Skąd biorą się takie wahania formy? Czy można stracić formę lub pewność siebie w niespełna 24 godziny, po dobrym zagranym poprzednim spotkaniu, czy to możliwe? A może to nie spadek formy, tylko jakieś kłopoty natury psychologicznej? A może podejście całej drużyny, może lekceważenie rywala? A może zawodzą sportowe umysły, a może masz mecz lub dzień, w którym nic ci nie wychodzi? Może dany rywal jednemu zespołowi leży, a drugiemu nie? A może to po prostu presja? Przyznam się, że zagryzam zęby od tego zastanawiania się, jaka jest prawda, jak faktycznie to wygląda. Nie można zwalać wszystkiego na to, że kobieta zmienna jest, bo nie dotyczy to tylko kobiecych zespołów. Do takich rozważanie niekoniecznie skłania mnie tylko występ mistrzyń Polski w ćwierćfinałowej rywalizacji z przedostaniem teamem sezonu zasadniczego.

Mistrzynie Polski w sobotę wzięły srogi rewanż za sensacyjną porażkę w Ożarowie. Można tylko zastanawiać jak można było przegrać, skoro spora różnica umiejętności dzieli oba zespoły. Nowotarżanki w sobotę wyrównali stan rywalizacji, a zrobiły to w przekonywującym stylu. Rywalki tylko w pierwszych 20 minutach zachowały twarz, w kolejnych zebrały porządne lanie.

Nazajutrz widzieliśmy na parkiecie jakby inne zespoły. Przyjezdne grające ambitnie, wybiegane, dla których nie było straconych piłeczek. Nowotarżanki miały chyba w głowie, że rywal, po sobotniej klęsce, jest już na kolanach. Stąd też brak koncentracji, chaotyczna gra, mnóstwo błędów w obronie, straty piłeczki i brak chęci do biegania. W połowie meczu trener nie miał wesołej miny. Ciągle strofował swoje zawodniczki, w przerwie z szatni dochodził podniesiony głos. Okrasą mogą być tylko dwa gole Fuły. W końcu góralki przeciągnęły mecz na swoją stronę, ale…

- Nie mogę być zadowolony z postawy dziewcząt – twierdzi trener Podhala. – Zbyt często gubiliśmy piłeczkę, nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji bramkowych. Nie graliśmy tego czego wymagam od dziewczyn. Rywalki zagrały na sto procent. Wygraliśmy pierwszą bitwę, ale kolejne przed nami, by wyjść zwycięsko z tej wojny.
MMKS Podhale Nowy Targ – Ambra Ożarów Mazowiecki 13:1 (2:1,5:0, 4:0) i 9:5 (3:3, 3:1, 3:1)
Bramki dla Podhala: Florczak 4, Grynia 2, Florek 2, Fuła, S. Lech, Mamak, samobójcza, Timek (I mecz); Timek 3, Florczak 2, Fuła 2, Mamak, M. Krzystyniak (II mecz).
Stan rywalizacji 2:1. Awans MMKS Podhale.
MMKS Podhale: Tomczyk – S. Lech. Grynia, Piekarczyk, Siuta, Fuła, M. Krzystyniak, Timek, Dębska, Z. Lech, Florek, Florczak, Podlipni, Mamak, Z. Krzystyniak. Trener Jacek Michalski.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










