09.12.2015 | Czytano: 768

Nie dla nas medale

Czeszki stanęły na drodze Polek w drodze o półfinał mistrzostw świata w unihokeju. Nasze południowe sąsiadki są wyżej w światowym rankingu, mają też na koncie brązowy medal globu z 2011 roku, w ostatnim czempionacie zajęły czwarte. Były faworytkami.

Jednak po spotkaniu Polek z Finkami (wicemistrzynie globu) można było być optymistą i wierzyć, że nasza drużyna narodowa postara się o miłą niespodziankę. Tymczasem Polki fatalnie rozpoczęły spotkanie. Po niespełna 5 minutach przegrywały 0:3. Piłeczka między czeskimi zawodniczkami krążyła bardzo szybko. Nasze zawodniczki dostawały zawrotu głowy. Musiały się sporo nabiegać, by przeszkodzić przeciwniczce. Niestety w 102 sekundzie nie zdążyły pokryć rywalki, która otrzymała piłeczkę z drugiego skrzydła i uderzyła z pierwszego. Szarmach nie zdążyła przemieścić się między słupkami i Vratna trafiła do odkrytej części bramki. To zagranie jeszcze kilka razy powtarzały Czeszki. Polki nie mogły się w tym połapać, więc straciły drugiego gola, z tego samego skrzydła, po dobitce. Za moment piłeczka po plecach leżącej Szarmach wturlała się do bramki. Wydawało się, że dojdzie do pogromu. Tymczasem 13 sekund po stracie trzeciego gola Stenka z dość ostrego kąta zdołała ulokować piłeczkę w przeciwległym rogu bramki. Za moment biało –czerwone miały tylko bramkowe manko. Strzał odbity od bandy próbowała dobić Biały, ale z pomocą przyszła jej Billa. Od jej kija odbiła się piłeczka i wpadła do siatki.

Polki bardzo były przywiązane do posiadania piłeczki. Nie zagrywały z pierwszego, próbowały kiwać, wybiegać z nią spod bandy i naciskane przez rywalki traciły ją. Wtedy było gorąco pod naszą bramką. Niemniej w drugiej tercji Polki zdecydowanie lepiej broniły i wyprowadzały kontry. Miały swoje szanse – Piotrowska, Raczkowska i Pazio, gdy graliśmy w osłabieniu. Nie zachowały jednak czujności do końca odsłony. W 195 sekund straciły trzy gole. Najpierw po strzale Czapkovej z obrony, w dolny przeciwległy róg. Chwilę później Ratajova strzałem spod bandy zaskoczyła Szarmach, a dzieła „zniszczenia” dokonała Mlejnkova. Polki po tej stracie już się nie podniosły. W trzeciej odsłonie pozwoliły się jeszcze dwa razy trafić.

Polska – Czechy 2:8 (2:3, 0:3, 0:2)
Bramki dla biało –czerwonych: Stenka, Biały.
Polska: Szarmach (Kowanacka) – Samson, Pazio, Piotrowska, Raczkowska, Plechan - Noga, Bugajska, Krzywak, Stenka, Krzystyniak – Chełstowska, Kozanecka, Fuła, Mazur, Biały - Szelzchen, Chudyszkiewicz, Siuta.

Stefan Leśniowski
Zdjęcie Flicker.com

 

Komentarze







reklama