- Zostałem sfaulowany, oddałem przeciwnikowi kijem i rozpoczęła się bójka. Wymieniliśmy kilka ciosów i do akcji wkroczyli sędziowie. Jak spadaliśmy na lód przeciwnik przygniótł mi rękę, a na to wszystko wskoczył jeszcze rozdzielający nas arbiter. Chrupnęło w ramieniu. Poczułem ból – relacjonuje Dariusz Gruszka.

Napastnik Podhala powędrował na ławkę kar, na 6 – minutową odsiadkę. Po niej nie pojawił się już na tafli. Pojechał do szpitala razem z Kasprem Bryniczką, który dostał krążkiem w twarz. Miał rozcięcie nad wargą. Bryniczka został zszyty.
- U mnie lekarze zdiagnozowali podwichnięcie stawu ramiennego – tłumaczy „Grucha”. – Zwichnięcie jest wtedy, gdy bark wyskakuje i można go nastawić w szpitalu. Mnie wyskoczył i samoczynnie wrócił na swoje miejsce. Zrobiono mi też rentgen i nie wykazał, żeby kości były uszkodzone. Potrzebny jest jeszcze rezonans magnetyczny, żeby ocenić czy staw jest nienaruszony. Wstępnie czeka mnie miesiąc przerwy.
Zwichnięciem nazywamy takie uszkodzenie stawu, w którym tworzące go kości przestają się ze sobą stykać. Podwichnięcie to uszkodzenie lżejsze. Powierzchnie stawowe stykają się ze sobą, ale ich wzajemna pozycja jest nieprawidłowa. Polega na częściowym wysunięciu się kości ramiennej z panewki łopatki – tyle encyklopedia medycyny.
Dla Darka to nie pierwszyzna. Lewy bark już drugi raz ma uszkodzony. – Przed dwoma laty w meczu z Polonią Bytom wypadł mi i miałem nastawiany. Potem miałem prawy uszkodzony– informuje.
Stefan Leśniowski










