24.01.2016 | Czytano: 1005

Fifty - fifty

Dla juniorów Podhala były to ważne wyjazdowe spotkania. Podopieczni Pawła Gila celują w pierwsze miejsce. Rywalizują o pierwszeństwo z sosnowieckim Zagłębiem. Z Oświęcimia wracają jednak z jedną wygraną.

Sobotnia potyczka z Unią świetnie się ułożyła dla nowotarżan, którzy na początku drugiej odsłony prowadzili już 3:0. Oświęcimianie jednak nie złożyli broni i w 43 minucie mieli już tylko jednobramkowe manko. Dzięki dobrej grze w obronie i postawie Musina w bramce gospodarze nie zdołali już więcej razy umieścić krążka w bramce „szarotek”. Za to one w 51 minucie zdobyły czwartego gola, rozstrzygając spotkanie na swoją korzyść.

- Mecz cały czas pod naszą kontrolą – twierdzi trener Podhala, Paweł Gil. – Szkoda, że w końcówce Olchawski nie trafił do pustej bramki, gdy gospodarze wycofali bramkarza. Rewanż świetnie rozpoczęliśmy. Już w 22 sekundzie objęliśmy prowadzenie, a potem dorzuciliśmy drugiego gola. No cóż później było gorzej. Byliśmy nieskuteczni. Przespaliśmy drugą tercję. Skuteczność bramkarzy też była nienajlepsza. Na 8 minut przed końcem meczu doprowadziliśmy do remisu po siedem. Niestety wtedy zabrakło odpowiedzialności w grze. Kary nas załatwiły. Najpierw grając w podwójnym osłabieniu straciliśmy gola, a potem w pojedynczej przewadze unitów. Jeszcze w końcówce mieliśmy dwie sytuacje do pustej bramki, ale ich nie wykorzystaliśmy.

Unia Oświęcim – MMKS Podhale Nowy Targ 2:4 (0:2, 1:1, 1:1) i 9:7 (3:3, 4:2, 2:2)
Bramki dla Podhala: Olchawski 2, Jachimczyk, Siuty (I mecz); Svitac 2, Siuty 2, Jachimczyk, Panczakiewicz, Brynkus (II mecz).
MMKS Podhale: Musin – Trzebunia, Jachimczyk, Wolski, Olchawski, kamiński – Pierzchała, Habura, Svitac, Panczakiewicz, Siuty – Zamarlik, Kieta, Szuba, Brynkus. Trener Paweł Gil. W drugim meczu w bramce stali: Buczek i Bizub.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama