Pierwsza tercja sobotniego pojedynku pod dyktando górali ( w strzałach 11:5), którzy nie potrafili przewagi udokumentować golami. Nowotarżanie atakowali, bombardowali bramkę sanoczan, ale czarna „guma” ani rusz nie chciała wpadać do siatki. Przyczyny były dwie – gospodarze strzelali mało precyzyjnie, a ponadto sanocki bramkarz zademonstrował wysoką formę.
Niewykorzystane sytuacje lubią się zemścić i… zemściły się. W 24 sekundzie drugiej odsłony gości objęli prowadzenie wykorzystując sytuację, że na ławce kar przebywał Pierzchała. Sanoczanie poszli za ciosem i za moment prowadzili już 2:0. „Szarotki” były w szoku, ale taka jest cenna za brak skuteczności i radosną twórczość w liniach defensywnych. W drugiej tercji również w strzałach lepsi byli podopieczni Pawła Gila (9:5), ale to goście dwukrotnie trafili górali.
Podhalanie zmusili do kapitulacji Hućko dopiero w 55 minucie (Huzior), wykorzystując liczebną przewagę. Jak się okazało był to gol, który sprawił iż halny powiał na lodowisku. 63 sekundy później Svitac doprowadził do wyrównania, a kolejne dwa gole zdobył Siuty i… górale wrócili z dalekiej podróży. 9 sekund przed końcową syreną trafił do pustej bramki.

- Długo nie mogliśmy się wstrzelić. Brakowało dokładności w decydujących momentach, przy ostatnim podaniu i strzale – mówi Paweł Gil. - Na początku drugiej tercji daliśmy się zaskoczyć i potem ciężko nam się goniło. Po raz pierwszy znaleźliśmy się w sytuacji goniącego. Świetna końcówka w naszym wykonaniu złamała rywala.
W rewanżu górale nie pastwili się nad kibicami i po 13 minutach prowadzili już 4:0, i jedyną niewiadomą były rozmiary ich zwycięstwa. „Szarotki” grały jak z nut do…stanu 8:1. Potem pofolgowały i pozwolili gościom na zdobycze bramkowe.
MMKS Podhale Nowy Targ – Ciarko Sanok 4:2 (0:0, 0:2, 4:0) i 8:3 (4:0, 2:0, 2:3)
Bramki dla Podhala: Siuty 2, Huzior, Svitac (I mecz); Habura 2, Kamiński, Jachimczyk 2, Svitac, Brynkus, Panczakiewicz (II mecz).
MMKS Podhale: Musin – Trzebunia, Huzior, Jachimczyk, Olchawski, Wolski – Habura, Pierzchała, Siuty, Panczakiewicz, Siuty – Truty, Kieta, Szuba, Brynkus, Kamiński – Faltyn, Franczyk, Trener Paweł Gil. W drugim meczu bronił Bizub.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










