27.04.2016 | Czytano: 1615

Polska wygrała z Austrią po dramatycznej końcówce! (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA 2 (wypowiedzi trenerów + zdjęcia)! Polscy hokeiści sprawili kolejną niespodziankę podczas MŚ Dywizji 1A. Pokonali Austrię 1:0 i zachowali jeszcze matematyczne szanse na awans do Elity. Plan minimum, utrzymanie, zrealizowali.

Do meczu ze spadkowiczem z Elity przystąpiliśmy bez Wajdy. Wychowanek Podhala wczoraj doznał kontuzji złamania żuchwy.

- Rzuciłem się, by zablokować strzał, ale krążek trafił mnie w twarz. Poczułem chrupnięcie i wiedziałem, że jest złamanie kości. To dla mnie koniec mistrzostw świata. W szpitalu w nocy przeszedłem zabieg, kość żuchwy została ustabilizowana płytką tytanową – opowiada Patryk Wajda.

Trener Jacek Płachta podjął też bardzo odważną decyzję. Bohatera meczu ze Słowenią posadził na ławce. Radziszewskiego między słupkami zastąpił Odrobny. Trener miał nosa, bo „Wiedźmin” bronił fantastycznie.

- Patrząc z zewnątrz na decyzję trenera można powiedzieć, że była niespotykana. „Radzik” fenomenalnie bronił ze Słowenią. Wczoraj zebrał się sztab szkoleniowy i zdecydował, że to ja będę dzisiaj bronił. Uzupełniamy się z Rafałem. Zadowolony jestem, że nie zawiodłem, że zakończyłem mecz z czystym kontem, ale najważniejsze, że wywalczyliśmy trzy punkty – mówił Przemysław Odrobny dziennikarce TVP Sport.

Pierwsza tercja pod nasze dyktando i – jak się później okazało – ze złotą bramką. Błąd Austriaków i przytomne zachowanie Polaków. Pasiut wykańcza dwójkową akcję z Chmielewskim. Wcześniej podający trafił w poprzeczkę. Biało - czerwoni dostali zadyszki w końcówce odsłony.

- Mamy przewagę, ale musimy unikać głupich kar - mówił w TVP Sport, Krystian Dziubiński. I ma rację. Polacy na początku złapali kary i musieli się bronić. Na szczęście Austriacy nie wykorzystali handicapu. Polscy hokeiści w pierwszej tercji oddali 10 strzałów na austriacką bramkę, zdobyli jedną bramkę. Rywale strzelali trzykrotnie, ale Odrobnego nie pokonali.

- Można być zadowolony po 20 minutach gry. Kontynuujemy wszystko, bo zaczęliśmy od kary, dobrze gramy forczekingiem, zdobyliśmy gola, nie wykorzystaliśmy gier w przewadze, popełniliśmy kilka błędów w obronie – podsumował tercję Mariusz Czerkawski.
- Forczeking jest niebezpieczny dla nas, bo nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Nie uniknęliśmy błędów. Dzięki temu, że sami gramy forczekingiem zdobyliśmy gola – powiedział Wiesław Jobczyk.

W drugiej tercji nie oglądaliśmy bramek, choć to Polacy byli stroną przeważającą. Mieli też okazje, by powiększyć prowadzenie – Chmielewski, Zapała, Wronka. Walka na lodzie przybrała na sile, były niemal bokserskie starcia z udziałem Kruczka i Chmielewskiego.

- Musimy pochwalić naszą drużynę, bo przez ¾ tercji była lepsza– twierdził Wiesław Jobczyk.

- Bardzo dobra tercja. Oby tak dalej. Momentami gramy dobrze. Brakuje wisienki na torcie – dodawał Mariusz Czerkawski.

Na początku trzeciej części Chmielewski skasował przy bandzie Komarka. Gdy z urazem barku schodził do szatni, jego koledzy zrobili kocioł pod bramką Odrobnego, ale nasz bramkarz nie dał się pokonać. Wciąż brakowało szczęścia w ataku - Łopuski trafił w słupek, a Chmielewskiemu nie udało się wpakować krążka do odsłoniętej bramki. Im bliżej końca, tym coraz większa nerwówka. Austriacy wycofali bramkarza, pod naszą bramką dochodziło do dantejskich scen, ale nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na zdobycie gola.

- Kamień z serca nam spadł. Zagraliśmy zaangażowaniem, z sercem, zdeterminowani i żądni zwycięstwa. To mogło się podobać. Rozegraliśmy solidne spotkanie pod względem taktycznym. Kary nie wynikają z braku koncentracji, to są nawyki z naszej ligi. W tych dwóch dniach zostawiliśmy kawał zdrowia. Chcemy wygrywać z dobrymi zespołami – powiedział Krzysztof Zapała.

- Wynik świadczy, że było dużo walki. Nie broniliśmy wyniku. Od drugiej tercji toczyliśmy wyrównany bój. Dopiero od połowy trzeciej tercji, spełnialiśmy założenia taktyczne mające na celu rozbijanie ataków przeciwnika – mówił kapitan biało –czerwonych, Marcin Kolusz.

- Chłopcy pokazali niesamowity charakter. Ten zespół ma w sobie życie - podsumował trener Jacek Płachta. - Wczorajszy mecz kosztował nas dużo sił i nogi było cięższe niż w spotkaniu ze Słowenią. Mieliśmy jednak parę szans na kolejne gole. Natomiast Austrii nie dawaliśmy takich okazji. Wiedziałem, że będę pytany o Odrobnego. Obojętnie na kogo postawilibyśmy, byłaby to trafna decyzja

- Polska zagrała bardzo dobre spotkanie. Szczególnie w pierwszej tercji. My też mieliśmy swoje szanse, ale brakowało skuteczności lub bramkarz bronił bardzo pewnie. Prawda jest taka, że ten mecz mógł się zakończyć wyższym wynikiem. Musimy wyciągnąć wnioski z tej lekcji - ocenił Daniel Ratushny, szkoleniowiec Austriaków.

Polska – Austria 1:0 (1:0, 0:0, 0:0)
1:0 Pasiut – Chmielewski (12:34)
Polska: Odrobny – Borzęcki, Bychawski, Wronka, Zapała, Malasiński – Kruczek, Dronia, Chmielewski, Pasiut, Łopuski –Bryk, Pociecha, Urbanowicz, Dziubiński, Kolusz – Kotlorz, Bagiński, Galant, Bepierszcz. Trener Jacek Płachta.

Stefan Leśniowski
Zdjecia Michał Chwieduk - Biuro Prasowe MŚ

Komentarze







reklama