Los go nie oszczędza. Skład kurczy mu się niemiłosiernie. Do kontuzjowanych Neupuera i Bryniczki dołączyli kolejni gracze. Tapio nie dokończył meczu z Cracovią. Dostał krążkiem i kolano spuchło. Daniel Kapica ma z kolei naciągnięte wiązanie poboczne kolana i czeka go 2-tygodniowa przerwa. Olchawski został w łóżku z zapaleniem oskrzeli, a Wielkiewicz musiał pozostać w domu, gdyż w sobotę zmarła mu mama. Ziętara miał do dyspozycji tylko jednego środkowego! Jak grać bez reżyserów formacji?
- Trzeba zebrać skład na play off i przygotować go do walki. W sobotę trenował z nami 25-letni czeski obrońca Jakub Kania, ale jeszcze nie rozwiązał kontraktu z poprzednim klubem z Pieszczan. Dopóki tego nie zrobi nie można załatwić karty transferowej. Gdy wszystkie formalności zostaną dopełnione, a sprawy w swoje ręce wziął agent zawodnika, to załata dziurę w defensywie po Ałeksiuku – wyjaśnia Marek Ziętara.
Tymczasem sanoczanie ostatnio odzyskali rezon i zamierzali kontynuować dobre występy. Rozpoczęli z impetem, zasypując Raszkę strzałami. „Szarotki” próbowały się odgryzać, ale ich strzały nie były precyzyjne, mijały bramkę lub padały łupem bramkarza. W 12 min. krążek odbił się od bandy, wyszedł przed bramkę Raszki i w zamieszaniu podbramkowym Strzyżowski – tak przynajmniej myślał – wepchnął krążek za linię bramkową. Analiza wideo jednak tego nie potwierdziła. Wynik został otwarty w 16 min. Sulka pogubił się w tercji ataku i poszła kontra. Wydawało się, że wszystko jest już wyjaśnione, a tymczasem obrońcy Podhala zostali za bramką Raszki (Sulka zakrywał twarz i więcej go już na tafli nie widzieliśmy), a Cameron przed nią i z zimną krwią wykorzystał okazję. 3 minuty później Raszka wypluł krążek po wrzutce Tuominena, a Azari z bliska dobił go do bramki przy biernej postawie obrońców.
W 24 min. gospodarze prowadzili już 3:0 wykorzystując grę w przewadze. Spod niebieskiej huknął Sproule zaskakując Raszkę. 11 min. później drużyna Podhala została rozklepana. Krążek jak po sznurku wędrował do kija do kija aż wreszcie trafił do Camerona, a ten ulokował go w bramce. A Podhale? W tej tercji 8 minut grało w osłabieniu. Okazji bramkowych nowotarżanie nie mieli, więcej działo się pod bramką Raszki.
W 46 min. Tomasik na niebieskiej tercji przeciwnika trafił w nogi sanoczanina. Azari w sytuacji sam na sam był faulowany, ale karnego nie wykorzystał. B. Kapica, który zastąpił w trzeciej tercji Raszkę, wyczuł zamiary węgierskiego napastnika. Młody golkiper Podhala popisał się kilkoma udanymi interwencjami, ale czystego konta nie zdołał zachować. W 58 min. po zagraniu Dantona zza bramki, Strzyżowski trafił w górny róg bramki.
- W takim stanie kadrowym wiedzieliśmy, że trudno będzie coś ugrać w Sanoku. Zwłaszcza, iż miejscowi ostatnio dobrze grali. Dużo graliśmy w osłabieniu, czym ulatnialiśmy zadanie gospodarzom. Sulka dostał kijem w szczękę i czeka go prześwietlenie – powiedział Marek Rączka.
Ciarko Sanok - TatrySki Podhale Nowy Targ 5:0 (2:0, 2:0, 1:0)
1:0 Cameron – Brown (15:35)
2:0 Azari – Strzyżowski – Tuominen (18:01)
3:0 Sproule – Brown (24:17 w przewadze)
4:0 Cameron – Tarasuk – Sliwinski (34:59)
5:0 Strzyżowski – Danton (57:37)
Sanok: Skrabalak; Tarasuk – Sproule, Tuominen – Roberts, Rąpała – Olearczyk; Cameron – Brown – Sliwinski, Azari – Danton – Strzyżowski, Bielec – Kostecki – Wilusz oraz Demkowicz i Biały. Trener Kari Rauhanen.
TatrySki Podhale: Raszka (40:00 B. Kapica); Haverinen – Jaśkiewicz, Sulka – Tomasik, Mrugała – Łabuz, Wojdyła; Różański – Zapała – Jokila, Zarotyński - Wronka - Gruszka, M. Michalski - McGregor - Stypuła. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










