Podhale wystraszone przystąpiło do meczu z Tychami i dało sobie narzucić warunki tyszan. Górale grali nerwowo i tracili głowy we własnej tercji, popełniali błędy i tylko szczęściu zawdzięczają, że w I tercji stracili jednego gola. Bo była jeszcze poprzeczka i kilka interwencji Raszki. Mistrzowie Polski przeprowadzali składne, szybkie akcje, byli szybsi i bardziej zdecydowani w swoich poczynaniach. W 6 minucie objęli prowadzenie. „Szarotki” nie mogły złapać rytmu gry, ich akcje były rwane i tak na dobrą sprawę Żigardy nie miał zbyt wiele roboty. Gdy wydawało się, że nic się w tej tercji nie wydarzy, bo Podhale grając nawet w podwójnej przewadze nic konkretnego nie zdziałało, 40 sekund przed końcem Zapała oddał strzał spod niebieskiej linii i krążek wylądował w bramce.

- Byliśmy wystraszeni i zestresowani powagą sytuacji – przyznaje strzelec gola dla Podhala. – Wpadła bramka, dostaliśmy nowej energii i skrzydeł. Z każdą minuta graliśmy coraz lepiej i zasłużenie zagramy jutro w finale. Tyszanie grają zawsze swoje, nie zmieniają rytmu. My staraliśmy się im przeciwstawić i nam się udało.
Gol sprawił, iż wszystko się zmieniło. Po 40 minutach oklaski żegnały gospodarzy. „Szarotki” przeszły ogromną metamorfozę. Zagrały z zębem i momentami grały koncertowo. Co prawda goście objęli prowadzenie po kontrze, ale cieszyli się nim zaledwie 26 sekund. Wyrównał debiutujący w nowotarskim zespole Kanadyjczyk McGregor. On też dopiero swoje możliwości pokazał w drugiej odsłonie. W 31 minucie jego formacja przeprowadziła akcję, po której Wronka nie dał szans tyskiemu golkiperowi.

Trzecia tercja to niesamowite emocje. Ałeksiuk spod niebieskiej linii trafia w górny róg bramki i stadion oszalał. Tyszanie jednak nie dawali za wygraną i w 50 minucie zdobyli kontaktowego gola. Raszka został wypchnięty z bramki i Rzeszutko przyjmował gratulacje. Ale to nic w porównaniu z tym co zrobił w 56 min. Jaśkiewicz. Zachorował się jak stary wyga. Ze spokojem wjechał w tercję rywala i idealnie przymierzy w górny krótki róg bramki. Można było odetchnąć z ulgą. Tak przynajmniej się wydawało. Tymczasem na 125 sekund przed końcem Tapio powędrował na ławkę kar, a tyscy trenerzy wycofali bramkarza. Mimo dantejskich scen pod bramką Raszki wynik nie uległ zmianie. Podhale po raz piąty w historii w finale PP! Brawa należą się chłopakom, bo potrafili się zmobilizować po I tercji i pokazać góralski charakter.
- Mocno pracowaliśmy na zwycięstwo. Ważna była konsekwentna gra w obronie. Teraz regenerujemy siły i walczymy jutro w finale – powiedział najlepszy gracz w nowostawskim zespole, Patryk Wronka. Zagrał w ataku z McGregorem. - Bardzo dobry gracz, wykonuje dobrze swoją robotę, umie się znaleźć. Wymaga od nas, byśmy dużo rozmawiali na lodzie – ocenia „Goldi”.
- Dobrze zagraliśmy pierwsza tercję oprócz końcowych 20 sekund, kiedy zapala zdobył wyrównującą bramkę. Kluczowym momentem był szybko stracony gol na 2:2, po tym jak objęliśmy prowadzenie. Zbyt dużo kosztowały nas kary – zauważył Mikołaj Łopuski.

- Popełniliśmy zbyt dużo błędów. Niemniej brawa należą się chłopcom za pracę jaką wykonali i walkę do końca. I tercja bardzo dobra w naszym wykonaniu. Decydujący moment to przy prowadzeniu 2:1 strata gola w następnej zmianie – twierdzi drugi trener tyskiej drużyny, Krzysztof Majkowski.
- Rozpoczęliśmy nerwowo, niedokładnie graliśmy. I tercja ciężka w naszym wykonaniu. Istotny wpływ na przebieg meczu miał gol w końcówce odsłony. Zmotywował drużynę. Kolejne 20 minut było kapitalne w naszym wykonaniu. Zagraliśmy agresywnie, pressingiem i posiadaliśmy przewagę. III tercja wyrównana, w końcówce horror. Zbyteczna kara, ale udało się nie stracić gola. Znakomite widowisko, twardy, dynamiczny mecz. Kosztował nas dużo sił, a mamy krótszy czas, o kilka godzin, na regenerację niż nasz finałowy przeciwnik. O sukcesie w jednym meczu zawsze decyduje dyspozycja dnia – podsumował Marek Ziętara.
TatrySki Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 5:3 (1:1, 2:1, 2:1)
1:0 Łopuski Kalinowski - Kolusz (5:13)
1:1 Zapała – Haverinen (19:40 w przewadze)
1:2 Galant – Witecki – Bagiński (27:30)
2:2 McGregor - Wronka (27:56)
3:2 Wronka – Gruszka - McGregor (30:07)
4:2 Ałeksiuk – Wronka – McGregor (44:18)
4:3 Rzeszutko – Kolusz (49:11)
5;3 Jaśkiewicz – Zapała – Haverinen (55:18)
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen – Jaśkiewicz, Ałeksiuk – Tomasik, Sulka – Łabuz (2); Tapio (2) – Zapała – Jokila (2), Wronka - McGregor – Gruszka, Różański – Neupauer (4) – Wielkiewicz (2), Zarotyński – Daniel Kapica - Michalski. Trener Marek Ziętara.
Tychy: Żigardy; Kolarz – Ciura, Pociecha (2) – Sokół, Kotlorz (4) – Bryk, Woźnica – Jeziorski; Witecki – Galant – Bagiński, Łopuski (2)– Kalinowski (2) – Kolusz, Kogut (2) – Komorski – Vitek (2), Rzeszutko – Kartoszkin (2) – Majoch. Trener Jirzi Szejba.
Internetowy hit Zabolotnego!
Początki zachowawcze. Oba zespoły jakby badały swoje siły. Pierwsi zaatakowali jastrzębianie (Pastryk), w odpowiedzi akcja Guzika została w ostatniej chwili zablokowana. Pierwsza tercja dla jastrzębian, którzy jednak nie potrafili tego udokumentować bramkami. W 14 minucie kocioł pod bramką Radziszewskiego, obronił aż trzy dobitki. Wreszcie druga gra w przewadze „Pasów” zakończyła zdobyczą bramkową. Kapitalne zagranie Kapica do najeżdżającego na drugi słupek Novajovky’ego. Ten tylko dołożył łopatkę kija i krążek wylądował w bramce strzeżonej przez Zabolotnego.
Krakowianie niczym wytrawny bokser pozwolił się wyszumieć przeciwnikowi, zablokował kilka ciosów i skutecznie kontrował. Akcje Guzika i Kapicy jeszcze nie zakończyły się bramkami, ale do trzech razy sztuka. W 28 min. Drzewiecki zza bramki rywala podał do koła bulikowego Guzikowi, a ten na drugi słupek do Pasiuta, który nie miał problemów z ulokowaniem „gumy” w pustej bramce. Jednak to co się wydarzyło w 34 min. będzie internetowym hitem. Zaś bohaterem Zabolotny. Miał mnóstwo czasu i miejsca, by odegrać krążek, bo jego zespół grał w przewadze. Zrobił to tak niefortunnie, że posłał go do własnej bramki (ostatni w posiadaniu był Dziubiński i jemu przypisano gola). Jastrzębianie mieli sytuacje, ale nie potrafili ulokować krążka nawet w pustej bramce (Plichta).

W pierwszych minutach trzeciej tercji sytuacje sam na sam nie wykorzystali – Bordowski i Laszkiewicz. Potem jastrzębianie motali się jak ryba w sieci, a krakowianie spokojnie kontrolowali wydarzenia na tafli.
- Z dużym respektem przystąpiliśmy do meczu, bo rywal groźny, potrafiący wykorzystać każdy błąd – mówi Rudolf Rohaczek. – Ważna była pierwsza tercja, by nie stracić gola. Był to najszybsza odsłona. Kluczowym momentem był błąd Zabolotnego, po którym nasza psychika poszła w górę, a rywala w dół. W trzeciej tercji staraliśmy się chronić wynik i z defensywy grać do przodu.
- Szkoda pierwszej tercji, gdybyśmy wykorzystali sytuacje i objęli prowadzenie, to mecz mógłby inaczej się potoczyć – przekonuje Robert Kalaber. - Rywal wszystkie gole zdobył po naszych błędach. Trzeci gol był przełomowy, od tego momentu walczyliśmy, ale Cracovia doświadczony zespół i nie pozwolił nam zdobyć gola.

-Nie był to łatwy mecz, tym bardziej, że po świętach i krążek jeszcze skakał. Nie wszyscy też przyzwyczajeni są do gry w zimnej hali. Zdecydowała pierwsza tercja, w której zagraliśmy odpowiedzialnie – twierdzi Krystian Dziubiński,
- Zabrakło szczęścia – twierdzi Kamil Górny. – Brakowało nam wykończenia akcji. Gdybyśmy wykorzystali okazje w I tercji, to być może mecz potoczyłby się inaczej.
Cracovia – JKH GKS Jastrzębie 3:0 (1:0, 2:0, 0:0)
1:0 Novajovsky – Kapica - Noworyta (16:51 w przewadze)
2:0 Pasiut – Guzik – Drzewiecki (27:06)
3:0 Dziubiński (33:12 w osłabieniu)
Cracovia: Radziszewski; Rompkowski – Grman, Novajovsky (2) – Noworyta (2), Wajda – Kruczek, Dutka – Dąbrowski; Svitana – Dziubiński (2) – Szinagl (2), Urbanowicz – Słaboń – Kapica, Drzewiecki – Pasiut – Guzik, Kisielewski – Wróbel – Domogała. Trener Rudolf Rohaczek.
JKH: Zabolotny; Bigos (2) – Górny, Pastryk – Gimiński (2), Janaczek – Latal (2), Szczurek – Vrana; Laszkiewicz – Ł. Nalewajka (2) – Bordowski, Danieluk – Stantien – Kulas, R. Nalewajka – Petro – Plichta, Stasiewicz – Jaworski – Matusik. Trener Robert Kalaber.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










