Derby Nowego Targu elektryzują kibiców, którzy oczekują wysokiego poziomu i walki. Tej drugiej nie zabrakło, a świadczy o tym ilość interwencji medycznych. Mają swój smaczek. W końcu zmierzyły się dwie najbardziej utytułowane zespoły w polskim unihokeju.
Górale już przed tymi konfrontacjami zapewnili sobie pierwsze miejsce przed play off, lokalny rywal walczył, by usadowić się jak najwyżej. Szarotka była więc bardziej zdeterminowana i to było widać. Ostatecznie wskoczyła na trzecie miejsce.
Brązowi medaliści w sobotę bardzo szybko objęli wysokie prowadzenie. W ciągu 11 minut cztery razy zmusili do kapitulacji golkipera mistrzów Polski. Jedną z bramek podarowali im rywale, sami pakując piłeczkę do swojej siatki. Zdobyli też gola grając w osłabieniu i nie wykorzystali rzutu karnego (Ligas). To był szok dla mistrzów Polski, z którego nie potrafili się otrząsnąć do końca pierwszej tercji.
W drugiej zagrali zdecydowanie lepiej, ale Szarotka bardzo dobrze grała w defensywie, blokowała strzały przeciwnika i wyprowadzała kontrataki. Górale nie mieli szczęścia w sytuacjach podbramkowych, obijali słupki i poprzeczkę. Szarotka utrzymała trzybramkowe prowadzenie, które powiększyła w ostatniej części gry.

- Spięliśmy się, zależało nam na zwycięstwie – mówi Lesław Ossowski, kapitan Szarotki. - Walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli. Górale to klasowa drużyna i na pewno jutro nie odpuści. Derby mają szczególny smaczek, toteż zwycięstwo bardzo smakuje. Bądź co bądź pokonaliśmy mistrza, najlepszy aktualnie zespół w kraju. Rozegraliśmy świetny mecz w defensywie. To był klucz do zwycięstwa. Nie pamiętam kiedy tak dobrze zaprezentowaliśmy się w obronie. Natomiast w ataku mogliśmy zagrać lepiej. Troszkę było niedokładności, a na początku trema. Jednak obroną załatwiliśmy mecz.
- Byliśmy słabszą drużyną, mniej zdeterminowaną niż przeciwnik – przyznaje grający trener Górali, Piotr Kostela. - O nic nie walczyliśmy, a Szarotce bardziej się chciało. Dla przeciwnika dobrze ułożył się mecz. Szybko strzelił bramki, a my obijaliśmy słupki i poprzeczkę. Nie da się wygrać, jeśli obija się zewnętrzną stronę bramki. Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie potrafiliśmy je zamienić na bramki. Graliśmy statycznie, wolno. Było sporo kar, ale gra w przewadze nam się nie układała. Dało znać o sobie nasze podejście, całkowite rozluźnienie. Takim podejściem nie da się wygrywać. Przyda nam się taki zimny prysznic.

Wydawało się, że Górale nazajutrz będą pałali żądzą rewanżu. Tymczasem od początku Szarotka miała mecz pod kontrolą. Co prawda dała się doścignąć prowadząc 2:0 i 3:1, nie wykorzystała też dwóch rzutów karnych, ale w drugiej tercji „załatwiła” przeciwnika. Ich akcje miały polot, tempo, a Chlebda wraca do reprezentacyjnej formy. Gdy mistrzowie Polski zdobyli czwartą bramkę, wydawało się, że będziemy mieli zaciętą końcówkę. Tymczasem Szarotka świetnie sobie radziła defensywie. Bardzo długo grała piłeczką, a rywale byli bezradni, momentami nie potrafili jej przejąć, szczególnie w samej końcówce.
- Pokazaliśmy dobrą grę – mówi Lesław Ossowski. – Dzisiaj rozegraliśmy lepsze spotkanie niż wczoraj. Byliśmy konsekwentni w swoich poczynaniach, skuteczni i świetni w obronie. Obrońcy bez „patelń”. W bramce Jastrzębski jest pewny i nie tracimy głupich bramek. Nie lubię wystawiać indywidualnych cenzurek, ale w defensywie na słowa uznania zasłużył Augustyn. Wygrane nas podbudują, ale musimy nadal ciężko pracować, bo nic jeszcze nie wygraliśmy.
- Słabo zaczynaliśmy spotkania - mówi Bartosz Gotkiewicz, grający trener mistrzów Polski. - Mieliśmy sytuacje, ale nie mogliśmy trafić do siatki, a Szarotka wykorzystywała kontrataki. Staraliśmy się, niestety nie wyszło. Musimy zabrać się do roboty, musimy zgrać formacje. Wygraliśmy sezon zasadniczy i nie możemy się załamywać. Jesteśmy zwolnieni z ćwierćfinału, a półfinał gramy dopiero za półtora miesiąca. W SuperFinale będziemy reprezentować miasto. Zamiast ćwierćfinału mamy zaklepane sparingi z drużyną ze Słowacji. Będą korzystniejsze.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Górale Nowy Targ 8:3 (4:1, 2:2, 2:0) i 6:4 (3:3, 3:0, 0:1)
Bramki: Chlebda 2, Zacher 2, Augustyn, Żuk, Spyra, samobójcza – Pelczarski, Kostela, Korczak (I mecz); Chlebda 3, Zacher, Żuk, Ślusarek – Kostela, Gotkiewicz, Bisaga, Smarduch (II mecz).
Worwa Szarotka: Jastrzębski – Ossowski, Augustyn, Ligas, Chlebda, Barszczewski, Żuk, Sikora, Ryś, Spyra, Luberda, Frysztak, Ślusarek, Panek, Hamrol, Słowakiewicz, Zacher, Jachymiak.
Górale: Kompreda ( drugi mecz Pawlik) – Gotkiewicz, Kostela, Fryźlewicz, Subik, Leja, Turwoń, Pelczarski, Polaczek, A. Tylka, Korczak, Widurski, Garb, M. Tylka, Smarduch, Bisaga.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










