranie Kosteli było wyśmienite i Pelczarskiemu nie pozostało nic innego jak tylko ulokować piłeczkę w pustej bramce. Potem Ślusarek przeprowadził fenomenalną akcję, po której trafił w słupek, a dobitkę z powietrza obronił Pawlik.

Jak się później okazało była to najlepsza tercja finału. W pozostałych dominowała walka na całej szerokości i długości boiska. Kości i bandy trzeszczały. Płynnych i składnych akcji było zdecydowanie mniej. W ferworze walki zdarzały się przewinienia, ale w końcówce odsłony nerwy puściły Korczakowi i ujrzał czerwoną kartkę, która wykluczyła go z meczu, a jego zespół musiał grać przez 5 minut w osłabieniu. Wtedy Szarotka prowadzała 3:2. Wyrównał Hamrol strzałem z dystansu, a potem Ryś ulokował piłeczkę pod poprzeczką.

Szarotka nie wykorzystała handicapu. Statycznie rozgrywała zamek, nie miała żadnego pomysłu na rozegranie przewagi. Straciła piłeczkę i Żuk faulował. Ta sytuacja upiekła się Szarotce, bo Jastrzębski obronił karnego. Szarotka głęboko cofnęła się do defensywy i momentami dochodziło do dantejskich scen pod bramką Jastrzębskiego. Tylko jemu Szarotka zawdzięcza, że straciła tylko jedną bramkę i doszło do dogrywki.

Nawałnica Górali trwała także w dodatkowym czasie gry. Jastrzębski wyczyniał cuda między słupkami, a Szarotka tylko sporadycznie wyprowadzała kontry, które zazwyczaj nie docierały pod bramkę Pawlika. – Czekają nas karne – ktoś z boku powiedział i w tym momencie Pelczarski faulował. Szarotka stanęła przed szansą rozstrzygnięcia spotkania. Jednak kolejny raz fatalnie rozgrywała przewagę i nadziała się na kontrę. Wronka idealnie ją rozprowadził i dograł piłeczkę Kosteli, który takich okazji nie zwykł marnować. W obozie Górali zapanowała radość, strzeliły korki od szampana, który lał się strumieniami. Po drugiej stronie smutek i zapewne żal z niewykorzystanej szansy.

- Mieliśmy kilka kryzysowych momentów, ale co nas nie zabije, to nas wzmocni – mówi strzelec decydującej bramki, wyróżniony nagrodą indywidulaną, Piotr Kostela. - Dobrze rozpoczęliśmy, pierwsza odsłona była ze wskazaniem na nas. W drugiej wpadliśmy w dołek. Szarotka lepiej grała w obronie i zdobyła dwa gole. Niestety głupotę zrobił Korczak. To już jego druga czerwona kartka. Musi się zastanowić czy gra dla siebie, czy dla drużyny. Dzisiaj się udało, ale następnym razem… To był kluczowy moment meczu. Wybroniliśmy się i zdołaliśmy wyrównać. Zaś kontra w dogrywce dała nam złoto. Wronka wziął zawodnika na siebie, a mnie pozostało wykończyć akcję. Duże brawa dla Gotkiewicza, który świetnie przygotował drużynę i wytworzył świetną atmosferę.

Bartek Gotkiewicz, ostoja defensywy Górali, wybrany został MVP sezonu i otrzymał Kryształowa Kulę. – To sukces całej drużyny, która w najważniejszym momencie wznosiła się na szczyt swoich umiejętności – mówi. – Zagrała zdyscyplinowanie. To owoc ciężkiej pracy. Wreszcie wystąpiliśmy w najmocniejszym składzie, wzmocnieni hokeistami. Świetnie między słupkami spisywał się Pawlik, który ratował nas w trudnych momentach. W końcówce kluczowe było osłabienie i zabójcza kontra.

Niepocieszony był Lesław Ossowski, kapitan Szarotki. - Wszystko było w naszych rękach - twierdzi. – Nie zagraliśmy dobrego meczu. Ogólnie poziom finału nie zachwycił. Było dużo walki, jak to w derbach. Były dwa kluczowe momenty, w których mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. To się zemściło. Najpierw nie wykorzystaliśmy 5- minutowej przewagi i jeszcze sprokurowaliśmy karnego. W dogrywce znów uśmiechnęło się do nas szczęście, ale nie potrafiliśmy je uszanować. Grając w przewadze straciliśmy decydującą bramkę. W przewagach nie oddaliśmy strzału. To boli. Wielki żal i smutek, bo ciężko pracowaliśmy i była duża wiara w zwycięstwo. Czemu się cofnęliśmy do defensywy? Nie planowaliśmy tego, to wynikło z przebiegu gry. Górale nas przycisnęli i nie potrafiliśmy długo utrzymywać się przy piłce. Próbowaliśmy w obronie przemieszczać się i blokować strzały, ale kluczowe były przewagi.

Dwie indywidualne nagrody zgarnął Bartłomiej Augustyn, który… - Zamieniłbym je na złoty medal - podkreśla. – Nie ukrywam, że jestem rozczarowany. Nie zebraliśmy owoców ciężkiej pracy przez te nieszczęsne przewagi. Na treningach nam wychodziły, dzisiaj nie.

Najlepszym bramkarzem został Maciej Jastrzębski, który również zatroskany siedział na ławce. – Zabrakło wisienki na torcie – mówi. – Niewiele brakowało, ale boli najbardziej to, że nie potrafiliśmy wykorzystać liczebnych przewag. Mało tego, straciliśmy gola na wagę mistrzostwa kraju. Cóż, taki jest sport.

Górale Nowy Targ – Worwa Szarotka Nowy Targ 4:3 D (2:1, 0:2, 1:0; 1:0)
0:1 Żuk – Barszczewski (7:41)
1:1 Korczak – Turwoń (9:55)
2:1 Pelczarski – Kostela ( 12:05 w przewadze)
2:2 Hamrol ( 31:00)
2:3 Ryś – Gotkiewicz (37:16)
3:3 Turwoń – A. Tylka (52:49)
4:3 Kostela –Wronka (68:37 w osłabieniu)

Górale: Pawlik (Udziela) – Kostela, Leja, Bisaga, Turwoń, Subik, Pelczarski, Smarduch, Korczak, Fryźlewicz, A. Tylka, Stypuła, Wronka, Tomasik, Gotkiewicz, Polaczek, Widurski, D. Garb, M. Tylka.


 

Worwa Szarotka: Jastrzębski (Komperda) – Ossowski, Augustyn, Ligas, Chlebda, Barszczewski, Żuk, M. Garb, Ryś, Spyra, Zacher, Luberda, Frysztak, Ślusarek, Panek, Hamrol, Słowakiewicz, Jachymiak, Sikora.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian

Komentarze







reklama