08.01.2016 | Czytano: 1574

Smok ujarzmiony

AKTUALIZACJA ! „Szarotki” sprawiły swoim sympatykom bardzo miłą niespodziankę. W osłabionym składzie ujarzmiły wawelskiego smoka. Do 35 minuty, biorąc pod uwagę sytuacje podbramkowe, nic nie zapowiadało, że górale wyjdą zwycięsko z tego pojedynku.

Podhale bez Neupeuera, Bryniczki, Mrugały, Wielkiewicza i Ałeksuika. Ten ostatni z powód rodzinnych wrócił do ojczyzny. Tym samym pojawiły się kłopoty w formacji obronnej. Gospodarze o tym doskonale wiedzieli i rozpoczęli z dużym animuszem. Raszka w pierwszych minutach trzykrotnie musiał interweniować. W 4 minucie doszło do zapaśniczego pojedynku Dziubińskiego z McGregorem, który zakończył się, gdy Dziubiński powalił Kanadyjczyka na lód. Sędziowie odesłali krewskich graczy na ławkę kar. Obaj otrzymali po 4 minuty, a zawodnik Podhala dodatkowe 10 minut za niesportowe zachowanie. Gdy w 6 minucie karę złapał Stypuła, gospodarze objęli prowadzenie. Strzelał Dąbkowski spod niebieskiej linii, krążka nie zdołał zamrozić Raszka i Kucewicz zdążył z dobitką. „Pasy” w tej tercji częściej przebywały w tercji górali, bez przerwy niepokojąc obronę i bramkarza gości. „Szarotki” sporadycznie gościły pod bramką Radziszewskiego. Najlepszą sytuację zmarnował Jokila (14 min.), który był sam przed bramkarzem, lecz… trafił w niego. Wcześniej Różański przeprowadził akcję, po której zamiast krążek sam znalazł się w bramce.

Do 35 minuty Podhale w ofensywie nie istniało. Gospodarze nacierali, stwarzali sobie sytuacje, ale świetnie bronił Raszka. Kapitalną interwencją popisał się przy uderzeniu Bażko, gdy ten miał już pustą bramkę. Podhale dało się wyszumieć rywalowi i w końcówce odsłony – grając z przewagą dwóch zawodników – zdołało doprowadzić do wyrównania. Strzał Zapały trafił w dolny róg bramki. Wcześniej Michalski miał wyborną sytuację, ale „Radzik” go zatrzymał.

Gospodarze mogą sobie „pluć w brodę”, że zjechali z tafli pokonani. W hokeju nie liczą się jednak „okazje”, ale bramki. A te w trzeciej tercji strzelali górale. Inna rzecz, że Radziszewski nie był w tej fazie meczu podporą zespołu. Najpierw odsłonił cały lewy róg bramki i Zapała posłał „gumę” do bramki. Potem zaskoczył go strzałem spod bandy Jokila, krążek wpadł mu pod pachą. Kropkę nad „i” postawił McGregor.

- Należy się cieszyć, że z takimi problemami personalnymi potrafiliśmy wywieźć trzy punkty z trudnego terenu. Z zespołem bardzo mocnym. To spora niespodzianka. Zagraliśmy dobrze w defensywie i w strefie neutralnej. Cierpliwie czekaliśmy na swoje szanse, których się doczekaliśmy. Świetny mecz pod względem taktycznym. Raszka dobrze łapał – ocenił Marek Ziętara.

- Nie do końca był to rewanż za Puchar Polski, bo to inny smaczek – twierdzi zdobywca dwóch goli, Krzysztof Zapała. – Zdobyliśmy ważne trzy punkty, z perspektywy układu tabeli. Pierwszego gola zdobyłem z klepki, drugi szczęśliwy, bo krążek znalazł się na moim kiju i dobitkę ulokowałem w pustej bramce.

- Mieliśmy kilka przewag, ale nie udało się ich wykorzystać - przyznaje Rudolf Rohaczek. - Oddaliśmy 43 strzały na bramkę, ale świetnie spisywał się Raszka. Jeśli chodzi o gole stracone w trzeciej tercji, to Radziszewski w normalnej dyspozycji wybroniłby te strzały

Cracovia - TatrySki Podhale Nowy Targ 1:4 (1:0, 0:1, 0:3)
1:0 Kucewicz – Dąbkowski – Dutka (7:52 w przewadze)
1:1 Zapała – Wronka (38:31 w podwójnej przewadze)
1:2 Zapała – Haverinen –Wronka (44:36)
1:3 Jokila – Łabuz (49:54)
1:4 McGregor – Wronka - Gruszka (52:41)
Cracovia: Radziszewski; Rompkowski – Grman, Novajovsky – Noworyta, Wajda – Kruczek, Dutka – Dąbkowski; Svitana – Dziubiński – Szinagl, Urbanowicz – Słaboń – Damian Kapica, Drzewiecki – Wróbel – Guzik, Bażko – Kucewicz – Domogała. Trener Rudolf Rohaczek.
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen – Wojdyła, Sulka – Tomasik, Jaśkiewicz – Łabuz; Różański – Zapała – Jokila, Wronka - McGregor – Gruszka, M. Michalski - Daniel Kapica – Tapio, Stypuła – Olchawski - Zarotyński. Trener Marek Ziętara.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama