Podopieczni Marka Ziętary mogą sobie pluć w brodę, bo mieli wszystko swoich rękach i w beznadziejny sposób to wypuścili. Wczoraj prowadzili 2:0 i 3:1, ale nie potrafili utrzymać dwubramkowego prowadzenie. Ba, jeszcze 55 sekund przed końcem trzeciej tercji byli w półfinale, ale koszmarny błąd kosztował ich remis, a potem porażkę w karnych. Dzisiaj było podobnie. Dwa gole Wronki w odstępie 91 sekund i pusta bramka przed Tapio. Fin powinien trafić i pewnie byłoby po meczu. Tymczasem górale złapali dwie kary. Gospodarze wykorzystali podwójne osłabienie i dostali wiatr w żagle. Niestety Podhale w końcówce meczu również miało podwójną przewagę, a potem pojedynczą i nie stworzyło zagrożenia pod bramką Fikrta. Był „zamek”, ale zbyt dużo wymian krążka, mało strzałów, aż wreszcie go stracili.
Pierwsza odsłona wyrównana. Z obu stron były sytuacje na otwarcie wyniku, ale bramkarze nie dali się pokonać. Początek drugiej tercji wprost wymarzony dla górali. Jak się już rzekło, w odstępie 91 sekund, Wronka dwukrotnie zmusił Fikrta do kapitulacji. Najpierw z koła bulikowego trafił pod poprzeczkę, a chwilę później dobił strzał Kapicy. Wydawało się, że górale mają już mecz pod kontrolą, mogli podwyższyć na 3:0 (Tapio), a tymczasem oświęcimianie szybko wrócili do gry. Kontaktowego gola zdobyli grając w podwójnej przewadze ( grali 101 sekund). Gabryś strzałem z dystansu zaskoczył Raszkę. Bramka ta dodała animuszu miejscowym, którzy rzucili się na rywala, zamykali go w tercji. „Szarotki” miały problemy z wyprowadzeniem krążka do strefy neutralnej. Popełniły błąd, który wykorzystał Daneczek. Chwilę później gruszka zmarnował wymarzoną wręcz sytuację. Nie zawiódł Zapała, po objechaniu bramki, pociągnął z nadgarstka pod poprzeczkę. Unia szybko doprowadziła do wyrównania w przewadze. Tapio 10 sekund przebywał na ławce kar. Gospodarze wygrali wznowienie, a Gabryś strzałem spod niebieskiej pokonał nowotarską ostatnią instancję.
Na początku trzeciej tercji górale mieli okres gry w przewadze, ale bezproduktywny. Gdy oświęcimian wrócił na taflę Kowalówka za bramką Podhala odebrał krążek Mrugale i ulokował go w siatce. Trzeba przyznać, że oświęcimianie, gdy tylko zagrali agresywnie w tercji Podhala, to ciarki przechodziły po ciele. Niemniej 4 minuty przed końcem uśmiechnęło się szczęście dla gości. Przez 44 sekundy grali w podwójnej przewadze, potem przez 64 sekundy w pojedynczej i… I nic. Bez zagrożenia.
- To był dobry mecz. Dużo twardej walki, sporo akcji z obu stron. Newralgicznym momentem było zbyt szybko stracone przez nas gole przy prowadzeniu 2:0. Rywal dostał wiatr w plecy, uwierzył, że może wygrać. Nie powinniśmy do tego dopuścić. Dzisiaj słabszy dzień miał Raszka. Puścił gole, których nie powinien puścić. Mam wrażenie, że traktowani jesteśmy przez arbitrów jak bandyci. To już powoli przypomina komedię. Rozegraliśmy cztery mecze, w tym jeden graliśmy w osłabieniu – powiedział Marek Ziętara.
- Moi zawodnicy pokazali serce. Potrafiliśmy się podnieść ze stanu 0:2 i odwrócić losy tego spotkania. Dzisiaj wszystko nam wychodziło. Czeka nas trudna przeprawa w Nowym targu, bo Podhale jest groźne na własnym terenie. Musimy być przygotowani na twardy bój – podsumował szkoleniowiec Unii, Josef Dobosz.
W składzie Podhala zabrakło dzisiaj Mateusza Michalskiego, który ma problemy z krwotokiem z nosa. Przyjechał do Oświęcimia, ale nie wystąpił. Przejdzie badania.
Unia Oświęcim – TatrySki Podhale Nowy Targ 4:3 (0:0, 3:3, 1:0)
0:1 Wronka – Tomasik – Gruszka (21:35 w przewadze)
0:2 Wronka – Kapica – Sulka (23:06)
1:2 Gabryś – Wojtarowicz – Haas (27:00 w podwójnej przewadze)
2:2 Daneczek – Vasatko – Piotrowicz (31:18)
2:3 Zapała (35:36)
3:3 Gabryś – Haas (38:08 w przewadze)
4:3 Kowalówka (46:42)
Stan rywalizacji 2:2 do trzech wygranych.
Unia: Fikrt; Bezuszka – Vasatko, Gabryś – Modrzejewski, Kysela – Nowotarski; Kowalówka – Daneczek – Wojtarowicz, Szewczyk – Haas – Adamus, Paszek – Wanat – Piotrowicz oraz Budzowski. Trener Josef Dobosz.
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen – Jaśkiewicz, Kania – Tomasik, Mrugała – Łabuz, Wojdyła - Sulka; Tapio – Zapała – McGregor, Wronka – Bryniczka - Gruszka, Rózański - Neupauer - Wielkiewicz oarz Zarotyński – Daniel Kapica . Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










