03.01.2016 | Czytano: 2073

Zakalec w wydaniu Podhala (+zdjęcia)

- Muszę przeprosić kibiców, bo nie dało się patrzeć na nasz występ. To co wyprawialiśmy na lodzie wołało o pomstę do nieba – mówi kapitan „szarotek”, Jarosław Różański.

„Szarotki” od falstartu rozpoczęły 2016 rok. Rozegrały fatalne spotkanie. Bardzo niepewnie grała obrona, popełniając mnóstwo prostych błędów. Napastnicy zaś grali chaotycznie, żeby nie powiedzieć bezmyślnie. Goście niczym specjalnym nie zaimponowali, ale byli zdecydowanie lepsi. Mieli dobrze zorganizowaną obronę, napastnicy byli szybsi i zdecydowani w swoich poczynaniach, dużo też strzelali.

Po 240 sekundach Podhale przegrywało 0:2. Już pierwsza interwencja Raszki w 23 sekundzie polegała na wyjęciu krążka z siatki. Kowalówka precyzyjnym uderzeniem ulokował krążek w przeciwległym rogu bramki. Ten sam zawodnik, pozostawiony bez opieki, po raz drugi uradował nieliczną grupkę kibiców z Oświęcimia. Oświęcimianie grali szybki i dobry technicznie hokej. Gospodarze byli ospali w swoich poczynaniach. Próbował Wronka szarpać, zmienić scenariusz, ale bez powodzenia. Dwa razy nikt nie potrafił dobić krążka do pustej bramki.

Był moment w końcówce pierwszej tercji, że wydawało się, iż górale wracają na właściwe tory i po przerwie przystąpią do szturmu. Tymczasem bardzo szybko stracili trzeciego gola. Na zbyt wiele pozwolili Szewczykowi, który z bliska trafił w okienko. Podhale starało się, ale w akcjach ofensywnych brakowało spokoju, szczególnie podczas decydującego podania, które było niedokładne. W 33 minucie wreszcie Witek został pokonany. Jokila wlał nadzieję w serca miejscowych fanów. Podtrzymała ją wypowiedź w przerwie Krzysztofa Zapały.

- Brakuje nam koncentracji w najważniejszych momentach. Jest jeszcze 20 minut, a to sporo czasu, by odwrócić losy spotkania. Zrobimy wszystko, by tak się stało – zapowiadał.

Nie udało się. Obraz gry nie uległ zmianie. Ataki górali przypominały bicie głową w mur. To unici mieli najlepszą sytuację, ale Haas przegrał pojedynek oko w oko z Raszką.

- Chciałbym przeprosić kibiców, że musieli to oglądać. Nie mam usprawiedliwienia dla słabej gry mojej drużyny – powiedział Marek Ziętara.

- Trudno cokolwiek powiedzieć o naszym występie. Mogę jedynie przeprosić kibiców, że musieli to oglądać. Powiem szczerze, że w tej chwili trudno mi wytłumaczyć dlaczego tak wyglądała nasza gra. Jeżeli od początku nie jest się skoncentrowanym, to potem ciężko gonić wynik. Zwłaszcza, że Unia bardzo dobrze grała z tyłu. Musimy szukać przełamania w kolejnym meczu, bo to co wyprawialiśmy na lodzie wołało o pomstę do nieba – podsumował kapitan Podhala, Jarosław Różański.

- Zadowolony jestem z trzech punktów. Z Podhalem zawsze się trudno gra. Początek spotkania był szybki z obu stron, wykorzystaliśmy swoje szanse i szybko objęliśmy prowadzenie 2:0. Gdy na początku drugiej tercji podwyższyliśmy na 3:0 zaleciłem chłopakom grę uważną z tyły. To rywal musiał otworzyć grę. Zagraliśmy zdyscyplinowanie – powiedział Josef Dobosz.

TatrySki Podhale Nowy Targ – Unia Oświęcim 1:3 (0:2, 1:1, 0:0)
0:1 Kowalówka – Wojtarowicz (0:23)
0:2 Kowalówka – Wojtarowicz – Daneczek (4:00)
0:3 Szewczyk – Tabaczek – Gabryś (21:54)
1:3 Jokila – Tapio (32:19)
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen (2) – Jaśkiewicz (2), Ałeksiuk – Tomasik, Sulka (2) – Łabuz, Wojdyła; Tapio – Zapała (2) – Jokila, McGregor – Wronka – Gruszka, M. Michalski - Różański – Zarotyński, Stypuła – Daniel Kapica - Olchawski. Trener Marek Ziętara.
Unia: Witek; Vosatko (2) – Bezuszka, Gabryś – Modrzejewski, Wanat – Nowotarski, Fiedor – Kysela; Wojtarowicz – Daneczek (2) – Kowalówka, Tabaczek – Haasw – Szewczyk, Malicki – Paszek (2) – Gębczyk (2), Budzowski – Koczy – Piotrowicz. Trener Josef Dobosz.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski
 

Komentarze







reklama