04.12.2015 | Czytano: 1492

Gra błędów

- Z punktu widzenia szkoleniowego była to gra błędów. Skuteczniejsi byliśmy w ich wykorzystaniu – podsumował występ swoich podopiecznych Marek Ziętara.

Po raz czwarty w tym sezonie hokeiści Podhala okazali się lepsi od Unii. Górale grali zrywami. Gospodarze z impetem rozpoczęli spotkanie. Atak za atakiem sunął na bramkę Raszki, który jednak zachował czyste konto. Nie pokonał go w sytuacji sam na sam Kowalówka (przestrzelił), zatrzymał Daneczka. Podhale w miarę upływu czasu łapało właściwy rytm. W 5 minucie Wielkiewicz znalazł się oko w oko z Witkiem i przegrał ten pojedynek. Kilka chwil później Zarotyński jak na patelni wyłożył krążek Sulce, a ten nie trafił w odsłoniętą część bramki. Podhale grało w przewadze i za moment cieszyło się z bramkowej zdobyczy. Neupauer posłał „gumę” w przeciwległy róg bramki. Potem Wielkiewicz zmarnował doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia. Gospodarze jednak nie zasypiali gruszek w popiele. Również mieli swoje okazje, ale Raszka był na posterunku.

Kiedy w 58 sekundzie drugiej odsłony Jokila podwyższył na 2:0 wydawało się, że górale będą mieli mecz pod kontrolą. Tymczasem wystarczyło jedno zagapienie się we własnej tercji, odpuszczenie Wojtarowicza przez Tapio i unici dostali wiatr w żagle. Gra „szarotek” posypała się. W odstępie 3 minut unici wyszli na prowadzenie. Najpierw Raszka odbił „gumę” przed siebie i Haas ją dobił, a 49 sekund później, gdy Tapio odsiadywał karę 2 minut, Wojtarowicz dał prowadzenie gospodarzom. Górale szybko się pozbierali. Jokila dostał podanie do pustej bramki i wyrównał. W 38 minucie strzał Wielkiewicza odbił Witek, a dobitka Zarotyńskiego znalazła drogę do siatki. W tej tercji Podhale „złapało” 12 minut kar. W końcówce przez 66 sekund grało w trójkę przeciwko piątce gospodarzy. W ostatnich sekundach odsłony błąd obrońcy gości i Kowalówka jechał sam na Raszkę. Nie zdołał go pokonać.

W 43 min. kapitalnym podaniem popisał się Zapała. Z własnej tercji prostopadle rzucił „gumę” do Tapio na drugą niebieską, a ten sytuacji jeden na jeden trafił w okienko. W 52 minucie miejscowi złapali kontakt. Gapiostwo we własnej tercji, dwa niecelne podania Podhalan i Kowalówka trafia do pustej bramki. Uspokoił gospodarzy Haverinen 62 sekundy przed końcem trzeciej tercji.

- Z punktu widzenia kibica mecz mógł się podobać. Prowadzenie się zmieniało się jak w kalejdoskopie. Było sporo sytuacji podbramkowych. Jednak z punktu widzenia szkoleniowego było to spotkanie błędów. Skuteczniejsi byliśmy w ich wykorzystaniu – podsumował występ swoich podopiecznych Marek Ziętara.

Unia Oświęcim - TatrySki Podhale Nowy Targ 4:6 (0:1, 3:3, 1:2)
0:1 Naupauer – Zarotyński – Łabuz (10:58 w przewadze)
0:2 Jokila – Wojdyła – Tapio (20:58)
1:2 Wojtarowicz – Wanat –Budzowski (25:06)
2:2 Haas – Szewczyk (28:19)
3:2 Wojtarowicz – Vasatko – Kowalówka (28:58 w przewadze)
3:3 Jokila – Zapała – Tapio (33:06)
3:4 Zarotyński – Wielkiewicz – Sulka (37:19)
3:5 Tapio – Zapała (42:38)
4:5 Kowalówka – Wojtarowicz – Vasatko (51:28)
4:6 Haverinen – Tapio - Jokila (58:58)
Sędziowali: Radzik – Młynarski i Przyborowski.
Unia: Witek; Vasatko – Bezuszka, Gabryś – Fiedor, Popiela – Gębczyk; Kowalówka – Daneczek – Wojtarowicz, Szewczyk – Haas – Piotrowicz, Malicki – Wanat – Budzowski oraz Nowotarski. Trener Josef Dobosz.
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen – Wojdyła, Ałeksiuk – Tomasik, Sulka – Łabuz, Wojdyła; Tapio – Zapała – Jokila, Różański – Bryniczka - Wronka, Zarotyński – Neupauer – Wielkiewicz. Trener Marek Ziętara.

W pozostałych spotkaniach grupy „silniejszej”
Ciarko Sanok – Cracovia 1:2
JKH Jastrzębie – GKS Tychy 4:3 k

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama