23.04.2016 | Czytano: 1971

Przegrywamy z Włochami i Elita się oddaliła (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA (wypowiedzi trenerów, zawodników i zdjęcia) Nie tak miało być! W pierwszym meczu hokejowych mistrzostw świata dywizji 1A Polacy przegrali z Włochami 1:3 i tylko cud da nam awans do Elity i… pół miliona złotych do podziały dla zawodników, które obiecał prezes Dawid Chwałka.

W pierwszej tercji lepsi byli Włosi. Byliśmy wolniejsi od przeciwnika, za długo woziliśmy krążek, podczas, gdy nasi rywale robili to szybciej. W ich strzałach było więcej jakości. Kary też nam nie pomagały. W naszym zespole najlepiej prezentował się duet Wronka – Dziubiński. To po ich akcjach mieliśmy okazje na pokonanie włoskiego golkipera.

– Rozpoczęliśmy z dużym respektem. Jesteśmy pół kroku za nimi. Chcemy to nadrobić i faulujemy. W każdej części lodowiska nie nadążamy za przeciwnikiem. Pozwalamy im na wiele, a przede wszystkim na oddawanie strzałów – powiedział Mariusz Czerkawski.

- Mieliśmy grać agresywnie, ale za dużo pozwalaliśmy rywalowi. Musimy wyeliminować błędy w drugiej tercji – powiedział Tomek Malasiński.

13 minuta okazała się pechowa dla biało- czerwonych. Sprawnie wyprowadzili akcję nasi rywale. Bagiński nie zdążył pokryć rywala, Gander wypatrzył pod bramką Ramosera, a napastnik Red Bull Salzburg pewnym strzałem nie dał szans Odrobnemu. W 20 minucie Włosi kolejny raz cieszyli się, że posłali krążek do naszej bramki, po błędzie Droni. Na szczęście po analizie wideo gol nie został uznany.

Polacy w drugiej części gry mieli kilka minut naprawdę dobrej gry, co zaowocowało wyrównującą bramką w przewadze. Z dystansu uderzał Dronia, Malasiński zmienił tor lotu krążka, który wpadał do włoskiej bramki. Niestety błąd Odrobnego i strzał pod lodem znalazł drogę do naszej bramki. Trudno nam zdobyć gola, a zbyt łatwo straciliśmy. - Walczymy do końca – deklarował w przerwie Paweł Dronia.

Walka i ambicja naszych hokeistów nie wystarczyły w trzeciej tercji. Włosi bardzo dobrze grali w defensywie, nie pozwalali na wiele naszym zawodnikom. A jeśli się pomylili, to nie potrafiliśmy wykorzystać dogodnych sytuacji. Bliski wyrównania w 53 minucie był Chmielewski, jednak nie trafił czysto w krążek po podaniu Dziubińskiego. Im bliżej końca, tym więcej strzałów oddawaliśmy na bramkę Bernarda, ale większość z nich blokowali jego koledzy. Polacy z impetem nacierali, ale rywale przejęli krążek i z własnej tercji strzelił Larkin, i na dwie sekundy przed końcem trafił do pustej polskiej bramki.

- Mecz miał trzy fazy – twierdzi Andrzej Tkacz. – O pierwszej tercji trzeba szybko zapomnieć. Trema dała znać o sobie. W drugiej tercji zaczęliśmy grać, wyrównaliśmy, potrafiliśmy sobie stworzyć sobie sytuacje. Ta nieszczęsna interwencja Odrobnego. Trzecia faza była od połowy trzeciej tercji. Nasze akcje się zazębiały, ale nie umieliśmy skruszyć włoskiego muru. W piątkę postawili zaporę, której nie pokonaliśmy.

- Włosi w kluczowych momentach pokazali mistrzostwo. My popełnialiśmy błędy, które są powielane z naszej ligi. Złe wybory, podania nie dochodziły do adresatów, sygnalizowane strzały. Kary też zabrały nam więcej sił. Takie niuanse robią różnicę i decydują o wyniku – podsumował Mariusz Czerkawski.

- Nie był to dobry mecz w naszym wykonaniu – przyznał kapitan biało- czerwonych, Marcin Kolusz. – Życzyliśmy sobie wygranej. Początek meczu to nasz falstart. Tylko 10 minut było dobre w naszym wykonaniu. Pogrążyły nas kary i nieskuteczność w końcówce meczu. Nie poddajemy się, ale utrudniliśmy sobie drogę do wyznaczonego celu.

Najlepszymi zawodnikami spotkania wybrano Patryka Wajdę (POL) i Luca Frigo (ITA). Upominki wręczył im prezes Grupy Azoty S.A. – głównego partnera reprezentacji Polski oraz oficjalnego partnera katowickich mistrzostw świata – Mariusz Bober.
O tym, że to właśnie Grupa AZOTY została partnerem głównym polskiej reprezentacji dziennikarze dowiedzieli się na specjalnej konferencji prasowej tuż przed meczem Polaków. - Od lat jesteśmy marką która wspiera polski sport, zwłaszcza dyscypliny zespołowe. Sami jako firma jesteśmy grupą, dlatego też skupiamy się na wspieraniu właśnie sportów zespołowych, a takim jest hokej na lodzie. Jestem przekonany, że nasza współpraca będzie z korzyścią dla obydwu stron – powiedział na spotkaniu z dziennikarzami Prezes Grupy AZOTY S.A. Mariusz Bober. - Po wielu latach udało nam się przekonać do współpracy poważnego partnera. Bardzo się z tego cieszę i dziękuję wszystkim, którzy pomogli w nawiązaniu tej współpracy – podsumował Dawid Chwałka, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.

Stefan Mair (trener reprezentacji Włoch): Gramy w Polsce już po raz drugi. Najtrudniejszy zawsze jest początek. Gra była bardzo wyrównana, ale to, co zaważyło o zwycięstwie mojej drużyny to bardzo dobra gra przede wszystkim w pierwszej tercji. W drugiej było trochę bardziej nerwowo, a w trzeciej staraliśmy się kontrolować spotkanie i utrzymać prowadzenie.

Joachim Ramoser (reprezentant Włoch): Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się strzelić bramkę. Myślę, że byliśmy przeważającą stroną w tym spotkaniu, mieliśmy więcej sytuacji bramkowych. Pod koniec mecz zrobił się bardzo zacięty, ale udało nam się strzelić kolejnego gola i przypieczętować zwycięstwo. Publiczność tutaj jest niesamowita, miałem już okazję grać w Polsce w Krakowie, ale tutaj w Spodku zarówno organizacja, sama hala jak i doping robią ogromne wrażenie.

Jacek Płachta (trener reprezentacji Polski): To zdecydowanie zasłużone zwycięstwo Włochów. Byli dzisiaj drużyną lepszą pod każdym względem. Mają świetny zespół, są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie. Jestem zawiedziony naszą dzisiejszą postawą. Przez pięćdziesiąt minut jeździliśmy za mało, podejmowaliśmy złe decyzje. Mając pięć kar w strefie ofensywnej nie da się wygrać z taką drużyną jak Włochy. W drugiej tercji strzeliliśmy bramkę wyrównującą, niestety później popełniliśmy błąd na niebieskiej linii, Włosi wyszli z kontrą i objęli prowadzenie. Grając z taką drużyną nie można zapominać o detalach, przeciwnicy byli dzisiaj bardzo zdyscyplinowani, a także pokazali, że mają w swoich szeregach wiele znakomitych indywidualności.

Tomasz Malasiński (reprezentant Polski): Pierwsza tercja była słaba w naszym wykonaniu. Przed meczem w szatni mocno się mobilizowaliśmy i byliśmy bardzo skoncentrowani, niestety chyba za mocno, zagraliśmy zbyt agresywnie, dostaliśmy dużo kar i straciliśmy gola. Pod koniec trzeciej tercji postawiliśmy wszystko na jedną kartę, graliśmy szóstką w ataku, niestety to się nie udało i straciliśmy bramkę na 3:1. Mamy nadzieję, że będzie tak jak w zeszłym roku w Krakowie, kiedy też przegraliśmy mecz otwarcia, a w ostatnim spotkaniu walczyliśmy po awans.

Polska – Włochy 1:3 (0:1, 1:1, 0:1)
0:1 Ramoser – Gander (12:35)
1:1 Malasiński – Zapala – Dronia (30:13 w przewadze)
1:2 Frigo – D. Kostner – S. Kostner (36:19)
1:3 Larkin (59:58 do pustej)
Polska: Odrobny - Bychawski, Dronia, Kolusz, Zapała, Malasiński - Bryk, Pociecha, Łopuski, Pasiut, Chmielewski - Kotlorz, Wajda, Bepierszcz, Dziubiński, Wronka – Kruczek, Galant, Urbanowicz, Bagiński. Trener Jacek Płachta.

Stefan Leśniowski
 Pomeczowe wypowiedzi i zdjęcia: źrodło PZHL

Komentarze







reklama