10.11.2015 | Czytano: 1127

Chcesz grać w kadrze? Zapłać!

- Nie wszyscy chcą występować w reprezentacji, bo za grę trzeba płacić. Najpierw podaje się listę powołanych, a w miejsce tych, co nie zapłacą dowołuje się kolejnych zawodników. Nigdy tego nie było - zdradza wielokrotny reprezentant kraju, Piotr Kostela.

Unihokejowe reprezentacje kraju kiepsko zaprezentowały się podczas turnieju w Kopenhadze. Drużyny narodowe ( kobiet i mężczyzn) zajęły ostatnie miejsca w turniejach, nie wygrały spotkania. Rywale okazali się zbyt mocni. Można usprawiedliwić obie ekipy, bo nie znalazły się w nich najlepsi zawodnicy (zawodniczki). W kobiecej reprezentacji zabrakło m.in. unihokeistek mistrza kraju ( powołano tylko dwie). Trudno jednak wymagać, żeby zawodniczki reprezentowały kraj za własne pieniądze. O dobro narodowe, a niewątpliwie takim powinna być reprezentacja kraju, powinny zadbać władze Związku.

- Na pewno nie tędy droga, ale po części rozumień Związek, bo nie ma pieniędzy – usprawiedliwia Piotr Kostela.

To wypadałoby taki Związek zamknąć na cztery spusty. Drużyny narodowe powinny być oczkiem w głowie władz. Powinny dbać o dyscyplinę, działać w kierunku jej rozwoju. Każdy Związek sportów niszowych ma trudności, ale jakoś wiąże koniec z końcem. Wychodzi na to, że są bardziej operatywni i zaradni działacze.

- Największy wpływ na naszą grę, mówię o męskiej drużynie, miał fakt, iż po raz pierwszy od lutego rozegraliśmy międzypaństwowe spotkania – przekonuje Piotr Kostela. - Do tego w lidze gramy po kilka spotkań w sezonie. To nie sprzyja podnoszeniu poziomu. Dlatego w Kopenhadze uzyskaliśmy taki a nie inny wynik. Świat nam uciekł. Zostaliśmy w blokach startowych. Duża przepaść jest między nami, a rywalami, z którymi się potykaliśmy. 75% kadry stanowili młodzi zawodnicy, nastolatkowie bądź absolutni debiutanci i to też może być usprawiedliwieniem. Z Duńczykami prowadziliśmy po 40 minutach 3:1, ale wtedy powstał bałagan na ławce, nastąpiły zmiany bramkarzy, roszady w piątkach i nie utrzymaliśmy prowadzenia do końcowej syreny. Norwegia to zbyt wysoka półka, żebyśmy mogli nawiązać z nią walkę. Biegaliśmy, ambitnie graliśmy, ale ta ambicja sprawiała, że faulowaliśmy. Rywal był bezlitosny i każdą liczebną przewagę wykorzystywał. Wynik 3:6 z Niemcami nie oddaje tego co działo się na boisku. Niemcy dominowali przez 60 minut. Zdobyliśmy pierwszą bramkę z fajnej akcji, a dwie kolejne z kontrataku. Zaskoczyliśmy pewnych już zwycięstwa Niemców.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama